Miłość z mroczną przeszłością w tle – Grzegorz Filip „Miłość pod koniec świata”

milosc-pod-koniec-swiata-b-iext32024070Miłość nie wybiera, przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie, czy tego chcemy czy nie. Zwłaszcza, jeśli pojawia się w pięknych okolicznościach przyrody Roztocza. Czy można uciec przed przeszłością oraz bagażem doświadczeń i rzucić się w objęcia budzącego się uczucia?

Anna to dziennikarka z Warszawy pracująca w stołecznej gazecie, matka szesnastoletniego Eryka, samotna żona naukowca, spędzającego większość ich wspólnego życia poza domem na badaniach lodowców. Przez swojego szefa zostaje oddelegowana do wyjaśnienia afery korupcyjnej w Niezbytowie, jednym z zamojskich miasteczek. Na miejscu, w hotelowym barze, poznaje intrygującego Bernarda, byłego muzyka, który uciekł z miasta i teraz mieszka w urokliwej wsi pod miasteczkiem. Deklaruje on Annie pomoc w zebraniu materiałów do artykułu. Co prawda Annie nie udaje się potwierdzić informacji otrzymanych w anonimowym liście przysłanym do redakcji, za to odnajduje w Bernardzie bratnią duszę. Przeżywająca kryzys małżeński Anna, rzuca się w ramiona samotnego mężczyzny, skrywającego mroczną przeszłość i walczącego ze swoimi demonami.

Ta kobieta musiała go pociągać, lecz widocznie istniała wciąż bariera nie do pokonania. Nic dziwnego, wszystkie te lata po odejściu Niny przeżyła tu z nim, tuż obok, i nikt inny tak dobrze, jak ona nie wiedział, jaki to był dla niego czas. Celestyna postanowiła zostać u siebie w pokoju. Po chwili błogosławiła tę decyzję, bo przez drzwi posłyszała słabo, potem coraz mocniej, dźwięki strojonej gitary. Po raz pierwszy od lat.

Grzegorz Filip, „Miłość pod koniec świata”

Powoli dziennikarskie śledztwo Anny przeistacza się w poszukiwanie prawdy na temat Bernarda. Czy mimo niepokojących informacji, przeciwności losu i dylematów można odnaleźć w życiu szczęście? Zwłaszcza, gdy wszyscy wokół przypominają o przepowiadanym przez Majów, nadciągającym końcu świata?

Powieść „Miłość pod koniec świata”, pod płaszczykiem pięknych słów, serwuje nam obraz trudnej, choć dojrzałej, miłości, życiowych dramatów, trudnych wyborów, prób godzenia się z utratą bliskich osób czy też ułożenia sobie życia na nowo. Autor pokazuje nam, że właściwie każdy może mieć swój prywatny „koniec świata”.

Czytelnik wielokrotnie ma możliwość zastanowienia się nad słusznością postępowania i wyborów bohaterów książki. Grzegorz Filip zastosował tu wieloosobową narrację, możemy więc poznać wydarzenia z perspektywy kilku bohaterów. Daje nam to dużo pełniejszy obraz sytuacji, mimo, że są to wyłącznie subiektywne opinie.

Szczerze przyznam, że początek książki był dla mnie trudny do przebrnięcia. Dopiero po dotarciu do drugiego rozdziału (czyli po przeczytaniu 1/3 książki) zaczęła ona być naprawdę wciągająca. Początkowo czytanie szło mi na tyle opornie, że musiałam zrobić do książki kilka podejść, gdyż po prostu jej treść była dla mnie nieco nużąca. Jednak moja cierpliwość została nagrodzona. Z każdą kolejną stroną, co raz trudniej było się od niej oderwać. Aż do samego zakończenia, którym autor, zapewne i Was, potrafi zaskoczyć. Jeśli myślicie, że uda się Wam przewidzieć, jak rozwinie się i zakończy cała historia, to się mylicie. Grzegorz Filip już o to zadbał.

Mimo, że książka nie porwała mnie od pierwszych stron, to czytało się ją na prawdę przyjemnie. Jestem ciekawa, jakie będą Wasze przemyślenia po jej przeczytaniu. Podzielcie się nimi z nami.

Książka „Miłość pod koniec świata” została objęta przez  Kulturantki patronatem medialnym. Wkrótce ogłosimy konkurs, w którym będziecie mogli wygrać książki autorstwa Grzegorza Filipa.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Videograf

Wydawnictwo Videograf SA