Nigdy nie pozwolę ci odejść – Katy Regnery [patronat medialny]

Kto ma ochotę poznać nietypową historię, jaką jest współczesna wersja Jasia i Małgosi, ten koniecznie musi sięgnąć po „Nigdy nie pozwolę ci odejść” Katy Regnery. Mam nadzieję, że ta recenzja Was do tego przekona.

Dziesięcioletnie sieroty, Griselda Schroeder i Holden Croft trafiają do tej samej rodziny zastępczej. Podczas wycieczki do Wirginii Zachodniej, nad rzekę Shenandoah, zostają porwani przez niezrównoważonego psychicznie człowieka. Po trzech latach niewoli podejmują się próby ucieczki i pokonania dzielącej ich od wolności rzeki. Niestety tylko Griseldzie udaje się bezpiecznie uciec, a Holden pozostaje w tyle. Dziesięć lat później chłopak Griseldy zabiera ją na wycieczkę do Wirginii Zachodniej. Udają się do podziemnego klubu, w którym toczone są nielegalne walki. Gdy Griselda niespodziewanie widzi na ringu Holdena, jej świat ponownie zostaje przewrócony do góry nogami. Gorzki żal, narastająca przez lata złość oraz fizyczne i psychiczne blizny stają na ich drodze. Są niebezpieczne niczym nurt rzeki Shenandoah.

Znacie ten stan, kiedy macie około stu lub stu pięćdziesięciu stron do końca książki, ale jesteście już na tyle zmęczeni, że planujecie zrobić przerwę i pójść spać? Po czym autor nagle rzuca taką bombę, że porzucacie swoje plany i wiecie już, że nie uśniecie, nie znając dalszego ciągu historii? Tak właśnie zrobiła Katy Regnery, a ja porzuciłam sen na rzecz poznania wyjaśnienia całej sytuacji. A gdy miałam już do przeczytania zaledwie około trzydziestu – czterdziestu stron, to czy była to różnica, że pójdę spać pół godziny później? Nie. Tym sposobem w środku nocy odłożyłam książkę, ale mając za sobą epilog, a nie przed sobą jeszcze kolejne strony.

To historia pełna emocji, których znajdziecie tu cały wachlarz i określenie to, nie będzie wyłącznie pustym frazesem. Strach, porażka, żal, ból, złość, ale i nadzieja, pożądanie, namiętność, radość czy miłość. Momentami będzie mrocznie, radośnie, wzruszająco, ale zapewne będziecie też się wściekać czy złościć. To mieszanka wybuchowa, która została przygotowana z idealnych proporcji. A jeśli dodacie do tego bardzo przemyślaną fabułę, odpowiednie dawkowanie informacji i dynamiczną akcję, otrzymacie kilka lub też kilkanaście godzin znakomitej rozrywki.

„Nigdy nie pozwolę ci odejść” to druga powieść z serii Współczesne baśnie. Jest retellingiem historii o Jasiu i Małgosi. Oprócz oczywistych rozbieżności pomiędzy historiami, różnica jest taka, że w baśni braci Grimm znaliśmy tylko wydarzenia z pobytu u wiedźmy aż do czasu powrotu dzieci do domu, a Katy Regnery pokazuje zarówno historię sprzed porwania, czasu w niewoli i ucieczki dzieci, jak i ich dalsze życie, również dorosłe, po wszystkim, co ich spotkało.

Katy Regnery zadbała o wszystko. Oprócz fabuły umiejscowionej w czasie rzeczywistym, autorka nie zapomniała o wyjaśnieniu przeszłości Gris i Holdena. W tym celu przy okazji przemyśleń bohaterów i innych sytuacji z tym powiązanych, umieściła retrospekcje skupione na pobycie w niewoli lub ucieczce. W fabule znalazła miejsce również dla rozdziałów bezpośrednio pokazujących te wydarzenia. Nie tylko uzupełniają one brakujące fragmenty układanki, dając nam całkowity wgląd w historię tej dwójki, ale i urozmaicają ją, czyniąc ją jeszcze bardziej atrakcyjną i wciągającą. Niemal do końca dowiadujemy się prawdy o najgorszych latach w ich życiu, składając te wszystkie fragmenty układanki w logiczną całość.

Kulturantki objęły powieść „Nigdy nie pozwolę ci odejść” patronatem medialnym, w związku z czym, już niedługo będziecie mogli wygrać jej egzemplarz w organizowanym przez nas konkursie.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu