Myślisz, że wiesz, komu ufasz? –”Belfer” Kateriny Diamond

belfer

Są w życiu sytuacje, w których człowiek staje się bezsilny. Tak się staje, gdy np. szkoła – miejsce, w teorii powinno być jednym z najbezpieczniejszych miejsc – w praktyce staje się miejscem wypełnionym strachem i przerażeniem, gdy skrywa w swoich murach niebezpieczne tajemnice…

Szkoła w Devon zalicza się w poczet najbardziej ekskluzywnych szkół w okolicy. Żadnych skandali, żadnych negatywnych opinii o tym miejscu. Do momentu, gdy wybucha prawdziwa bomba – dyrektor placówki popełnia samobójstwo. Zostaje znaleziony w jednej z lekcyjnych sal. Machina została uruchomiona…

Są lekcje, na których odrobienie jest już za późno…

Wychodzi na jaw, że dyrektor kilka godzin przed tym, jak targnął się na swoje życie, otrzymał dziwną przesyłkę – tylko on jeden zrozumiał zawarty w niej przekaz. Detektywi ruszają do akcji i próbują rozwiązać tę sprawę. Szybko przekonują się, że sprawa jest poważniejsza i bardziej skomplikowana niż się to na pierwszy rzut oka wydawało. Czy dyrektor na pewno popełnił samobójstwo? A jeśli tak to dlaczego? Ofiara zaczyna gonić ofiarę, a akcja zmierza do finału. Gdy dowiemy się, kto jest mordercą, czy na pewno będziemy zaskoczeni?

Liczne foldery, każdy z nagłówkiem innej grupy wiekowej, a w środku następne z innymi imionami, w kolejności alfabetycznej. Nie należał do tych idiotów, którzy przetrzymywali dowody na twardym dysku, był mądrzejszy i płacił grube pieniądze za własne bezpieczeństwo w dark net. Kliknął na pierwszy folder o nazwie „Daniel”, ale ten nie chciał się otworzyć, domagając sie drugiego hasła – to było niedopuszczalne. Jeffrey, panikujac, próbował otworzyć inne pliki, ale nie był w stanie. Chciał się ich pozbyć, usunąć, ale nie miał do nich dostępu. Nikt nie wiedział o tych zdjęciach, nawet sami chłopcy. Kto mógł je znaleźć i w jaki sposób?  

Nikt  nie jest bezkarny

„Befer” uważam za dość udany debiut literacki. Co prawda motyw belfra popełniajacego samobójstwo i umiejcowienia akcji w szkole nie jest zbyt innowacyjne, ale zostało dość ciekawie ograne. Akcja rozwija się bardzo powoli, powiedziałabym, że ciut za wolno jak na thriller psychologiczny – przynajmniej dla mnie. Nie zmienia to jednak faktu, że doceniam dwutorowe poprowadzenie narracji – podział akcji na „teraźniejszość” i „przeszłość” oceniam bardzo pozytywnie. Bardzo lubię, gdy taki zabieg zostaje zastowany w czytanej przeze mnie książce. Autorka poczyniła kilka naprawdę przerażających scen, po których przeczytaniu nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Cały czas się łudzę, że człowiek nie może być zdolny do tak okrutnych rzeczy…


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy: