„Obrączka diabła” Vidar Sundstol – co zdarzyło się w noc świętojańską?

Dzisiaj chcę przybliżyć thriller, który zaintrygował mnie jeszcze zanim przeczytałam, o czym jest. Najpierw spojrzałam na okładkę, robi wrażenie. Potem na tytuł „Obrączka diabła”, brzmi świetnie, pomyślałam, że muszę to przeczytać! Vidar Sundstol jak większość pisarzy tego gatunku w Skandynawii, serwuje nam mocną i mroczną lekturę.

„Obrączka diabła” to jeden z tych tytułów, w których wydarzenia z przeszłości ściśle oddziałują na to, co dzieje się obecnie. Mało tego, łączy się nowoczesny pragmatyzm z ludowymi wierzeniami. W trakcie lektury tej książki nie tylko będziecie towarzyszyli bohaterom w rozwiązaniu najtrudniejszej i najniebezpieczniejszej w ich życiu tajemnicy. Zanurzycie się w świat wierzeń i legend norweskiego Telemarku i rytuały przez wieki odprawiane w noc świętojańską. Właśnie to stanowiło największe zaskoczenie! Od dawna interesuję się kulturą, więc te akcenty były dla mnie wyjątkowo interesujące i dodały smaczku całej opowieści.

Ofiary rytualnych mordów?

Głównym bohaterem jest Max Fjellanger. W młodości pracował jako policjant w niewielkiej miejscowości. Przez dylematy moralne i wątpliwości, rzucił służbę i wyjechał. Obecnie jest za granicą prywatnym detektywem. Kiedy po trzydziestu latach dowiaduje się, że ginie jego partner z policji, przyjeżdża na jego pogrzeb. Chociaż wszyscy mówią o samobójstwie, Max nie chce w to wierzyć. Podejrzewa, że śmierć jego przyjaciela ma ścisły związek ze sprawą, którą obaj prowadzili. Przed laty w noc letniego przesilenia zginęła kobieta. Mężczyzna znajduje informacje o tym, że rok przed jego powrotem do kraju doszło do zaginięcia kolejnej młodej kobiety i to w tym samym dniu. To nie może być przypadek! Razem z bibliotekarką, Tirill, chcą odkryć, co łączy tajemnicze zdarzenia z nocą świętojańską.

Lektura, która nie rozczaruje!

Jak wspomniałam już na początku, bardzo urzekło mnie to, że w akcję świetnego thrillera zostały wplecione elementy folklorystyczne. Są one bardzo istotne dla całej książki. Oczywiście ze swojej strony mogę polecić ten tytuł z czystym sumieniem. Myślę, że fani gatunku nie będą w żaden sposób zawiedzeni.

„Każdy z uczestników pochodu opiera ręce na ramionach poprzedzającej osoby, z wyjątkiem czwórki niosącej drewnianą figurę. Nie są już pojedynczymi jednostkami, ale większym organizmem o wielu członkach.

Dlatego nic się nie dzieje, kiedy okrągła klamra spinająca kołnierz peleryny obluzowuje się i spada na ziemię. Nikt nie woła. Nikt nie przystaje i nie zaczyna szukać. Pieśń rozbrzmiewa dalej. Ruch trwa dalej. Stopy wdeptują piękną klamrę z dwiema smoczymi głowami coraz głębiej w grunt”.


Za książkę do recenzji dziękujemy: