Najmroczniejszy kryminał tego lata! Po lekturze „Garści popiołu” Wojciecha Wójcika już nigdy nie spojrzycie na szkolne mury tak samo, jak dawniej…

garsc popiolu 800Od pewnego czasu coraz chętniej i śmielej sięgam po kryminały. Dawniej unikałam ich jak ognia, dziś zaś rozsmakowuję się w nich i wraz z głównym bohaterem szukam odpowiedzi na pytanie: kto jest mordercą? Nie inaczej było w trakcie czytania fenomenalnej „Garści popiołu”, w której to wraz z Tomkiem, nauczycielem historii w legionowskim liceum, podążałam śladem seryjnego mordercy licealnych nauczycieli… Dokąd zaprowadzi nas ta wędrówka? Na pewno nie zgadniecie!  

W kryminale Wojciecha Wójcika jest jak w filmie u Alfreda Hitchock’a – zaczyna się od trzęsienia ziemi a później napięcie jeszcze wzrasta. Książka rozpoczyna się pogrzebem osoby bliskiej sercu Tomka – „naszego detektywa”. Nad czyim grobem nauczyciel historii roni łzy? Tego dowiadujemy się… dopiero z końcowych kart utworu. Zanim się tego dowiemy zostajemy wciągnięci w wir przygody, która zdaje się nie mieć końca, a początek ma w dawnych latach. Wójcik posłużył się tutaj zabiegiem retrospekcji – dzięki niemu możemy dokładnie poznać wydarzenia oraz myśli Tomka. Właściwą akcję napędza znalezienie zwłok powieszonego nauczyciela geografii. Nieszczęśnika znalazł anglista, który to w trakcie rady pedagogicznej poszedł do kanciapy po brakujące krzesła. Początkowo wszyscy są w szoku, a za przyczynę śmierci uznają samobójstwo. Tymczasem śledztwo wskazuje na brutalne morderstwo. Co takiego zrobił geograf, że musiał przypłacić to życiem? Z każdym dniem pojawiają się nowe spekulacje. Lokalna prasa szybko wyczuwa sensację, zwłaszcza że jeden z belfrów nieświadomie stał się prasową wtyczką. Tomek, przyjaciel zmarłego, postanawia wszcząć swoje prywatne śledztwo, dzięki czemu szybko przekonuje się, że szkoła ma drugie, mroczne oblicze i nie jest tak bezpiecznym miejscem, za jakie jest uważana. Nikt nie może czuć się bezpieczny; morderca zaczyna polowanie na kolejną ofiarę. Na światło dziennie wychodzą grzeszki nauczycieli: uzależnienie od hazardu, zakazany romans, finansowe przekręty i zatuszowane wpadki, które zniszczyły życie niejednej osobie…

Część poszlak prowadzi do zamkniętej przed laty sprawy samobójstwa młodej dziewczyny, które wydarzyło się na koloniach, jednak nie wszystkie tropy na to wskazują. Czyżby zabójca nie działał sam?

Pyta pan, dlaczego to jedno morderstwo wywarło na mnie aż takie wrażenie. To prawda, że widziałem w swoim życiu wiele trupów. Ale ten był inny. Mężczyzna, którego znalazłem w rowie pod Sadlnem, został zdekapitowany. Po prostu… nie miał głowy. Jego korpus został usadzony na polnym kamieniu, a głowa… Głowa wisiała na sąsiednim drzewie, przywiązana do gałęzi tętnicą szyjną, która wyglądała jak niebieskie sznurowadło. Ten widok do dzisiaj prześladuje mnie w koszmarach.  

Tomek zaczyna współpracę z pewną młodą panią policjantką. Jak potoczą się ich losy? Powiem wam tylko tyle, że podczas jednego ze starć z legionowską mafią, Tomek ogromnie ją zaskoczy. Wtedy wyjdzie na jaw, że on też nie jest do końca tym, za kogo się podaje w nowym środowisku… Nie bez znaczenia będą też jego paranormalne umiejętności, odziedziczone po babci szeptusze. 

Nie chcę psuć wam zabawy, więc nie zdradzę więcej szczegółów tego pasjonującego kryminału. Wojciechowi Wójcikowi udało się połączyć dobry kryminał z bardzo wnikliwym i bardzo szczerym portretem środowiska nauczycielskiego. Po lekturze „Garści popiołu” nawet najbardziej wymagający czytelnik będzie zadowolony. Kryminał czyta się jednym tchem (mnie nikt nie był w stanie od niego oderwać, dopóki nie skończyłam go czytać). Mimo że akcja rozgrywa się w ciągu czterech dni, to odnosi się wrażenie, że to niemożliwe, aby w tak krótkim czasie mogło się tyle wydarzyć. „Garść popiołu” to intelektualna zagadka, przyjemnie spędzony czas i przykład dobrego polskiego kryminału. Pokazuje, że można dobrze pisać, trzymać czytelnika w napięciu do ostatniej strony, ale ani na chwilę nie nudzić. A jeśli lektura najnowszego kryminału Wójcika to dla was stanowczo za mało, może skusicie się i sięgniecie po inną książkę tego autora, „Nikomu nie ufaj”, której recenzję również znajdziecie na naszym portalu TUTAJ .

 

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu

logo-zysk