„O psie, który wrócił do domu” W. Bruce Cameron

W ostatnim czasie dużą popularnością cieszą się książki, w których główną rolę odgrywają zwierzęta. Są one prawdziwą gratką dla wielbicieli czworonogów. Sama mam pieska, którego uwielbiam, więc wiem, jak wiele przyjemności może sprawić lektura tego typu. Przeczytałam ostatnio tytuł „O psie, który wrócił do domu” W. Bruce’a Camerona. Jakie są moje wrażenia?

Przede wszystkim zupełnie inaczej odbieram całość, kiedy narratorem powieści jest… pies. Ile to razy zastanawiamy się, co by powiedzieli nasi pupile, gdyby potrafili mówić. Czytając ten tytuł, można tego doświadczyć. To interesujące i zaskakujące doświadczenie.

Oczami psiaka

Główną bohaterką jest młoda suczka Bella. Kiedy ją poznajemy, jest malutkim szczeniaczkiem, który mieszka razem z kotami na terenie przeznaczonym do wyburzenia. Właśnie tam znajduje ją Lucas. Bella nie wie co, ale od początku coś przyciąga ją do ludzi. Uczy się rozumieć podstawowe komendy, wykonywać polecenia, załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne na spacerze. Jest przeuroczym i oddanym psiakiem, który domaga się czułości i uwagi. Chociaż ona sama nie ma tego świadomości i jest głównie nic nierozumiejącym obserwatorem, czytelnik wie, jak wiele ryzykuje Lucas, który wziął ją do domu. Aż dochodzi do momentu, kiedy miłość do Belli, wielka przyjaźń i starania nie wystarczają… Piesek zostaje odebrany mężczyźnie i odesłany. Czy osamotniona suczka zdoła odnaleźć drogę?

Ekranizacja

Książka jest pełna wielu emocji, potrafi poruszyć wszystkie struny serca. Będziecie się uśmiechać, ale też przeżyjecie wiele wzruszeń. Jeśli lubicie zwierzęta, tej powieści nie możecie przegapić. Zajawkę tego, jak wyśmienita będzie to lektura, możecie zobaczyć na podstawie zwiastuna ekranizacji, którą już możecie oglądać w kinie.

„Schylił się i podniósł mnie. Nareszcie! Trzymał mnie w ramionach, a ja ułożyłam się na grzbiecie i wpatrywałam w jego twarz. Działo się coś ważnego, czułam to, choć nie wiedziałam, co to było. Wydawało mi się, że opuszczam norę – miejsce, gdzie się urodziłam i gdzie wciąż chowała się Mama Kotka.

Od teraz będę z tym człowiekiem, gdziekolwiek mnie zabierze. I tego właśnie pragnęłam: być przy nim”.