„Na karuzeli” Teresy Moniki Rudzkiej powieścią o błędach powielanych przez pokolenia

Na_karuzeli_front_500pixCzytałyście kiedyś wiersz Mirona Białoszewskiego „Karuzela z madonnami”? Jeśli nie to koniecznie nadróbcie zaległości, aby lepiej zrozumieć powieść „Na karuzeli”. Główne bohaterki tego utworu są powiązane ze sobą więzami krwi, a ich życiowe losy bardzo często przypominają swoje lustrzane odbicia. W kółko powtarzają te same życiowe błędy. Czy w którymś pokoleniu zły los się odwróci? Czy kiedyś skończy się ich błędne wirowanie na karuzeli życia? 

Powieść ta stanowi głębokie studium kobiecych losów. Jako pierwszą poznajemy Dagmarę – najmłodszą z prezentowanych „madonn”. Jest ona wziętą modelką, początkującą i dobrze rokującą pisarką, absolwentką wyższej uczelni oraz szczęśliwą żoną i przyszłą matką. Wydawać by się mogło, że u takiej kobiety sukcesu nie może być mowy o porażkach i błędach. A jednak… Dzięki zastosowaniu retrospekcji poznajemy jej dzieciństwo, które zdecydowanie do słodkich nie należało. Dagmara nie miała łatwego życia: nie znała biologicznego ojca, ojczym traktował ją jak dopust Boży, dzieci w szkole dokuczały z powodu cygańskiej urody i matki-pijaczki. Po maturze wyjechała na studia i zaczęła sama się utrzymywać, ograniczając kontakty z rodziną. Po jednej z kłótni całkowicie zerwała rodzinne więzi. Dlaczego zdecydowała się na tak radykalne kroki?

Wyglądasz niczym paw w stadzie kur. Jesteś śliczna i oryginalna, dlatego chcą Cię zadziobać.

Dorota, matka Dagmary, od najmłodszych lat wiedziała, że nie chce powielać schematu życia swojej matki, czyli topić smutków w alkoholu i co chwilę przyprowadzać do domu nowego „wujka”. Obiecywała sobie, że będzie lepszą matką dla swojego dziecka, stworzy mu dom pełen ciepła i miłości. Niestety, życie pokrzyżowało jej plany… Z każdym rokiem upodabniała się do swej rodzicielki, stając się rozpustną kobietą, która za kołnierz nie wylewa, krytykuje najstarszą latorośl. Samotnie wychowuje troje dzieci (przyrodnie rodzeństwo Dagmary), mieszka w małym, zimnym mieszkaniu, pozbawionym bieżącej wody, łazienki i porządnych łóżek. Prowadzi bloga na którym opisuje swoją niedolę, dzięki czemu dostaje od czytelników wsparcie materialne. Czy uda się jej odbudować relacje z Dagmarą? Kiedy słońce opromieni jej życie?

Danuta, nestorka rodu, zgorzkniałą, obłudną i zimną kobietą stała się po śmierci pierworodnego syna. Od tej pory na barkach jej męża spoczywała odpowiedzialność za rodzinę. To on robił domowe przetwory, opiekował się małą Dorotą. Życie Danuty od najmłodszych lat było barwne – przejawiała duży temperament seksualny (w przeciwieństwie do matki, nazywanej często „świętą Zofią”), chciała wyrwać się z domu i zacząć żyć według swoich zasad. Młodo wyszła za mąż, lecz nie znalazła szczęścia w małżeństwie. Być może duży wpływ na to miał pewien niemiły incydent z ceremonii zaślubin – nagła śmierć ojca panny młodej musiała odcisnąć piętno na losach świeżo zaślubionych małżonków. Jakie jeszcze grzechy Danuta ma na sumieniu? Co spowodowało jej upadek?

Wisienką na torcie jest Dagmara – praprababka Dagmary. To od niej rozpoczęła się seria nieszczęść. Wywodziła się ze szlachty, lecz popełniła mezalians poślubiając zawiadowcę stacji. Męża miała porządnego i kochającego, a mimo to nie potrafiła odwzajemnić jego uczuć. Pozbawiona instynktu macierzyńskiego, przez swoje otoczenie niesłusznie nazywana latawicą. Łatka ta przylgnęła do niej na całe życie. Nawet jej prawnuczki miały w swoich wyobrażeniach taki obraz pierwszej Dagmary. Dlaczego za jej winy cierpiały następne pokolenia? Czym zasłużyła na miano „złej kobiety”?

Powieść „Na karuzeli” ukazuje wszystkie smaki i kolory życia. Autorka nie ocenia swoich bohaterek. Ich ocenę pozostawia czytelnikom, zdając sobie sprawę, że nie może ona być jednoznaczna. Książka Teresy Moniki Rudzkiej nie raz wzbudzi w Was sprzeczne uczucia – od współczucia, przez wzburzenie, aż po radość. Skłoni do refleksji i przypomni kilka odwiecznych prawd… Książka „Na karuzeli” na długo pozostanie w Waszej pamięci.


Książa została objęta przez nas patronatem medialnym. Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu:

logoszara