Najdroższy sąsiad – Penelope Ward

Czytaliście „Przyrodniego brata”? Spodobała się Wam ta historia? Jeśli tak, to koniecznie musicie sięgnąć po „Najdroższego sąsiada” i poznać historię Chelsea.

Jak poradzić sobie z życiem, które rozsypało się na wszystkie strony niczym zbite lustro? Chelsea była przekonana, że kocha z wzajemnością i że jest najszczęśliwszą dziewczyną świata. Chyba przeoczyła chwilę, gdy jej ukochany zaczął się od niej oddalać. A kiedy zrozumiała, że Elec już jej nie kocha i nie chce z nią być, jej świat runął. Czekała ją przeprowadzka do nowego mieszkania i puste życie w samotności. Do tego każdy kolejny dzień był niemożliwy do wytrzymania bez byłego, który tak mocno ją zranił. Wkrótce jednak dziewczyna zorientowała się, że potrzebuje pomocy i musi jakoś stanąć na nogi. Dzięki siostrze zdecydowała się na terapię. Długie telefoniczne sesje z dr Veronicą Little miały ułatwić jej pogodzenie się ze stratą i nauczyć ją życia na nowo. Któregoś dnia jedna z takich terapeutycznych rozmów została przypadkowo podsłuchana przez sąsiada Chelsea, Damiena. Ten nietypowy początek znajomości stał się zalążkiem przyjaźni. Przyjaźni, która zmieniła wszystko…

Uwielbiam czytać historie napisane przez Penelope Ward, zarówno te stworzone w pojedynkę, jak i w duecie z Vi Keeland. Mam pewność, że dostanę znakomitą, interesującą i wciągającą lekturę. Jeszcze nigdy się nie zawiodłam na obu autorkach i jestem przekonana, że szybko to nie nastanie. Dlatego też, bez wahania sięgnęłam po „Najdroższego sąsiada”. Historię, która swój początek ma w poprzedniej książce autorki, czyli „Przyrodnim bracie”. Gdyby Penelope Ward nie postawiła, że jej bohater, Elec O’Rourke, nie porzuci ukochanej Chelsea dla swojej przyrodniej siostry, nie mielibyśmy możliwości przeczytać kolejnej znakomitej historii ze skomplikowanym układem w roli głównej.

O czym jest ta historia? Powiedziałabym, że o wielu ważnych kwestiach, ale przede wszystkim o przyjaźni. O jej sile, wadze, o tym, że to właśnie ona powinna być podstawą każdego związku. To także opowieść o odpowiedzialności za podejmowane decyzje i drugą osobę, z którą wchodzi się w jakiekolwiek relacje. I na tym zakończę, by nie zdradzić Wam zbyt wiele, jednocześnie psując zaskoczenie w kilku momentach. Bo takowe właśnie tam znajdziecie. Niektórych być może się domyślicie, ale z całą pewnością pewne Was zaskoczą.

Podczas tej lektury autorka zafunduje Wam cały wachlarz emocji. Będziecie się przy niej zaśmiewać do łez, ale i wzruszać. Kto wie, może nawet uronicie łezkę podczas jej czytania. Będziecie kibicować bohaterom, wspierać ich, a momentami być może nawet denerwować się ich zachowaniem. Będzie kolorowo i różnorodnie. Absolutnie nie będziecie się nudzić. Na dodatek akcja jest tak skonstruowana, że kolejne strony się pochłania. Zanim się obejrzycie, będziecie mieli za sobą ponad trzysta dwadzieścia stron powieści, z epilogiem i podziękowaniami włącznie.

Początkowo czułam się uprzedzona w stosunku do Chelsea. Zapewne była to pewnego rodzaju solidarność z Gretą. Wszak to Chelsea cały czas stała na drodze do szczęścia Grety i Eleca. Jednak im bardziej poznawałam tę dziewczynę, tym bardziej ją lubiłam. I przyznam szczerze, w pewnym momencie po prostu zapomniałam o tamtej parze. Do tego stopnia pochłonęła mnie historia Chelsea i jej perypetie. Kibicowałam jej, czekając, aż wszystko rozwinie się na jej korzyść. Damien długi czas pozostawał dla mnie zagadką. Sympatyczną, choć momentami drażniącą swoim zachowaniem, ale nadal zagadką. Jej wyjaśnienie dość mocno mnie zaskoczyło, a jednocześnie spowodowało, że wszystkie puzzle znalazły się na swoim miejscu.

„Najdroższego sąsiada” pod względem gatunku zakwalifikowałabym jako powieść new adult niż romans. I nie chodzi tu wyłącznie o stosunkowo młody wiek bohaterów. Chodzi mi również o relację pomiędzy nimi oraz ilość i sposób opisania scen zbliżeń pomiędzy bohaterami. Penelope Ward zachowała idealne proporcje pomiędzy wszystkimi aspektami relacji, jaka nawiązała się pomiędzy Chelsea a Damienem.

Jeśli lubicie ciekawe, porywające historie, przy których macie ochotę zarwać noc, to koniecznie musicie sięgnąć po „Najdroższego sąsiada”.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu