„Pola i inne rzeczy teatralne” Hanny Krall

Recenzowanie książek Hanny Krall to wyższa szkoła jazdy i z góry przepraszam za wszystkie niedociągnięcia. „Pola (…)” nie jest lekturą lekką, łatwą i przyjemną. Zmusza do refleksji nad dobrem, złem, naturą człowieka i jego moralnością.

Kreśli portrety kobiet, które dokonały zamachu stanu czy ryzykowały własnym życiem, ukrywając Żydów w czasach Holocaustu. W niektórych przypadkach heroizm bohaterek nie budzi wątpliwości. W innych jest dyskusyjny.

Pola i inne rzeczy teatralne” składają się z kilku scenariuszy teatralnych, jednego filmowego, wierszy-wspomnień oraz prozatorskiego epilogu „Post mortem”. Scenariusze kończą się krótkim objaśnieniem „Tak było”, co ułatwia życie tym, którzy nie uważali na lekcjach historii.

Zgorączkowane, zrozpaczone”

Pierwszy scenariusz to właśnie wspomniany wyżej rodzynek filmowy, bardzo ciekawie pomyślany. Fabuła jest przeplatana zdjęciami dokumentalnymi, postaci przenoszone z przeszłości do teraźniejszości. Myślę, że po drobnych modyfikacjach można byłoby go wykorzystać jako sztukę teatralną i chyba dobrze by mu to zrobiło.

Scenariusz jest poświęcony heroinom, które nie bały się strzelać ani do cara, ani do komunistycznego dyktatora, oraz bohaterkom równie walecznym, lecz pozbawionym morderczych skłonności. Poznajemy na przykład legendarną Fanię Kapłan (podobno strzelała do Lenina!). Pojawia się myślicielka i aktywistka Simone Weil, która prowadzi przejmującą, choć wykreowaną na potrzeby scenariusza, rozmowę z Marysią Ejzen, Żydówką cudem ocalałą z Zagłady. Swoje tajemnice odsłaniają przed czytelnikami postaci nietuzinkowe, fascynujące. Dzięki temu scenariusz czyta się jednym tchem.

W czasie lektury przed oczami wyobraźni przelatują obrazy, które zostawiają po sobie ślady wcale nie ulotne. Mnie bardzo wzruszyła opowieść o laleczce Marysi. Nie chcę zdradzać szczegółów, żeby nie zepsuć przyjemności z samodzielnego odkrywania niespodzianek Hanny Krall.

Zdążyć przed panem Bogiem”

Kolejny scenariusz jest teatralną przeróbką wydanej w 1977 r. książki Krall o powstaniu w getcie warszawskim. Publikacja nigdy by nie powstała, gdyby nie uprzejmość jednego z przywódców powstania Marka Edelmana, który zgodził się podzielić wspomnieniami z dziennikarką. Prozatorska, oryginalna wersja trafiła do kanonu lektur szkolnych.

W scenariuszu występuje współczesny Marek Edelman i jego duch-fantom z czasów powstania. Zestawienie jest mocno kontrastowe, intrygujące, ale sam utwór według mnie dość chaotyczny. Ciężko się go czyta.

Opowiada o śmierci. O próbach wartościowania życia. O Joachimie, który nie chciał dostarczyć powstańcom pieniędzy na zakup broni, więc za karę zginął z ich rąk. Edelman tłumaczy, że jego śmierć była potrzebna, bo potem już nikt nie odmawiał i mieli z czego strzelać. Nie obchodziło go, że pieniądze były Joachimowi potrzebne, aby opłacić ukrywanie swojej córki poza gettem. Bezlitosność tego sądu podważa szlachetność bohatera. Z drugiej strony Edelman walczył w obronie wolności, a jako kardiolog ratował ludzkie życia. I jak go ocenić w sposób jednoznaczny? Nie da się. Książka Hanny Krall jest pełna podobnych dylematów, nie ma lekko.

Po bajce”

Zabawna i dająca do myślenia sztuka teatralna. Baśnie w krzywym zwierciadle. Co się dzieje, gdy znika całe zło? Czy dobro bez zła nie istnieje? W tym scenariuszu Hanna Krall próbuje odpowiedzieć na postawione wyżej pytania i robi to w błyskotliwy, dowcipny sposób. Miła odmiana dająca chwilę wytchnienia po wspomnieniach Edelmana.

Z klasycznych bajek dla dzieci nagle wyparowują złe postaci i dobre nie wiedzą, co ze sobą zrobić. Jaś i Małgosia obgryzają chatkę z piernika, aż robi im się niedobrze, po czym, znudzone, wracają do domu. Pozbawiony obowiązków Kopciuszek sterczy całymi godzinami przed lustrem. Koza, która w oryginalnej bajce uratowała swoje dzieci przed złym wilkiem, nie ma już kogo ratować i traci status koziej bohaterki. Dobre postaci tęsknią za złymi i pragną ich powrotu, żeby ich życie odzyskało sens. Ma go jedynie wtedy, gdy obok szczęścia pojawia się rozpacz, a obok radości smutek… Chociaż obie strony chcą jednak wprowadzić pewne modyfikacje.

Pomysł na scenariusz podsunęła Hannie Krall rozmowa z córką. Dziewczynce zrobiło się żal wilka z „Czerwonego kapturka” i sióstr Kopciuszka z ich poranionymi stopami. Krall wymyśliła więc nowe wersje baśni i tak oto powstało „Po bajce”. Sztuka nie tylko dla młodszych czytelników, bardzo sympatyczna.

Pola”

Autorka wraca do cięższych klimatów. Tytułowa Pola to Apolonia Machczyńska, która straciła życie, bo pomagała Żydom. Holocaust jest dominującym motywem książki, co w zasadzie nie powinno dziwić w przypadku Hanny Krall.

Utwór porusza m.in. takie zagadnienia jak niesprawiedliwość, okrucieństwo, niemal entuzjastyczne u niektórych bohaterów korzystanie z możliwości bezkarnego zabijania. Mówi też o determinującym całe życie poczuciu winy, a jednocześnie krzywdy dziecka oszukanego i porzuconego przez matkę.

Niektóre sceny są naprawdę mocne. Na przykład ta, w której mała dziewczynka widzi, jak mordują całą jej rodzinę, jednak nie próbuje uciekać z innymi. Skulona, w bezruchu czeka na własną śmierć. Podchodzi do niej Niemiec i strzela jej w głowę. Krall opisała to tak plastycznie, że nie udało mi się zachować dystansu, czytając opisywany fragment.

Niespodziewanie w koszmarze Zagłady pojawia się nieoczekiwany gość – miłość. Pewnie żadna wielka namiętność, może zwykłe zauroczenie, ale dzięki niemu inne żydowskie dziecko przeżyje Zagładę. Mowa o Rywce Blatt, której pomaga niemiecki żołnierz tylko dlatego, że prosi go o to jego sympatia – Pola. Jak zwykle w diabelskim kotle wojny znajdujemy szczyptę dobra, a nadzieja umiera ostatnia.

Głosy”

Głosy dzieci, które nie przeżyły wojny. Spisane przez Hannę Krall z listów, pamiętników i wierszy na prośbę Zbigniewa Preisnera. Kompozytor chciał stworzyć na ich podstawie oratorium.

Niektóre głosy pochodzą od zupełnie małych dzieci. Mówią o nauce jazdy na rowerze i podobnych błahostkach. Kilka należy do dojrzewających bohaterów wspominających pierwsze pocałunki. Jest też i bardziej poruszający, pełen tęsknoty za ojcem, którego zabrali Niemcy.

Dziecięce reminiscencje przypominają szept duchów, echo innego świata, zbyt odległego, żeby się z nim identyfikować. Z drugiej strony najprawdopodobniej ten efekt był zamierzony, a z trzeciej całkiem możliwe, że wcześniejsze wrażenia z lektury książki nieco uodparniają czytelnika.

Post mortem”

Epilog. Tytuł wziął się z adnotacji na archiwalnym liście Hanny Krall do Andrzeja Wajdy. W liście tym, zgodnie z prośbą reżysera, zawarła propozycje dotyczące scenariusza filmu „Katyń”. Niestety nie zostały wykorzystane.

Sugestie wiązały się m.in. z bardzo trudnym dla Wajdy wątkiem śmierci jego ojca, zamordowanego w Katyniu. W przytoczonej rozmowie z Krall wyszło na jaw poczucie winy reżysera. Wajda nie przyznał się na studiach do ojca, zbyt mocno zależało mu na dyplomie. Jego koleżanka, córka jednego z zabitych oficerów, postąpiła odwrotnie i usunięto ją z uczelni. Reżyser studia ukończył, zadra najwyraźniej została.

Czytać czy nie czytać?

Zdecydowanie czytać. „Pola i inne rzeczy teatralne” to książka wartościowa, wciągająca i przy okazji edukująca w nienachalny sposób. Hanna Krall ma tę cudowną właściwość, że potrafi pisać o rzeczach strasznych w sposób obrazowy i zarazem prosty. Bez popadania w patos.

Każdy, kto interesuje się twórczością Krall, powinien przeczytać również „Reporterkę. Rozmowy z Hanną Krall” Jacka Antczaka. Jest to zbiór wywiadów z dziennikarką, sprytnie połączonych w jedną całość. Czyta się szybko i bardzo ciekawie.

Hanna Krall

Dziennikarka i pisarka żydowskiego pochodzenia. Laureatka wielu nagród literackich, odznaczona Orderem Ecce Homo oraz Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Książka „Pola i inne rzeczy teatralne” została wydana w 2018 r. przez Wydawnictwo Literackie.


Za książkę do recenzji dziękujemy: