Powroty do domu nie zawsze są łatwe … – H.M. Ward, Zranieni 2

W sierpniu mogliście przeczytać recenzję powieści „Zranieni”, której autorką jest H.M. Ward. Przyjemną powieść z gatunku new adult, choć dość schematyczną i po prostu poprawną. Niedawno na naszym rynku pojawiła się jej kontynuacja. Z ciekawością sięgnęłam po nią, bo koniecznie chciałam wiedzieć, co spotkało jej bohaterów. Jesteście ciekawi, jakie były moje wrażenia z lektury? Zapraszam.

Sydney Colleli wyjechała na studia dosłownie znikając z domu w New Jersey. Nikt z jej bliskich nie wiedział gdzie się podziewa. Uciekła przed Deanem, uwielbianym przez jej rodzinę byłym chłopakiem i jednocześnie przyjacielem jej brata, który dopuścił się gwałtu i przemocy wobec niej. Zaczęła studia w Teksasie, gdzie poznała Petera Granza, młodego mężczyznę po przejściach. Niestety szybo okazało się, że jest on jej wykładowcą, więc ich związek był niemożliwy ze względów etycznych. Połączyła ich krzywda, jakiej doznali w przeszłości, a uczucia między nimi powoli rozkwitały, wbrew wszystkiemu wokół i im samym. Od przyjaźni przeszli do miłości. Gdy niespodziewanie na kampusie zjawia się Sam, brat Sydney, wraz z Deanem, wszystkie koszmary wracają. Matka dziewczyny jest umierająca i chce się spotkać z córką jeszcze przed śmiercią. Poprosiła więc syna, by ten przywiózł jej córkę do domu. Okazuje się, że własne plany wobec dziewczyny ma również Dean. Nieświadomie Sydney wciąga w swoją przeszłość również Petera. Jest on jedyną osobą będącą w stanie ją ochronić i zrobi dla niej wszystko. Jednak Peter ma również swoją przeszłość, którą dotychczas ukrywał przed Sydney, a ta czuje się z tego powodu zdradzona. Przed nimi długa podróż, podczas której będą mogli wyjaśnić sobie wszystkie wątpliwości i tajemnice. Szczególnie, że na jej końcu na oboje czeka przeszłość, z którą będą musieli się zmierzyć.

Ciekawiej i dynamiczniej

Pierwszy tom był swoistym wprowadzeniem do całej historii i pokazywał wyłącznie przeszłość Sydney, ujawniając prześladujące ją demony oraz te realne zagrożenia, przed którymi starała się uciec. Natomiast część druga wyjaśnia przeszłość Petera, która jest naprawdę interesująca i zaskakująca. Ten z pozoru cichy, spokojny, powściągliwy wykładowca, próbujący się podnieść po tragedii, jaka spotkała go w przeszłości, okazuje się być w rzeczywistości zupełnie inną osobą.

Peter mnie wykorzystał. Utkał sieć z kłamstw, a ja tkwiłam w samym jej środku. Peter okłamywał wszystkich w tej sprawie. Ciekawe, czy Strictland wie, kim Peter naprawdę jest, czy połapała się, kiedy go zatrudniała. Ja nigdy bym się nie domyśliła, że Granz i Ferro to jedna i ta sama osoba. Peter Ferro, jakiego zapamiętałam z telewizji, w której ciągle go pokazywano, był opryskliwy, zupełnie niepodobny do mężczyzny, z którym spędziłam ostatnie trzy miesiące.

 

Większość historii zajmuje im podróż do domu. Podróż, podczas której mają czas by się do siebie nie odzywać, kłócić, ale i wyjaśnić wszystkie niejasności i tajemnice. Czynnikiem zmieniającym napiętą atmosferę miedzy nimi okazuje się być uratowanie przed rozjechaniem chorego sępa, nazwanego przez Sydney Panem Indykiem i wiezienie go związanego biustonoszem na tylnym siedzeniu samochodu. Ta zabawna sytuacja wprowadza wiele śmiechu do całej lektury, aż do jej ostatniej strony.

Lekkie new adult

Tak jak poprzednio, jest to lekkie new adult. Scen zbliżeń pomiędzy bohaterami jest tu jak na lekarstwo, a te, które są, opisane są w sposób bardzo delikatny, typowy dla tego gatunku. Powieść czyta się ekspresowo. Dzieje się więcej niż w pierwszej części, co powoduje, że jest po prostu ciekawiej. Dynamiki akcji dodają krótkie rozdziały. Na zaledwie stu osiemdziesięciu stronach jest ich aż dwadzieścia siedem. Mimo, że pierwsza część historii była dość mocno przewidywalna, tym razem H.M. Ward udało się mnie zaskoczyć. Nie do końca spodziewałam się takiego obrotu sprawy, jaki wymyśliła autorka.

– Ja uważałam, że nie ma już dla mnie szczęścia, ale poznałam ciebie. Należy ci się wytchnienie od wszystkiego, co cię gryzie od środka. Nie myśl tyle i zobacz, gdzie cię życie zaprowadzi. Kto wie, może wylądujesz w samochodzie z szurniętą dziewczyną i sępem owiniętym w biustonosz.

 

Jeśli szukacie czegoś lekkiego, niezobowiązującego, co nie będzie wymagało zbytniego zaangażowania w lekturę, to jest to seria dla Was. Koniecznie musicie sięgnąć po drugi tom „Zranionych”, jeśli czytaliście pierwszą część, nawet, jeśli pierwsza wydała się Wam dość słaba. Druga część wypada znacznie lepiej niż jej poprzedniczka.

Już wkrótce będziecie mogli sprawdzić swoje siły w konkursie na naszym instagramowym profilu i powalczyć o pierwszą część serii.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy