Obudzić się z koszmaru – Elizabeth O’Roark, Przebudzenie Olivii

Przed Wami recenzja historii, która zaskakuje wielokrotnie. Pełnej niespodziewanych zwrotów akcji, napięcia i niewiadomych. A do tego wiszący w powietrzu zakazany romans. Poznajcie „Przebudzenie Olivii” Elizabeth O’Roark.

Olivia Finnegan przenosi się z Teksasu do Colorado, by tam studiować na lokalnym uniwersytecie. Jest rasową biegaczką długodystansową, która ma szansę odnieść ogromny sukces, nie tylko na uczelni. Dla East Colorado University jest zaś nadzieją na odniesienie drużynowego sukcesu w tej dziedzinie. Dlatego też przydzielają jej stypendium, mimo niechlubnej przeszłości i skandalu, z powodu którego opuściła poprzednią uczelnię. Ta dziewczyna jest piękna, niepokorna i potrafi bardzo mocno uderzyć, kiedy ktoś zalezie jej za skórę. A nie jest to trudne, szczególnie, że Olivia ma problemy z kontrolowaniem emocji. Ma także pewną tajemnicę, której ujawnienie mogłoby pogrzebać jej szanse na karierę. Will Langstrom jest młodym, piekielnie przystojnym trenerem żeńskiej grupy biegaczek. Po pracy zajmuje się upadającym, zadłużonym ranczem, które odziedziczył po ojcu. Na dodatek jest w dziwnym związku bez przyszłości, w którym jest właściwie na siłę. Brakowało mu wyłącznie zbuntowanej studentki, która trafiła pod jego opiekę. Na początku są dla siebie największymi wrogami. Nie trawią siebie nawzajem, najchętniej robiliby sobie wyłącznie na złość. Jednak kiedy Will odkrywa, że za trudną naturą dziewczyny kryje się coś więcej, postanawia pomóc jej za wszelką cenę, wbrew jej woli i przede wszystkim, łamiąc wszelkie zasady etyczne. Coś go do niej przyciąga i nie pozwala mu się wycofać. Jest tylko jeden problem. Musi się oprzeć budzącemu w nim pożądaniu, które nie powinno mieć miejsca pomiędzy trenerem a jego podopieczną, studentką.

Nie chcę jej w mojej drużynie. Wiedziałem to od chwili, kiedy weszła do pokoju Petera. Nawet gdyby puścić w tle ścieżkę dźwiękową ze „Szczęk”, wrażenie nie mogłoby być bardziej katastrofalne. Nie pojmuję, dlaczego Peter zdecydował się ją sprowadzić. Dziewczyna napadła na innego zawodnika z kijem bejsbolowym!

 

Co to była za książka! W życiu nie spodziewałam się, że Elizabeth O’Roark w taki sposób poprowadzi fabułę, tak rozwinie historie poszczególnych bohaterów i tak ją zakończy. W pewnym momencie poczułam się nieco wdeptana w podłogę i przytłoczona wszystkimi informacjami. Im dalej w książkę, tym więcej mrocznych faktów z życia Olivii wychodzi na jaw. Aż do pewnego momentu, będącego punktem kulminacyjnym całej historii, w którym to akcja nabrała takiego rozpędu, niczym tocząca się z góry kula, dostarczając kolejnych szokujących faktów. Jakby w tym momencie autorka otworzyła mityczną puszkę Pandory.

Zakazana relacja i koszmary

Mamy tu dwa równolegle toczące się, interesujące, wątki. Jednym z nich są koszmary dręczące Olivię, gdy ta znajduje się pod wpływem silnych emocji. Niezależnie czy są one pozytywne czy negatywne. Nie pozwalają jej normalnie funkcjonować zarówno w nocy, jak i w dzień, utrudniając szczególnie występy na zawodach, kiedy to właśnie wszyscy na nią najbardziej liczą. Lecz nie są to zwykłe koszmary. Co takiego dzieje się pod wpływem stresu? Tego Wam nie zdradzę, musicie dowiedzieć się sami. Drugim wątkiem są stosunki między Olivią a Willem. Typowa relacja hate – love, z tym, że związek pomiędzy nimi jest niemożliwy ze względów etycznych. Jednak pożądanie i napięcie seksualne między nimi jest widoczne dla wszystkich, nie widzą go wyłącznie oni sami. Ich wzajemne relacje są niczym testowanie granic, do czego mogą się posunąć. A to, co zakazane, kusi jeszcze bardziej.

Obserwuję dom. Przez okno widzę jej cień migający tam i z powrotem, a gdy w końcu gasną u niej światła, siadam na schodach przed drzwiami. Wolałbym zostać w samochodzie, ale jestem dziwnie otumaniony i boję się, że mógłbym przysnąć i jej nie zauważyć. Dochodzi w pół do trzeciej, gdy ze środka dobiega jakiś hałas. Serce zaczyna mi walić, jakbym miał przekroczyć jakąś granicę. A przecież siedzę przed domem studentki w środku nocy. Chyba więc już ją przekroczyłem.

 

„Przebudzenie Olivii” to powieść, która intryguje i wciąga od samego początku. Autorka wraz z kolejnymi stronami dokłada nowe kawałki puzzli, odsłaniając coraz szerszy obraz przeszłości Olivii, okoliczności, w jakich opuściła poprzednią uczelnię, jej dzieciństwa, co stanowi podstawę do wyjaśnienia dziwnego zachowania dziewczyny. Mamy tu mnóstwo niedopowiedzeń, dodatkowo podkręcających atmosferę.

Historia trzyma w napięciu do samego końca. Autorka w umiejętny sposób połączyła tu kilka gatunków. Znajdziecie w niej m.in. romans, thriller, dramat, kryminał. W trakcie postępu akcji są momenty chwilowego wyciszenia, najwyraźniej wyłącznie po to, by po nich pojawił się kolejny zaskakujący zwrot akcji. Kiedy już wydaje się, że wszystko zaczyna się stabilizować, układać na korzyść bohaterów, następuje nagła zmiana, która burzy wszystko, co pojawiło się do tej pory.

Plejada interesujących bohaterów

Olivię polubiłam już od pierwszej strony, choć nie wydaje się sympatyczną postacią. Bardziej można określić ją, jako wredną sukę, która spławia wszystkich, chcących się do niej w jakikolwiek zbliżyć. Jednak jest bardzo wyrazista, konkretna, zdecydowana. Robi wszystko po swojemu, nie owija w bawełnę. Nie boi się ryzykować i bronić swojej prywatności, nawet, jeśli miałoby się to skończyć wyrzuceniem jej z uczelni i utratą stypendium. Will jest również ciekawą postacią. Poświęca się dla swojej rodziny, próbując ratować upadającą farmę, którą odziedziczył po ojcu. Porzucił swoje marzenia i cele, by zapewnić młodszemu bratu możliwość studiowania, a matce pozostanie na farmie, na której spędziła całe życie. Ryzykuje również dla Olivii, stawiając na szali swoją karierę. A wszystko po to, by dziewczyna mogła wyrwać się ze szponów przeszłości, wywołującej u niej koszmary.

Poza nimi autorka wprowadziła grono ciekawych bohaterów drugoplanowych lub pobocznych, które również wprowadzają sporo do fabuły. Są to m.in. mama Willa i jego młodszy brat, Peter, jego szef czy dziewczyny z uniwersyteckiej drużyny biegaczek. Każdy z nich ma swoją rolę w całej tej układance.

Książkę czyta się ekspresowo, bo najzwyczajniej trudno ją odłożyć, nie wiedząc, co będzie dalej. A do poznania dalszych wydarzeń zachęcają kolejne strony. W ten sposób czytelnik zaczyna działać na zasadzie „jeszcze tylko jeden rozdział”, a że rozdziały są bardzo krótkie, zazwyczaj kilkustronicowe, to w ten sposób można przeczytać znaczną część powieści. A skoro już tak blisko do jej zakończenia, to przecież warto poznać finał historii. W ten oto sposób przysłowiowa kula śnieżna się rozpędza, zatrzymując się dopiero, gdy na swojej drodze widzi podziękowania autorki.

Mam nadzieję, że Wydawnictwo Kobiece postanowi szybko wydać również historię Erin, koleżanki Olivii oraz Brendana, brata Willa, która miała premierę w listopadzie tego roku.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy