Nie trudno sięgnąć dna – Renata Chaczko „Aż do DNA”

az do dnaCzy zastanawialiście się kiedyś, jak łatwo trafić w życiowe bagno i jak trudno się z niego wydostać? Zwłaszcza, jeśli nie zdajecie sobie sprawy ze swojego położenia i nie widzicie potrzeby poproszenia kogoś o pomoc? Zapraszam więc do lektury kontrowersyjnej powieści Renaty Chaczko.

Roxi to dziewiętnastoletnia studentka, z dość kontrowersyjnym życiorysem, która swoimi seksualnymi doświadczeniami mogłaby obdarować olbrzymią grupę ludzi. Kiedy ją poznajemy, postanawia zacząć pisać pamiętnik, w którym spowiada się ze swoich radości i smutków. Pochodząca z „dobrego domu”, zaniedbywana przez rodziców, nie stroni od imprez, alkoholu i przygodnego seksu. Nie ważne z kim, nie ważne gdzie, ważne, żeby się dobrze bawić. Robi to głównie z podobnymi jej Domi i Rudą. Swoje frustracje i doświadczenia opowiada podczas sesji swojemu psychoterapeucie, Krzyśkowi, bo oczywiście do takowego uczęszcza za radą „zmartwionych” rodziców. Krzysiek cały czas powtarza, że jej zachowania wynikają z pamięci genetycznej, czyli są wynikiem zachowań jej przodków.

„Mam na imię Roksana, choć nikt nigdy tak się do mnie nie zwraca. Wszyscy mówią na mnie Roxi, nawet moi rodzice. Moi rodzice… Jak ja ich nienawidzę! Mój ojciec to pijak, a matka nie ma mózgu. Brat to narkoman, a moja przyrodnia siostra ze strony ojca puszcza się, z kim popadnie. Ojciec całymi dniami pracuje i nigdy nie ma go w domu, a jeśli nawet jest, to zazwyczaj pijany. Matka całe dnie spędza na wydawaniu forsy ojca u fryzjera, kosmetyczki, w SPA, ewentualnie na zakupach. Ciągle też lata na jakieś fitnessy, siłownię i jogę. Matka robi wszystko, aby zatrzymać czas i mojego ojca przy sobie. Bezskutecznie. Wszyscy oprócz mojej ślepej matki już wiedzą, że ojciec ma na boku inną kobietę, młodą kochankę, niewiele starszą ode mnie, która w tym roku robi licencjat. Chuj mu w dupę. Mam nadzieję, że zdechnie na zawał, jak będzie ją ruchał.”

Renata Chaczko, „Aż do DNA”

Roxi podczas jednej z szalonych imprez poznaje Dona. Dużo starszy od niej, bo aż trzydziestoletni facet, intryguje ją, fascynuje i zachwyca swoim zachowaniem. Dziewczyna po raz pierwszy się zakochuje. Zaczyna odkrywać u siebie potrzeby i zachowania, których dotychczas nie znała. Coś w niej pęka, zaczyna powoli zmieniać się na lepsze. Niestety nie wszystko układa się po jej myśli, a pewne zdarzenia okazują się być wyłącznie jej pragnieniami. Roxi ma dwa wyjścia, może ocalić siebie lub całkowicie upaść na dno. Którą drogę wybierze? Jaki wpływ na życiowe decyzje zagubionej dziewczyny ma rzeczywiście przeszłość jej przodków? Przekonajcie się sami.

„Aż do DNA” to druga powieść młodej pisarki, Renaty Chaczko. Powieść, wobec której nie można przejść obojętnie. Roxi nie należy do osób, które się lubi ani w realnym życiu, ani też od pierwszej strony książki. Brak moralności i autodestrukcyjne zachowania budzą w czytelniku odrazę. Tak samo jak nie jedna, przelewana na karty pamiętnika sytuacja z jej codziennego życia. Język, jakim posługuje się dziewczyna, jest wulgarny, tak jak ona sama. Kiedy jednak Roxi zaczyna zdawać sobie sprawę ze swojej tragicznej sytuacji, rozpaczliwie próbuje zmienić swoje położenie i wrócić do normalności. Tym samym zjednuje sobie czytelnika. Sądzę, że każdy z Was będzie kibicował jej w tej drodze ku lepszemu.

Narracja w formie pamiętnika powoduje, że z każdej strony powieści wyziera intymność wyznań, pozbawionej wewnętrznych hamulców, Roxi. Wyznań pełnych szczerości, ociekających sarkazmem i ironią. Wyznań, którymi nie dzieliła się z nikim, poza swoim terapeutą. Nie ma tu cudownych przemian, jak za dotknięciem magicznej różdżki. Nie znajdziecie tu również historii o romantycznej miłości. Miłość jest, owszem, niestety potraktowana dość brutalnie.

„Ludzie myślą, że jestem piękna i mi zazdroszczą, podczas gdy ja mam zaledwie dziewiętnaście lat, a już odróżniam rodzaje własnego kaca.”

Renata Chaczko, „Aż do DNA”

Niezaprzeczalnym atutem powieści jest jej autentyczność. W dobie kultu ciała, braku poszanowania własnej osoby, wulgarności, hedonizmu, pseudo wyzwolenia i budowania jak najbardziej oryginalnego i kontrowersyjnego wizerunku w portalach społecznościowych, książka Renaty Chaczko wydaje się być swoistą esencją wyciśniętą z obecnej młodzieży, dopiero wchodzącej w dorosłość. Autorka bogato okraszając całość dużą dawką wulgarnego języka, stworzyła realistyczny obraz młodego, niestety często gubiącego się, pokolenia.

„Wszyscy są dobrzy, tylko niektórzy są zagubieni. Niektórzy zgubili swoją drogę. Nigdy nie należy oceniać innych ludzi, trzeba podchodzić do nich z otwartym umysłem, bez zawiści”

Renata Chaczko, „Aż do DNA”

Zdecydowanie warto sięgnąć po tę kontrowersyjna pozycję. Być może stanie się przestrogą dla niektórych nastolatków, a także sygnałem alarmowym dla nie jednego rodzica.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy Wydawnictwu Zysk i S-ka

logo-zysk