Mam na Twoim punkcie obsesję…

Zastanawialiście się kiedyś jak to możliwe, że z pozoru błahe wydarzenie uruchamia lawinę niespodziewanych wypadków i zmienia bieg życia wielu osób? Joanna Skoczek – młoda rozwódka nie jest świadoma zła, jakie uruchomiła swoim powrotem w rodzinne strony… Giną ludzie, a ofiary są łudząco podobne do młodej pani doktor…

Joanna Skoczek po zakończeniu nieudanego małżeństwa wraca z Gdańska do Warszawy i podejmuje pracę w Szpitalu Wschodnim na oddziale psychiatrii. Dzięki pracy zapomina, że jej jedynym życiowym towarzyszem jest kot Kołtun, a życie osobiste właściwie nie istnieje. Wiedzie monotonne życie. Wszystko się jednak zmienia, gdy pewnego dnia znajduje w swojej szafce liścik od tajemniczego wielbiciela, a kilka dni później w szpitalu policja znajduje ciało zaginionej pacjentki, łudząco przypominającej doktor Joannę Skoczek… Zaczyna się wyścig z czasem, a podejrzanych o morderstwa przybywa…

Kto jest mordercą?

Od połowy książki byłam przekonana, że wiem. Finałowe sceny jednak udowodniły mi, jak bardzo się myliłam… Gratuluję autorce doskonale poprowadzonej narracji i mylenia tropów.

„Obsesja” została napisana bardzo przystępnym językiem. Zdania są konstruowane tak, by potęgować niepokój panujący w powieści. Sekrety skrywane przez bohaterów stopniowo wychodzą na jaw, wprawiając czytelnika w zdumienie. 

– Ktoś zgasił światło. Przysięgłabym, że słyszałam, jak skradał się za mną pomiędzy szafkami. Przestraszyłam się, że to ten morderca, co zabił pacjentkę w magazynie. Zaczęłam uciekać i wpadłam na Ciebie. Myślałam, że to ty mnie gonisz.

Mężczyzna podał mi rękę i pomogł wstać.

– Chodź, zobaczymy, czy ktoś tam jest – zaproponował.

– Nie, nie. Lepiej wrócmy na oddział – odpowiedziałam lękliwie.

– Nie poznaję cię, Aśka. Przed chwilą o mało mnie nie zabiłaś, a teraz boisz się sprawdzić, kto ci narobił strachu?

(…)

– Halo, jest tu kto?! – głośno zapytał idący obok mężczyzna.

Tak jak się spodziewałam, nikt nie odpowiedział. Gdy doszliśmy do jego szafki, Karol zatrzymał się i rozejrzał. 

– Co robisz? – szepnęłam.

– Nasłuchuję, czy gdzieś nie ma potwora – odszepnął.

– Głupi jesteś! – warknęłam i uderzyłam go w ramię oburzona, że się ze mnie naśmiewa. – Naprawdę coś słyszałam.

– Asiu, nie twierdzę, że czegoś nie słyszałaś. Po prostu nie wydaje mi się prawdopodobne, żeby ktoś się na ciebie zaczaił.  

 

„Obsesję” przeczytałam jednym tchem. Mimo iż uważam, że autorce bardzo dobrze wyszedł ten thriller, to znalazłam dwie rzeczy, które mnie troszeczkę rozczarowały. Nie są to kreacje bohaterów, które moim zdaniem są świetne – barwne, różnorodne, wyraziste. Niedosyt poczułam na ostatnich kartkach książki, gdy dowiedziałam się, kto jest mordercą. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw i bardzo żałuję, że nie temat nie został rozwinięty – chętnie przeczytałabym więcej o mordercy, o tym, co wydarzyło się dalej, o reakcji środowiska na wieść o tożsamości sprawcy.

Drugim mankamentem książki jest dla mnie brak rozwiązania pewnych wątków pobocznych, które można było ciekawie poprowadzić. Przynęta została rzucona, czytelnik zaintrygowany, a temat zaginął pośród innych wątków. A szkoda. Pokładam nadzieje w tym, że ukaże się kontynuacja, w której moja ciekawość zostanie zaspokojona. A za „Obsesję” daję piątkę, z małym minusikiem.


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy: