„Ogród z marzeń” Carmen Santos

Wielka miłość, pasja, pożądanie i rodzinne tajemnice. Tak w skrócie można opisać powieść „Ogród z marzeń” Carmen Santos, która niedawno ukazała się na polskim rynku wydawniczym. Dodajmy do tego szczyptę elegancji na paryskich salonach i nutę hiszpańskiej prowincji, by wyszła nam lektura pasjonująca, poruszająca i pełna tłumionej namiętności.

W roku 1927 Rodolfo Montero dowiaduje się, że jego ojciec zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach. Mężczyzna musi więc opuścić ukochany Paryż i stanąć za sterem rodzinnego przemysłu winiarskiego. Wraz z nim jedzie jego żona Solange, którą poznał we Francji. Młodzi zostawiają za sobą znajomych i tętniące życiem miasto na rzecz małej, hiszpańskiej wioski…

Miłosny trójkąt

W Hiszpanii młodzi wprowadzają się do wielkiego domu. Nie są tam jednak sami – mieszka tam też Dionisio, brat Rodolfo. Solange nie podoba się nowy dom ani panująca w nim atmosfera. Odżywają dawne urazy i spory. Nikt jeszcze nie wie, że nadciągają nowe…

Po pewnym czasie przytłoczona obcym otoczeniem Solange odkrywa, że zaczyna coś czuć do brata swojego męża. Dionisio to mężczyzna, który desperacko potrzebuje czegoś, co przywróci mu chęć do życia. Postanawia więc stworzyć ogród będący marzeniem Solagne. Zatroskany sekretami przeszłości i prowadzeniem biznesu Rodolfo nie dostrzega zacieśniającej się relacji między jego bratem a żoną. Wkłada wiele energii w prowadzenie biznesu, zapominając przy tym, że nic nie jest nam dane raz na zawsze. Nie pielęgnuje już małżeńskiej miłości, która więdnie, niczym pozbawiony uwagi i troski kwiat. 

 

Soange położyła mu rękę na ramieniu. Potajemnie wciągnął nozdrzami zapach jej perfum, tak świeży, że miał wrażenie, że jest wiosna… i ruszyli naprzód.

– Maman jest w niektórych sprawach bardzo… rygorystyczna… – zauważyła Solange. – Przejmuje się tym, z kim wychodzę i dokąd. Mówi, że jeśli kobieta chce być wolna, powinna wyjść za mąż za kogoś, kto jest bardzo bogaty. 

 

„Ogród z marzeń” to bardzo poruszająca zmysły książka. Fabuła została bardzo rozbudowana i dopracowana. Jest wiele wątków pobocznych, na które trzeba uważać, bo łatwo się w nich zgubić.  Bardzo podobały mi się też fragmenty dotyczące winnic, ale zdaję sobie sprawę, że wielu czytelników ten wątek może znudzić. Mimo to uważam, że dzięki nim książka wiele zyskała i nie jest „tylko” opowieścią o skomplikowanym trójkącie miłosnym, lecz ma dużo walorów poznawczych. A cóż może być lepszego od książki, przy której nie dość, że przyjemnie się spędza czas, to jeszcze można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy?
No i ta okładka – jest piękna. Ma w sobie pewną dozę subtelności i magnetyzmu, który nieśmiało przebija się i przyciąga uwagę. Jest wysmakowana a jej kolorystyka idealnie współgra z treścią. To właśnie ona sprawiła, że zdecydowałam się sięgnąć po książkę i absolutnie tego nie żałuję.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy: