Nikt nie jest skazany na wieczną samotność!

„W cieniu paproci” Aniki Stelmasik jest przykładem powieści, w których życiowe zmiany idą w parze z goryczą wspomnień i życia teraźniejszego. Jest w niej ból, ślady minionej miłości i walki o swoją przyszłość. To jedna z książek pokazujących nieprzewidywalność życia i to, że pozornie stała egzystencja może zmienić się o trzysta sześćdziesiąt stopni. Wystarczy chcieć.

W tytule „W cieniu paproci” mamy dwójkę głównych bohaterów. Nie znają się osobiście, jedynie osiedlowe bloki, w których mieszkają, sąsiadują ze sobą. I właśnie tu rolę odgrywa rolę paprotka. Na parapecie jednego okna stoi, z drugiego jest obserwowana. Obie akcje toczą się osobno i naprzemiennie, a problemy Adama i Marii są zupełnie różne. Łączy ich samotność i rozgoryczenie w związku z własnym życiem.

Kim są samotnicy?

Adam jest malarzem, który porusza się na wózku. Nie opuszcza swojego domu, a jego jedynym kontaktem ze światem jest listonosz przynoszący pocztę, czy drobne zakupy. Całymi dniami Adam tworzy i obserwuje przez okno swoich sąsiadów, ich zwyczaje i rytuały. Nie może się spodziewać, że kiedy promująca ekologię nastolatka zapuka do jego drzwi, jego życie zacznie zmieniać kierunek na taki, jakiego by się nie spodziewał…

 Maria jest dojrzałą kobietą, która opiekuje się swoją starą i schorowaną matką. Przez wiele lat ma żal do rodzicielki, aktywnej działaczki z czasów PRL-u. To za jej sprawą Maria straciła swoją wielką miłość, Janka. Jest przekonana, że to właśnie przez jej matkę mężczyzna zginął. Od tamtej pory na jej parapecie stoi mająca wymiar symboliczny paprotka. Kiedy Zofia zbliżająca się ku kresowi ziemskiego żywota wyznaje, że Janek nie umarł, Maria czuje, że całe jej życie było kłamstwem…

Wygrać wojnę o siebie

Adama i Marię dzieli bardzo wiele, a przedstawione historie dotyczą zupełnie innych spraw. Mimo to, można w nich zobaczyć te same emocje i uczucia. Autorka w zręczny sposób zaprasza czytelnika do zagłębienia się w życie, wyglądające na pierwszy rzut oka nie najgorzej, gdyby nie tajemnice i ból z przeszłości. Podobne ciężary i troski nosi na swoich barkach wielu ludzi, którzy na co dzień są uśmiechnięci. Podobnie jak w przypadku Adama i Marii, może zdarzyć się coś, co zmieni życie na lepsze.

„Czuł jednak jakiś niedosyt. Czegoś brakowało, i to wcale nie słonecznych kontrastów, światła i cienia. Po chwili uświadomił sobie, że w oknie na pierwszym piętrze brak wiernej ostoi – paprotki. Dziwił się dlaczego dziś, kiedy deszcz mógłby nieźle posmakować roślinie, nie ma jej tam gdzie zwykle.

Czuł dyskomfort. Brakowało mu tej żywo zielonej plamy, a jednocześnie zastanawiało go uzależnienie od niezmienności. Taki mały szczegół, a wywołał w nim niepokój. Nie miał już ochoty na pracę, zapragnął przyjaciółki w szklanej sukience. Po kilku łykach wysokoprocentowego płynu czuł, jak myśli zaczynają się rozpłaszczać na zwojach mózgowych”.


Książkę objęłyśmy patronatem medialnym dzięki współpracy z: