Penny Reid „Randka z homo sapiens”

Lektura, którą dzisiaj chcę zaproponować jest wprost idealna, by zabrać ją na wakacje. Bardzo zabawna, wciągająca i z wątkiem miłosnym w roli głównej. Zatem przedstawiam Wam Penny Reid i jej książkę „Randka z homo sapiens”. Jest ona pierwszym tomem z serii „Kółko singielek miejskich”.

Główną bohaterką jest Janie Morris. Uwielbia etykietować ludzi i wydarzenia. Przyjaźni się z grupką kobiet, które regularnie dziergają, choć Janie tego nie cierpi. Ma wyjątkową tendencję do tego, żeby ze stresu w konwersacji podawać wiele nieistotnych faktów. Nasila się to przede wszystkim wtedy, kiedy w jej pobliżu pojawia się Pan Ciacho…

Nowa praca, nowe namiętności?

Wydawałoby się, że Janie ma wszystko. Od lat spotyka się z bogatym chłopakiem, pracuje na dobrym stanowisku i mieszka w apartamencie. W jednej chwili wszystko traci. Ukochany ją zdradził, zostaje zwolniona i zmuszona jest wprowadzić się do przyjaciółki. Z biurowca, w którym do tej pory pracowała wyprowadza ją ochroniarz, któremu od tygodni się przyglądała. Razem z koleżanką nazywają go Panem Ciacho, a Janie nie potrafi powstrzymać się od wygadywania przy nim głupot. Niespodziewanie wpadają na siebie ponownie. Mężczyzna proponuje jej, by wysłała CV do firmy, gdziej sam pracuje. Janie nawet nie spodziewa się, jakie mogą być konsekwencje przyjęcia propozycji i stawienia się na rozmowę kwalifikacyjną, do której zachęcił ją Quinn Sullivan, bo właśnie tak nazywa się Pan Ciacho…

„- Nie, nic się nie stało. Po prostu z nim rozmawiałam, a wszystkie dobrze wiemy, jak się to zazwyczaj kończy – westchnęłam, nie odrywając dłoni od twarzy.

– A o czym rozmawialiście? – Miękki głos Fiony sprawił, że poczułam się nieco spokojniejsza.

– Ja… ja opowiedziałam mu o międzynarodowych standardach dotyczących ustalania kolejności dni tygodnia. – Wreszcie odważyłam się oderwać dłonie od twarzy i zmierzyć się ze spojrzeniami wokół.

– O matko, Janie, skąd ci się to wzięło? – prychnęła ze śmiechem Ashley, wracając do miękkich kłębków włóczki na swoich kolanach”.

Lekka w odbiorze

Więcej na temat fabuły nie zdradzę. Może domyślacie się, co będzie dalej, a może nie. W każdym razie w książce jest wiele zabawnych momentów, a główna bohaterka jest tak interesującą osobowością, że trudno jej nie polubić. Mamy emocje, uczucia, siłę namiętności. A całość okraszona jest niezłą dawką poczucia humoru. Nieco przewidywalna, ale to w końcu nie jest wada w przypadku luźniejszych książek. Raz będziecie wybuchały śmiechem, a raz czytały z napięciem i wypiekami na twarzy. „Randka z homo sapiens” to lektura doskonała dla fanek takich książek jak „Dziennik Bridget Jones”, czy „Wyznania randkowiczki”. Skusicie się?


Za książkę do recenzji dziękujemy: