Ostatnie śledztwo Bodensteina?

Odkąd pierwszy raz sięgnęłam po tytuły Nele Neuhaus, stała się jedną z moich ulubionych autorek książek kryminalnych. Pia Sander (dawniej Kirchoff) i Oliver von Bodenstein to para fantastycznych śledczych, którzy wciągają czytelnika w wir wydarzeń i obecni są w całej serii. Niedawno miała premierę książka „W lesie”, w której ponownie ich spotykamy.

„W lesie” jest tytułem, w którym jak w każdej książce Nele Neuhaus dużo się dzieje. Jednak tym razem poza głównym śledztwem mamy do czynienia również z wieloma wątkami pobocznymi. Jednym z ważniejszych akcentów jest to, że dla Olivera ma to być ostatnie śledztwo przed przejściem na emeryturę. Buzuje w nim wiele uczuć i czytelnik nie jest do końca przekonany, czy faktycznie będzie to ostatnia kierowana przez niego sprawa. To również bardzo trudne dla Pii, która nie wyobraża sobie tego, jak będą przebiegały śledztwa bez udziału von Bodensteina.

Inną istotną kwestią jest to, że jeszcze żadna sprawa nie była aż tak bliska policjantom. W najnowszym śledztwie wszystko nie tylko rozgrywa się w okolicy miejsca zamieszkania Olivera, ale także dotyczy jego szkolnych kolegów i osób z nimi związanych.

Tajemnica skrywana… w lesie

Kiedy w pożarze na kempingu policja znajduje ludzkie szczątki, nie do końca wiadomo, co było przyczyną zajścia. Nic też nie wskazuje na to, by sprawa była czymś poważniejszym. Jednak szybko okazuje się, że całość jest dużo bardziej złożona, kiedy w hospicjum zostaje zamordowana matka ofiary z pożaru. Kobieta miała przed sobą maksymalnie kilka tygodni lub miesięcy życia, jaką tajemnicę skrywała, że było to aż tak groźne? Im dalej śledczy podążają za wskazówkami, tym więcej pytań powstaje. Wszystkie prowadzą do tajemnic z przeszłości, które w coraz większym stopniu dotyczą Olivera. Gdzie tkwi klucz? I jak wiele zła jeszcze się zdarzy zanim policja ustali tożsamość sprawcy?

„Z tego, co pamiętała, człowiek zanim spłonie, w żaden sposób nie łagodzi drastyczności  takiej śmierci. Resztki samochodu osobowego, który spłonął obok przyczepy, zostały zabrane gdzieś do analizy, ciało oczywiście też. Wszystko wyglądało tak spokojnie i wręcz przyjemnie, a jednak Felicitas nie mogła się oprzeć wrażeniu, że las dookoła skrywał jakąś mroczną tajemnicę, jakby gdzieś między drzewami czaiło się niebezpieczeństwo, niewidzialne jak promieniowanie radioaktywne.”

Autorka jak zawsze trzyma czytelnika w napięciu, serwując mu coraz to nowe wątki, których wyjaśnienie nie jest jednoznaczne. Kiedy zdaje się, że dochodzimy do sedna i rozwiązania, pojawiają się nowe pytania. Nele Neuhaus jest mistrzynią kryminałów, a książka „W lesie” jest kolejnym tego dowodem. Jak za każdym razem, kiedy jestem po lekturze jej tytułów, zachęcam do sięgnięcia wszystkich fanów tego gatunku. Nie inaczej jest tym razem. Każda osoba, która lubi kryminały, będzie w pełni usatysfakcjonowana.


Za książkę do recenzji dziękujemy: