„Miasto świętych mężów” – finał trylogii „Poszukiwacze”Luisa Montero Manglano

Oto jest! Ostatnio tom serii książek Luisa Montero Manglano, „Poszukiwacze”. Ta część jest najobszerniejsza pod względem objętościowym, ale też wielość wątków i emocji jest jeszcze większa. „Miasto świętych mężów” to ostatni tom trylogii (niestety!), w której autor nie pozwoli się nudzić. Sięgając po ten tytuł nastawcie się na istną karuzelę wrażeń.

Osoby, które czytały wcześniejsze książki wiedzą, jak niebezpieczne przygody przeżywają Poszukiwacze. Znają też głównych bohaterów, wiedzą, że organizacja przeżywa kryzys. Na skutek wydarzeń z „Łańcucha proroka” Tirso Alfaro musi opuścić Poszukiwaczy i rozpoczyna pracę w Interpolu. Czy jest szansa, że się odnajdzie w nowym miejscu?

W dżungli Ameryki Południowej

Kiedy Tirso przypadkowo spotyka Bańkę dowiaduje się, że Piwnicy prawie już nie ma. Bańka jest ostatnim Poszukiwaczem. Biorąc pod uwagę minione wydarzenia i tajemnicze kradzieże, po raz kolejny obaj postanowili działać nielegalnie. Okazuje się, że stół króla Salomona, który udało im się znaleźć nie jest tym prawdziwym. Tropy wiodą do Ameryki Południowej. Właśnie tam, gdzie przed laty zginął Piorun, ojciec Tirsa. Osoby, które należały do Korpusu Poszukiwaczy postanawiają dowiedzieć się, co skrywa dżungla. W dalszym ciągu korporacja Voynich stanowi główne zagrożenie i swoje macki wciska w różne środowiska naukowe. Próbują zwerbować nawet Alicię Jordan, słynną archeolog i matkę Tirsa. Kto wygra, Poszukiwacze, czy Voynich? A może dziewicza amazońska przyroda?

„- Popełniasz błąd, nie doceniając naszych przodków tylko dlatego, że wierzyli w bogów i mity – zauważył Alfa. – Platon powiedział: „Bóg jest liczbą”. Dawniej sądzono, że inżynieria i matematyka są językami boga i że poznanie tych języków to jedyny sposób na dotarcie do bóstwa. Nasi przodkowie byli wielkimi naukowcami dzięki swojej wierze, a nie sceptycyzmowi. W dalekiej przeszłości wiara przenosiła góry”.

Finał z przytupem

Podobnie jak w poprzednich częściach mamy tutaj dużą dawkę adrenaliny, a legendy stają się jedynymi wskazówkami. Czy możliwe, by najbardziej niebezpieczne relikwie zdołały przepłynąć ocean? Czy zostały ukryte w dżungli, w której tylko nieliczni Indianie potrafią się poruszać? Niesamowita fauna i flora, maszyny zaawansowane technologicznie, które mogły być skonstruowane przed wiekami, żądza poznania odpowiedzi i osobista zemsta. Całość doprawcie szczyptą namiętności, goryczą zdrady i samotnością. Jak dla mnie finał trylogii jest spektakularny i bardzo żałuję, że to już koniec. Jeżeli uwielbiacie przygody, historię, mity, wszystkie części „Poszukiwaczy” powinny stanowić dla Was obowiązkową lekturę.


Za książkę do recenzji dziękujemy: