Na ile można wycenić życie najbliższych? „Nie oddam dzieci!” Katarzyny Michalak

Michalak_Nie-oddam_m

Tragedie spotykają każdego. Czasami wystarczy usłyszeć historię sąsiada, koleżanki czy znajomego z pracy. Wszystko zatacza koło – wiele życiowych dramatów rozgrywa się obok nas. Pijany kierowca rujnuje życie szczęśliwej rodziny, która w wyniku wypadku rozpada się niczym rozbite lustro. Wstrząsająca i do bólu prawdziwa historia, ukazuje w jaki sposób można podjąć walkę o to, co pozostało z dawnego szczęścia.

Katarzyna Michalak to niezwykle uzdolniona pisarka, która zasłynęła na polskiej scenie literackiej takimi powieściami jak: „Dla Ciebie wszystko”, ” W imię miłości” czy „Rok w Poziomce”. Należy do najbardziej rozchwytywanych autorek erotyków, fantasy czy sensacji. Zaskakujące zwroty akcji, błyskotliwe dialogi i szokujący ładunek emocji – to znaki charakterystyczne jej twórczości. Dzisiaj chciałabym zachęcić Was do lektury, która doprowadziła mnie do niesamowitego wzruszenia i skłoniła do głębokich przemyśleń. Na ile można wycenić życie najbliższych? Tego pytania nikt z nas zapewne nie chciałby nawet usłyszeń, nie wspominając już o odpowiedzi. Katarzyna Michalak podejmuje jednak trudny, życiowy temat w książce „Nie oddam dzieci!”.

Młody i niezwykle utalentowany chirurg  mieszka wraz z żoną i trójką dzieci w pięknej willi położonej niedaleko miasta. Rodzina Sokołowskich wydaje się być szczęśliwa, każdy dzień domowników wypełnia radość i poczucie bezpieczeństwa. Marta – żona Michała spodziewa się kolejnego dziecka, co dodatkowo potęguje miłość bliskich. Wydawałoby się, że życie tej rodziny będzie trwało w niczym niezmąconym szczęściu, ale los postanawia zaprowadzić własny porządek. Michał Sokołowski zdobywa coraz większe doświadczenie i uznanie ze strony współpracowników – postanawia wykorzystać daną mu szansę, aż wreszcie zatraca się w pracy zapominając o własnej rodzinie. Jest na każde zawołanie ordynatora – codziennie ratuje przecież ludzkie życie. Marta pozostawiona bez żadnego wsparcia nie może znieść tego, że praca stała się ważniejsza od relacji ojca z dziećmi. Początkowo stara się usprawiedliwiać męża i jego zachowanie.  W dniu urodzin najmłodszego syna – Antosia, postanawia zorganizować przyjęcie urodzinowe. Gdy wszystko jest już gotowe, Marta jedzie odebrać solenizanta z przedszkola i wstąpić po drodze do szpitala, w którym pracował Michał. Mąż jednak szybko złożył życzenia synkowi  i obiecał, że wróci dopiero jak skończy bardzo ważną operację. Marta uwierzyła w jego słowa. Zresztą co miała zrobić? Kochała go przecież bezgranicznie i wiedziała, że chce dobrze. Zarabia spore pieniądze, kupuje jej prezenty, stara się wynagrodzić stracony czas dzieciom i zawsze jest wobec niej czuły. Nigdy nie okazał jej zmęczenia ani gniewu, zawsze znalazł czas by ją przytulić i powiedzieć, że bardzo kocha. Wracając Marta rozmyślała co zrobić, żeby wszystko było tak jak dawniej – nie chce obudzić się nagle przy boku męża pracoholika, który nie ma czasu dla rodziny.

Jechała bardzo ostrożnie, zwracała uwagę na znaki drogowe oraz kontrolowała prędkość auta. Marta była dobrym kierowcą, zawsze przestrzegała przepisów drogowych – wiedziała, że odpowiada również za życie swoich dzieci z którymi bardzo często podróżowała. Przed ostrym zakrętem z naprzeciwka wyskoczył nagle  bardzo rozpędzony pojazd. Zrozpaczona usiłowała go wyminąć, ale wpadła w poślizg i wraz z Antosiem trafiła prosto w drzewo. Gdy się ocknęła, na miejscu była już policja oraz pogotowie. Usiłowała jak najdłużej utrzymywać oddech, tak aby nienarodzone jeszcze dziecko utrzymało się przy życiu. Była bardzo silna – wytrzymała. Lekarze pospiesznie wyjęli z brzucha umierającej Marty małego noworodka. „Teraz mogę odejść” – pomyślała i jej serce przestało bić. Ciało Antosia znajdowało się kilka metrów do miejsca wypadku. Wszystko przypominało jedną, czerwoną maź, która pokrywała przydrożne krzewy.

Michał Sokołowski dowiedział się niedługo o minionym wydarzeniu, kiedy do szpitala trafił jeden z zabójców, któremu uratował życie. „Gdybym wiedział wcześniej, udusiłbym tego mordercę własnymi rękoma” – myślał. Kilka razy usiłował sam wymierzyć sprawiedliwość, usiłował ukarać tych, którzy przyczynili się do śmierci jego żony i dziecka. Nie potrafił sobie wybaczyć krzywdy, której wyrządził własnej rodzinie. Gdyby tylko wziął jeden dzień wolnego, gdyby to on prowadził – może Marta i Antoś nadal by żyli. Płacz i rozpacz. Został sam pośrodku krzyku dwójki dzieci i jednego wciąż płaczącego noworodka. Zamiast je pokochać – znienawidził. Zamknął się w domu i zaczął pić. Nikomu nie szczędził słów pełnych nienawiści, obwiniał za śmierć swoich bliskich wszystkich tych, którzy stawali mu na drodze. Nie potrafił się pozbierać, stracił sens życia. W międzyczasie jego sprawą zainteresowały się media – to był świetny materiał na dobry reportaż. „Utalentowany chirurg, który ratuje życie zabójcy swojej rodziny”. Idealne ujęcie tematu, nie dość że szokuje, to jeszcze wzbudza współczucie. Sokołowski staczał się coraz niżej, odwrócił się od swoich przyjaciół. Przestał żyć. Trwał w półśnie do momentu, aż sąd wytacza przeciwko niemu proces o pozbawienie praw rodzicielskich. Zrozpaczony Michał próbuje się otrząsnąć z depresji i odnaleźć siłę by stoczyć walkę o dzieci, które przecież kochał ponad własne życie. Postanawia podjąć nierówną walkę – wbrew własnym rodzicom, którzy zeznają na jego niekorzyść oraz rodziny Marty, która postanowiła się zemścić. Czy uda mu się odzyskać miłość najbliższych oraz radość życia? Czy będzie w stanie uratować nie tylko siebie, ale i własną rodzinę? Czy winni śmierci dwojga niewinnych ludzi, wreszcie spotka zasłużona kara?

Gorąco zachęcam do lektury, znajdziecie w niej wszystko to co przynosi ludzkie życie – miłość, szczęście, spełnienie i radość, ale także ból, łzy, dumę, okrucieństwo i śmierć. Tę powieść warto przeczytać i mieć w pamięci zawsze wtedy, gdy stajemy przed trudnymi wyborami: praca czy rodzina, kariera czy miłość. Katarzyna Michalak nie tylko ostrzega, ale głośno apeluje: „Tę powieść dedykuję wszystkim, którzy tak jak ja żegnają się z życiem, gdy mają wyruszyć w podróż po polskich drogach. Obyśmy nasze zakręty śmierci minęli szczęśliwie i wrócili do domu”. Zostawiam Was z tym przesłaniem – nigdy nie przegapcie momentu, w którym Wasze życie stanie nad przepaścią. Serdecznie zapraszam do pouczającej i na długo pozostającej w sercu lektury.

Grafika pochodzi ze strony Wydawnictwa Literackiego:

Wydawnictwo Literackie