O początkach pisania, spotkaniach z czytelnikami i planach na przyszłość – wywiad z Dorotą Schrammek

13226793_1011294128924332_2464253409765283639_nKilka dni temu, na naszym portalu, zakończył się ostatni konkurs, w którym mogliście wygrać recenzowaną przez nas książkę Doroty Schrammek „Na brzegu życia”, którą Kulturantki objęły patronatem medialnym. Wkrótce na ukaże się ostatnia część trylogii z urokliwym nadmorskim Pobierowem w tle. Jednak zanim to nastąpi, zapraszamy Was do przeczytania wywiadu, jaki Kulturantkom udzieliła autorka. Zapraszamy.

Jak zaczęła się Pani przygoda z pisaniem?

Ta przygoda trwa dobrych piętnaście lat :) Przez tyle lat pisałam opowiadania (tzw. True story), dla kobiecej prasy w Polsce. Współpracowałam z kilkoma tytułami, pisząc niekiedy po trzydzieści opowiadań miesięcznie! To sprawiło, że nauczyłam się pisarskiego warsztatu, którego nie są w stanie nauczyć studia czy kilkutygodniowe kursy, ostatnio dość popularne. Aby dobrze pisać, trzeba wiele czytać i codziennie skrobnąć choć parę zdań. Praktyka czyni mistrza.

Co było powodem, że postanowiła Pani napisać książkę? Czy trudno było zadebiutować na polskim rynku wydawniczym?

Najpierw narodził się we mnie temat powieści, czyli historia przyjaźni czterech różnych kobiet, pracujących w jednym miejscu. Usiadłam do komputera i jakoś samo zaczęło się pisać. Żyłam tą historią kilka tygodni, dlatego pisanie jej szło mi sprawnie. Napisałam, stworzyłam streszczenie i posłałam do trzech wydawców. I dopiero potem usiadłam do komputera, skupiając się na forach internetowych dla debiutantów. Przeraziło mnie to, co czytałam: że nikt nie czyta nieznanych nazwisk, nikt nie wydaje debiutantów, a ewentualne wydanie odbywa się po znajomości… Wszystko to nieprawda! Niecałe dwa tygodnie od wysłania podpisałam pierwszą umowę wydawniczą, ze Światem Książki. Wszelkie informacje na forach trzeba traktować z przymrużeniem oka.

Czy wydanie książek coś zmieniło w Pani życiu?

Tak! Po pierwsze, dodało mi pewności siebie. Jeżeli książkę kupują tysiące ludzi, to świadczy o tym, że styl mojego pisania przypadł im do gustu. Po drugie, dostaję bezpośrednie tego dowody od czytelników. Nie ma dnia, abym nie dostała maila z informacją, jak wiele radości sprawiły im moje powieści. W życiu, które nie szczędzi nam trosk i zmartwień, warto sięgnąć po odstresowywacze, jakim są między innymi książki.

Skąd pomysł na trylogię osadzoną w Pobierowie i tak specyficzne postaci, jak np. Antoni Woźnica?

Brakowało mi powieści o polskiej wsi. Gdy zaczęłam szukać miejsca, w którym mogłabym ją osadzić, momentalnie pojawiło się Pobierowo. Nadmorski kurort, latem zamieniający się w kilkutysięczne miasteczko, pełne turystów z Polski i zagranicy. Zamiera natomiast już pod koniec września, zamieniając się w senną, niespełna tysięczną miejscowość. Fascynowała mnie specyfika mieszkańców. Wszyscy zarabiają w podobny sposób: żyją z turystów. Podpatrywałam parę wyróżniających się osób, między innymi panią sołtys i w taki sposób narodzili się wiodący bohaterowie powieści. Natomiast postaci takie, jak Antoni Woźnica, obecne są w każdej miejscowości :)

Z jakim odbiorem swoich książek spotyka się Pani na co dzień?

Ze strony czytelników – niezwykle pozytywnym i ciepłym. Wiem, że moje pisanie sprawia im radość, niektórym pomaga, wzrusza, bawi…. Taka jest rola literatury. Mieszkańcy terenów nadmorskich, z którymi jestem związana, okrzyknęli mnie ambasadorką regionu, promującą niedostrzeżone do tej pory tereny. Do Pobierowa przyjeżdżają turyści, którzy wędrują uliczkami i śladami moich bohaterów. Są zaskoczeni, bo w powieściach wyczytują o regionie to, czego do tej pory nie wiedzieli.

W ostatnim czasie jeździ Pani na spotkania autorskie w różnych miastach województwa zachodniopomorskiego. Z jakimi reakcjami czytelników się Pani spotyka?

Fantastycznymi! Ludzie wreszcie przekonują się do polskich autorów, szczególnie tych, którzy żyją obok nich. Zmienia się świadomość i pryska mit, że jedynie to, co odniosło sukces za granicą jest dobre, a polskie złe. Nieprawda! Ale jeszcze dużo wody upłynie, zanim Polacy zaczną w pierwszej kolejności sięgać po rodzimych twórców.

Jak wygląda u Pani praca nad książką? Czy ma Pani jakieś szczególne rytuały lub miejsca, w których Pani tworzy?

Jedynym rytuałem jest wstawanie o piątej rano. Uwielbiam otwierać okno na oścież i pisać przy porannym śpiewie ptaków. Obowiązkowa ciepła kawa do tego. Jestem osobą dość zorganizowaną, co jest wskazane, gdy posiada się trójkę dzieci :) Spisuję zadania na kartce, łącznie z ilością znaków, jaką mam napisać w ciągu danego dnia i staram się to realizować.

Czy jest jakiś temat, którego nie poruszyłaby Pani nigdy w swoich książkach?

Chyba nie…

Jakie ma Pani najbliższe plany pisarskie?

Właśnie pracuję nad jesienną powieścią. Ukaże się najprawdopodobniej w październiku. Już latem czytelnicy dowiedzą się, o czym będzie :) Plany pisarskie mam ambitne. Chciałabym wydawać trzy książki rocznie. Tego oczekują ode mnie czytelnicy.

Co daje Pani najwięcej motywacji do pracy?

Rodzina i przyjaciele.

W jaki sposób najchętniej spędza Pani wolny czas?

Dużo spaceruję, czytam wspólnie z dziećmi, gramy w planszówki, układamy klocki, spędzamy czas na odwiedzaniu okolicznych miejsc, dużo rozmawiamy ze sobą.

Gdyby nie mogła Pani pisać, czym by się Pani zajmowała?

Przyznam szczerze, że nie wyobrażam sobie życia bez pisania. Jak to powiedział kiedyś mój przyjaciel? Pisanie jest ci pisane :)

Co chciałaby Pani przekazać naszym czytelnikom?

Drodzy Czytelnicy! Życzę Wam, aby świat przedstawiony w moich powieściach, stawał się Waszym realnym światem. Czerpcie siłę ze słowa pisanego, delektujcie się nim, radujcie! Marzcie, śnijcie i spełniajcie to, co ukryliście na dnie serca! Wiem, że się spełni, gdyż sama jestem osobą, której marzenia się spełniają. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie :)

Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów oraz udanych spotkań z czytelnikami.

13246287_727093444100228_1356728619020634535_o

13243772_1009463005774918_5903437339359293041_o

13240516_10206251156894337_8310247378990453432_n

13235438_590361607790449_4404118615776009220_o

13217101_590360617790548_6891157761827320644_o

1936239_1068031163235282_6187167150453575729_n


Dorota Schrammek – Pochodzi z Rudek na Pojezierzu Wałeckim. Z biegiem czasu zamieniła jeziora na Bałtyk. Od dwunastu lat mieszka w dwóch cudownych miejscowościach: przygranicznym Ueckermünde i nadbałtyckim Pobierowie. Jest przede wszystkim mama i żoną, dopiero potem autorką. Ma troje dzieci: 11-letnią Weronikę, 6-letniego Gabriela i prawie dwuletniego Rafaela. Mąż Maciej jest inżynierem.
Pisała i czytała, odkąd tylko poznała literki. Rodzinną anegdotą stała się pewna sytuacja… Dorota miała wtedy 3 latka i koniecznie chciała pojechać z wujkiem nad morze. Nie mógł jej zabrać. Gdy wrócił po kilku dniach, nie odzywała się do niego, obrażona jak prawdziwa kobieta. Wujek próbował przekupić ją słodyczami, zabawkami, wyprawą na lody – wszystko na nic. Dopiero gdy zjawił się z ogromną książką, wrócił do łask…
Dorota Schrammek od wielu lat pisze opowiadania i historie dla kobiecych pism. Ma ich na swoim koncie opublikowanych już ponad tysiąc. Współpracuje z wydawnictwami Bauer, Phoenix oraz Edipresse. W 2013 roku została laureatką konkursu Onetu i Zielonej Sowy. Jej bajka – i 9 innych – zostało wyróżnionych z ponad 3 tysięcy nadesłanych utworów. „Perełka” ukazała się w „Bajkach blogerów”.
„Stojąc pod tęczą”, jej debiut powieściowy, wydany przez Świat Książki, ukazał się 18 marca 2015. Następna książka, „Horyzonty uczuć”, miała premierę 10 sierpnia 2015. Wydało ją wydawnictwo Szara Godzina. Obie książki są ściśle powiązane z Pomorzem Zachodnim. Pierwsza rozgrywa się w Szczecinie (ha!, obok Kuriera J ), druga natomiast w Pobierowie (choć Szczecin mocno zaangażowany także).
Prywatnie: wiecznie się odchudza, ciągle narzeka na brak czasu i codziennie wstaje o 5, aby choć jedną kawę wypić w spokoju… Uwielbia gotować, sprzątać i zajmować się domem. A nade wszystko czytać!