OSTATNIE KONKLAWE – Marcin Wolski

Ostatnie Konklawe autorstwa Marcina Wolskiego to wciągająca opowieść osadzona w samym centrum Watykanu, który boryka się z niebywałym kryzysem. Kwestia Kościoła, jego poglądów dotyczących sfery seksualnej od wieków budzi same kontrowersje i jest ciągle żywym tematem. I tym razem również nie będzie inaczej…

Antychryst we współczesnym formacie

Opowieść rozpoczyna się od jednego z kluczowych momentów w historii Kościoła. Bowiem w Watykanie odbywa się kolejne konklawe. Ku wszelkiemu zdziwieniu, nagle istotną rolę zaczyna odgrywać mało znany kardynał, któremu przy każdym kolejnym głosowaniu słupki poparcia zaczynają znacząco rosnąć. W pewnym momencie okazuje się jednak, że jest to człowiek rodem z piekieł. Zbieg okoliczności już niebawem przetnie drogi księdza zawieszonego w swej powinności, zakonnicy, której doskwiera brak pamięci, scenografki o libertyńskich poglądach, pewnej lesbijki oraz pisarza, który jest trzeźwiejącym alkoholikiem. To właśnie oni staną przed wyzwaniem, by pokonać ciemne moce. Czy uda im się tego dokonać?
Odpowiedź na to pytanie znajdziecie sięgając po książkę Marcina Wolskiego Ostatnie Konklawe. 

Mocny początek

Opowieść rozpoczyna się bardzo mocnym fragmentem, który wprowadza czytelnika w klimat całej historii. Dla bardziej ortodoksyjnych czytelników taka forma może być nie do przyjęcia. Poniżej zamieszczam fragment, pochodzący z początku książki, by dać przedsmak tego, co czeka czytelnika. Zaznaczam, że opowieść nadaje się wyłącznie dla dorosłych.

Światło wlewało się do sypialni szczelinami między żaluzjami.
Czyżby zaspał? Uniósł się, z obrzydzeniem poczuł zimnu pot na piersiach i pod pachami. Nad wieloma rzeczami zachowywał kontrolę, sny jednak do tej kategorii nie należały. Powiódł okiem po sypialni, nad którą unosił się ciężki odór alkoholu, wypalonej marychy, perfum, potu i spermy. Naga czternastoletnia dziwka pochrapywała na drugim końcu łoża. Jeszcze to! Zapomniała o regułach. Po północy nie powinno być po niej śladu. Musiał przecież dbać o swoją reputację. Mocnym klapsem przywrócił Juanitę do rzeczywistości, a potem wskazał drzwi od ogrodowego wejścia.
– Masz pięć minut, żeby zniknąć!
Wyszczerzyła swe olśniewająco białe zęby, posłusznie wygrzebała majtki spod poduszki i zaczęła się ubierać.
Wszedł do łazienki, umył zęby i wysikał się do zlewu. Przez moment wpatrywał się w swą ciągle młodą twarz o regularnych rysach, z rozbrajającym uśmiechem, rzadko schodzącym z mięsistych warg. Wysokie czoło, przy gęstym zaroście na czubku głowy, dodawało powagi i dostojeństwa.
Juanita zajrzała do łazienki.
– Nie pobłogosławisz mnie na drogę, ojcze?
– Idź precz! – warknął.
Dobiegło go trzaśnięcie ogrodowych drzwi. Przechodząc przez swój pokój, obrócił krucyfiks, na którym od wieczora Ukrzyżowany wisiał głową do dołu. Czynił to niechętnie, atoli sprzątaczka była gorliwą katoliczką, której dostarczał i tak zbyt wiele materiału do podejrzeń. A w końcu dla Latynoski kurewstwo było czymś powszedniejszym niż satanizm.
Dopinając sutannę, myślał już o atrakcyjnym temacie, który poruszy w kazaniu na porannym nabożeństwie, i uśmiechał się do swojej koncepcji względności grzechu.

Po przeczytaniu książki, mogę zapewnić, że przedstawiona historia nie budzi podejrzenia wymierzenia celowego ataku w Kościół. Jest to bardzo dobrze napisana historia, która porusza istotne tematy dla osób interesujących się tematem rozłamu w Kościele i skaz na jego kartach. Polecam przeczytać osobom, które do literatury podchodzą mniej emocjonalnie i tym, które potrafią oddzielić fikcję literacką od rzeczywistości. Nowatorska, pełna kontrowersji historia, po którą warto sięgnąć z przymrużeniem oka.


Za książkę do recenzji dziękujemy:

wydawnictwo zysk i s-ka