Miłość w świetle kamer – Vi Keeland, Show

Myśleliście kiedyś by wziąć udział w reality show? Kate Monroe przekonała się, z czym się wiąże taki pomysł. Zapraszam do prawdziwego świata Hollywood.

Żadnego randkowania poza show. Żadnego seksu poza show. Żadnego łamania zasad kontraktu. Kate Monroe zgłosiła się do nowego reality show, w którym miała rywalizować z grupą innych kobiet o względy kawalera – wschodzącej gwiazdy rocka, Flynna Beckhama. Znała wyśrubowane warunki kontaktu i uważała, że ich dotrzymanie będzie bardzo proste. A wygrana jest kusząca i da jej rodzinie szansę na wyjście z kłopotów. Nie spodziewała się tylko, że na jej drodze stanie Cooper Montgomery. Facet, który zawrócił jej w głowie i obudził do życia jej ciało, a przede wszystkim serce. Jednak zarówno związek z Cooperem, jak i nawet randka z nim, nie są możliwe. Obowiązują ją nieubłagane warunki kontraktu, który podpisała z jego bratem, Milesem, producentem reality show. Teraz powinna skupić się na zdobywaniu względów kawalera, czyli Flynna. Każdy pocałunek czy dotyk Coopera, jest zakazany. Kate stąpa po kruchym lodzie, jednak nie może się temu oprzeć. W końcu łamanie zasad smakuje tak słodko. Czy Kate posłucha głosu serca czy rozsądku?

Vi Keeland skradła moje serce swoją pierwszą książką wydaną w Polsce, czyli „Graczem”. Od tamtej pory bez wahania sięgam po jej każdą kolejną powieść, bez względu na to, czy jest to pojedyncza historia, czy też seria, a także czy jest pisana przez nią samodzielnie, czy też była współtworzona z inną autorką, jak chociażby „Drań z Manhattanu”. Wiem, że dostanę to, czego oczekuję i że nie zawiodę się jej twórczością.

Oprócz romansu, gorących, namiętnych scen i kilku dramatycznych zdarzeń, których możemy się oczywiście spodziewać po takim gatunku, Vi Keeland odkrywa przed nami prawdziwy świat reality show. Możemy poznać od kuchni jak wyglądają takie produkcje. Jak bardzo są sztuczne, a wydarzenia w nich reżyserowane. Nie zawsze to, co widzimy na ekranie, jest prawdziwym zachowaniem jego uczestników, a najzwyczajniej jest wizją reżysera, pasującą do jego wizji i zamysłu programu.

Zapala się zielone światełko, co oznacza, że kamery ruszają, a potem do pokoju wchodzi o n. Ć w o k. Zmierza prosto do Kate, nie zwracając uwagi na pozostałe kobiety, które ma przed sobą. Widzenie tunelowe. P r a g n i e jej, bardzo. Skąd znam ten wyraz twarzy? A tak, z l u s t r a.

 

Autorka serwuje nam naprawdę ciekawą parę bohaterów, których nie da się nie polubić. Cooper zapewne skradnie serce nie jednej czytelniczki. Troskliwy, dbający o tych, na których mu zależy, a jednocześnie arogancki i despotyczny. Wszystkiego po trochę, w idealnych proporcjach. Kate jest kobietą, która jest w stanie poświecić wszystko dla swojej rodziny, by ją chronić i wspierać. Nawet własne szczęście i przyszłość. Ich relacja jest trudna, ze względu na okoliczności, w jakich się znaleźli. Nie zabrakło również czarnych charakterów, w postaci chociażby młodszego brata Coopera, czyli Milesa. Były momenty, w których miałam ochotę go udusić lub utopić w łyżce wody. Ciekawe, czy Wy będziecie mieć podobnie.

Historię Kate i Coopera poznajemy z dwóch perspektyw, gdyż autorka zastosowała tu pierwszoosobową narrację, przedstawioną oczami ich obojga. Każdy rozdział to inny narrator. Widzimy historię z dwóch perspektyw, uzupełniając sobie obraz całości wydarzeniami widzianymi oczami każdego z nich. Poznajemy ich emocje, wątpliwości, kryzysy, walkę z samym sobą i dylematy związane z podejmowanymi, niełatwymi, decyzjami.

Czas na moją porcję wyznań.

– Można powiedzieć, że codziennie rano rzucałem okiem na nagrania z poprzedniego dnia.

– Można powiedzieć?

– „Rzucałem okiem” nie wyczerpuje tematu.

– Więc jak byś to ujął?

– Z namaszczeniem wgapiałem się w ekran jak w ołtarz?

– Codziennie rano oglądałeś nagrania z poprzedniego dnia?

– Tu dochodzimy do nieproduktywności, o której mówiłem.

 

„Show” to znakomita lekka rozrywka, idealna, jako towarzystwo na chłodne, jesienne wieczory. Mnóstwo humoru i zabawnych sytuacji, kilka niespodziewanych zwrotów akcji, nieco dramatyzmu, ale też bez szaleństw. Do tego przyjemny wątek ukrywanego romansu pomiędzy głównymi bohaterami i odpowiednia dawka erotyzmu. Fanki gorących scen nie zawiodą się, bo dzieje się tam naprawdę sporo. Otrzymujemy tu wszystko, do czego Vi Keeland nas przyzwyczaiła w swoich powieściach. Swoją lekkością przypomina nieco niedawno recenzowaną przeze mnie jej inną powieść, czyli „Tylko twój”.

„Show” to pierwszy z dwóch tomów serii „Na scenie”. Jest to jednak seria, którą można czytać osobno, ponieważ opowiada historie różnych bohaterów. Jednak Ci, którzy przeczytali „Show” będą już nieco w temacie, gdyż mogli już poznać bohatera drugiego tomu, czyli gwiazdę rocka, Flynna Beckhama. Jestem bardzo ciekawa jego historii, bo bardzo polubiłam tę postać, jednak na chwilę obecną wydawnictwo nie ujawniło jeszcze daty premiery tej książki.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu