„Połknąć żabę”, czyli życie zaczyna się po 40!

połknąć żabęW jaki sposób najlepiej przykuć uwagę czytelnika i sprawić, by nie mógł oderwać się od lektury? Wzorując się na filmach Hitchocka – rozpocząć od „trzęsienia ziemi”, a później już „tylko” zwiększać napięcie. Mąż-trup i żona-detektyw to gwarancja lektury pełnej śmiechu, niespodziewanych zwrotów akcji i… zaskakującego zakończenia!

Ten dzień nie zaczął się dobrze dla Pauliny: najpierw walka z cieknącym zlewozmywakiem, później wygląd przypominający Lady Makbet, a na koniec policjanci obwieszczający, że były mąż Pauliny targnął się na własne życie. A to dopiero początek zwariowanych przygód…

– Czy pani Paulina Bożek? – spytał policjant z prawej.

– Bożyk – poprawiłam.

– Owszem, słucham – rzekłam, trąc zaciekle dłonie i nie mogąc skupić myśli. Przeklęta farba! 

Spojrzeli z zaciekawieniem na moje umazane farbą dłonie, których nie mogłam przestać o siebie pocierać. Też spojrzałam w tym kierunku i ogarnęła mnie groza! Całe ręce miałam czerwone! Zarówno od farby, jak i od natychmiastowego uczulenia na nią. Dwóm policyjnym hobbitom jawiłam się  zapewne jako prawdziwa Lady Makbet  w oscarowej roli!

– Możemy wejść?

– A musicie? – odparłam niepewnie. 

Spojrzeli na siebie, jakby po raz pierwszy spotkali się z odmową. 

– Przepraszam. Mam spore zamieszanie  domu – czułam się zobowiązana do wytłumaczenia.

– Pani mąż nie żyje…

Zawsze w chwilach stresu zachowuję się jak skończona idiotka, więc i teraz pokazałam bezmiar swej głupoty, rzucając ze szczerym oburzeniem:

– Ale chyba nie myślicie, że to ja go zabiłam?! – Na dowód swej niewinności podsunęłam im przed oczy splamione czerwienią dłonie Lady Makbet. 

Paulina jest przekonana, że jej były mąż Grzegorz z pewnością nie był typem osoby, która bez żalu rozstałaby się z tym światem, rozpoczyna więc prywatne śledztwo w Złotoryi. Jak na detektywa-amatora przystało czasem błądzi, ale robi to z humorem i takim wdziękiem, że czytelnik co chwilę wybucha niepohamowanym śmiechem. Nie brakuje też momentów grozy, kiedy to bohaterka przestaje czuć się bezpiecznie nawet we własnym mieszkaniu… Robi cię coraz ciekawiej, gdy wokół Pauliny zaczyna się kręcić całkiem sympatyczny policjant…Czyżby kandydat na męża numer 3? A może ma zupełnie inne zamiary…?

Śmiać się czy płakać?

W tej historii śmiech przeplata się ze wzruszeniem i niedowierzaniem, a także z chwilami niepokoju. Przygotowania do rzekomego pogrzebu przeplatają się z przygotowaniami do ślubu. Są chwile, gdy nie wiadomo, która z tych imprez ma szansę otrzymania etykietki „największa żenada roku”. Nie chcą wam psuć zabawy, nie zdradzę nic więcej z fabuły. Powiem za to, że książkę czyta się bardzo szybko, ponieważ została napisana bardzo lekkim, przystępnym językiem. Zawiera też dużo partii dialogowych.

Chcecie się dowiedzieć, czy rzekomy denat zmartwychwstanie, czy naprawdę jest „martwy na amen”? Jakimi rewelacjami zakończy się śledztwo Pauliny Bożyk? Czy ślub dojdzie do skutku? Co się stanie z przystojnym policjantem? O co chodzi z tytułem? Koniecznie sięgnijcie po książkę „Połknąć żabę” Moniki B. Janowskiej – to dobrze napisana pozycja, która łączy w sobie romans z elementami kryminału i literaturą dla kobiet.

 


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu

logo_zysk_krzywe80011