Ponadczasowa Helena Mniszkówna

Chociaż Helena Mniszkówna jest jedną z bardziej znanych polskich autorek, nigdy nie miałam w ręce żadnego z jej tytułów. Aż do niedawna. Jestem po lekturze tytułu „Gehenna, czyli dzieje nieszczęśliwej miłości”, która uważana jest za najlepszą powieść tej pisarki. Czy pomimo tego, została napisana w 1914 roku jest aktualna dla współczesnego czytelnika?

Główną bohaterką książki jest Andzia Tarłówna. Kiedy ją poznajemy jest niepełnoletnią nastolatką, następnie towarzyszymy jej przez kolejne lata życia. Od dziesiątego roku życia jest wychowywana przez ojczyma. Pomimo tego, że jest dziedziczką posiadającą rozległe tereny, jej majątkiem zarządza jej jedyny prawny opiekun. Przez naiwność i prostotę serca dziewczyna nie podejrzewa, aby ten miał wobec niej jakiekolwiek złe zamiary.

W objęciach bezlitosnego przeznaczenia

Jednak Kościerza, ojczym Andzi, chce dziewczynę zatrzymać za wszelką cenę. Nie tylko po to, aby pozostać bogatym i wpływowym. Darzy Andzię uczuciami nieodpowiednimi dla ich relacji, dziewczyna wzbudza w nim pożądanie. I gdyby nie to, że na horyzoncie pojawia się jej wielka miłość, być może dłużej trzymałby ją w swoich szponach.

Przez wiele lat zabawom Andzi towarzyszy jej kuzynostwo, frywolna Lora i jej brat Jan, który skrycie kocha Andzię potężną miłością. Wszystko się zmienia, kiedy do tego towarzystwa dochodzi Andrzej Olelkowicz, do którego Andzia zapała bezgranicznym i wzajemnym uczuciem. Chociaż młodzi są gotowi na wszystko, by być razem, nie zdają sobie sprawy, że ich życiem kieruje przeznaczenie… że sprawdzi się wróżba starej Cyganki.

„A ot tu linijki cienieńkie, ale one grube w znaczeniu; dwie dusze one ciągną za sobą w przepaść, dwie niedole przez nie, a trzecia własna, własna niedola o… i ciężka. Nad sokolica bujną czarny kruk kracze, wywłóczy dolę z niej, pióra poszarpane… O… smutek… Sokolica już słaba, omdlewająca padnie na pierś sępa dzikiego, co się za orła przedstawi… o… ten resztę krwi puści.. obedrze… o… o… prawie nagą ostawi…”

Spokojna akcja, ogrom emocji

Czytając „Gehennę” wielokrotnie się wzruszamy, wyczekujemy najgorszego albo jesteśmy biernym obserwatorem ogromu cierpień. Na naszych oczach młodziutka i naiwna panienka przeistacza się w pełną dostojności i smutku kobietę. Widzimy jej miłość i stratę. W zasadzie już podczas lektury pierwszych rozdziałów wyczuwa się unoszące nad bohaterką zło, przeczuwamy, że finał będzie daleki od szczęśliwego. Pomimo tego, że powieść jest bardzo obszerna, czyta się ją dobrze. Nie ma wartkiej akcji, rzekłabym, że raczej stopniowo ewoluuje, co jednak w przypadku tego tytułu uważam za zaletę.


Za książkę do recenzji dziękujemy: