Odkryjmy urok Prowansalskich pól — „Francuskie zlecenie” Anna J. Szepielak

francuskie zlecSięgając po najnowszą książkę jednej z moich ulubionych polskich autorek nie przypuszczałam, że nie będę mogła się od niej oderwać, aż skończę czytać. A jednak nie sposób przerwać lekturę gdy mamy do czynienia z historią, którą życie pisze od pokoleń, pełno w niej dwuznaczności, niedomówień, tajemniczych zbiegów okoliczności i nadprzyrodzonych zjawisk… „Francuskie wydanie” to książka pokazująca, że życie każdej z nas może w najmniej oczekiwanym momencie zacząć biec wedle scenariusza, godnego filmu lub dobrej książki.

Ewa jest młodą fotograficzką, niezbyt docenianą przez szefa. Dzięki drobnej intrydze przyjaciółki dostaje zlecenie, które otworzy jej drogę do awansu. Wiąże się ono jednak z nagłym wyjazdem do malowniczej Prowansji, gdzie ma przygotować zdjęcia reklamowe ekskluzywnej kwiaciarni. Wyjazd nie podoba się jej chłopakowi. Jest oliwą dolaną do ognia, gdyż w ich związku od jakiegoś czasu przestało się układać. Ewa ma nadzieję, że rozłąką i tęsknota przyczynią się do poprawy łączących ich relacji. Na miejscu okazuje się, że trafiła do domu z tradycjami, a nestorce rodu nie podobają się plany młodego pokolenia. Czy uda jej się połączyć oczekiwania dwóch pokoleń?

Ciężkie idą czasy na naszą rodzinę, bo dary przodkiń naszych rozdzielone zostały i przyszłość nasza ciemna teraz jak niebo w czas burzy — mówiła wzruszona, zapominając, że słyszą je zebrane w komnacie służące. — Matko Floro, dopomóż, bym umiała ochronić prawnuczki moje przed złem świata. I przed nimi samymi, bo jako ogień i woda są teraz, jedna dusza w dwóch ciałach… Jakże mi wybrać, komu należy się dziedzictwo?

Anna J. Szepielak, „Francuskie zlecenie”

Francuska rodzina wywodzi się od Flory, kobiety pięknej, silnej i niezwykle mądrej. Jedni nazywali ją czarownicą, a inni świętą. Zapoczątkowała tradycję przepisywania rodzinnej posiadłości oraz rodzinnych podań z reguły z babki na wnuczkę. Warunek był jeden — kobieta musiała być rudowłosa, tak samo jak pierwsza Flora. To nie wszystko: rodowa rezydencja skrywa w swoich murach niejeden sekret. Dzieją się w niej dziwne rzeczy – obrazy same spadają ze ścian, domownicy mają nietypowe sny a Ewa dodatkowo ma wizje — widzi wydarzenia sprzed lat… Czy dzięki temu wpłynie na dalsze losy rodu Konstancji? Tego Wam nie zdradzę.

— Czy to ta kobieta, która przyśniła się twojemu przodkowi?

— Tak, wzywała go do siebie we śnie, więc pojechał. W kronice zapisano, że nie było go przez rok, a jego chciwi bracia zagarnęli cały majątek. Kiedy wrócił, miał z nimi ciężką przeprawę, ale jakimś sposobem odzyskał to, co jego. Krewni nie chcieli go znać. Rozpuszczali plotki, że jego żona była chłopką i dzikuską z Irlandii. Że go zaczarowała i trzeba ją spalić na stosie. Musiał ją kochać bo zostawił jej cały majątek.

— Kobiecie? W średniowieczu?

— No. Pewnie miała jakieś kłopoty z tym spadkiem, ale nie dała się wykołować — stwierdził z dumą.

Anna J. Szepielak, „Francuskie zlecenie”

Książka jest przepełniona rodzinnymi tajemnicami, klimatem prowansalskich pól, klimatem starych rezydencji. Jest doskonałą lekturą dla kobiet o romantycznym usposobieniu, ale też dla pragmatyczek i realistek. Każda kobieta znajdzie coś dla siebie w powieściach Anny J. Szepielak — magię, realizm, miłość, ślady historii i rodzinną sagę.

Co ciekawe, powieść nie jest nowa. Czytaliście „Zamówienie z Francji” — debiut literacki pisarki? Po piętnastu latach od wydania książki, autorka postanowiła poprawić tekst oraz nadać  nowy tytuł. Uważam, że ten zabieg był strzałem w dziesiątkę — powieść w nowej odsłonie została dopracowana w najdrobniejszym szczególe. Kompozycja została przemyślana, każdy wątek odpowiednio rozbudowany. Jedyny zarzut, jaki mogę wystosować pod adresem tej książki jest taki, że czuję niedosyt. Chciałabym więcej — autorka pozostawia czytelników z uczuciem pozytywnego niedosytu. Nie podaje rozwiązania wszystkich wątków na tacy, czytelnik musi skojarzyć i połączyć ze sobą fakty i wydarzenia. „Francuskie zlecenie” to doskonała gimnastyka dla umysłu i wciągajca bez reszty historia, którą chce się wciąż czytać od nowa.

Jeśli przypadła Wam do gustu ta powieść, to gorąco zachęcam Was do zapoznania się z innymi utworami Anny J. Szepielak. Na naszym portalu możecie TUTAJ znaleźć recenzję „Dworku pod lipami”, TUTAJ „Znów nadejdzie świt” oraz wywiad z autorką TUTAJ .

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu:

Nasza-Księgarnia