Kultowa książka kucharska dla dzieci – Maria Terlikowska, Kuchnia pełna cudów

Macie ochotę na sentymentalno – kulinarną podróż w czasie? A może chcielibyście zabrać tam swoje dzieci, by poznały smaki Waszego dzieciństwa i same zrobiły regaty na liściach sałaty czy jezioro z niespodzianką? Zapraszam Was na porcję smakowitych wspomnień z książką „Kuchnia pełna cudów”

Gdy zobaczyłam, że wydawnictwo Axis Mundi wydało wznowienie tej kultowej już książki dla dzieci, która po raz pierwszy ukazała się na rynku w 1977 roku, wiedziałam, że muszę ją mieć. Nie wiem sama, czy bardziej chciałam by moje dziecko miało książkę, z której ja „gotowałam” jako dziecko, czy też chciałam ją mieć sama, z sentymentu i chęci choć chwilowego powrotu do lat dziecięcych. Pewne jest jedno, że obie z córką będziemy mogły cieszyć oczy (i nie tylko), tymi wspaniałymi potrawami.

„Kuchnia pełna cudów” to zbiór szesnastu nieskomplikowanych przepisów na atrakcyjne dla dzieci (i nie tylko dzieci) potrawy, które mogą one bez problemu przygotować samodzielnie lub z niewielką pomocą swoich rodziców. Książka rozpoczyna się krótkim opowiadaniem związanym z jej bohaterami, czyli rodziną Kowalskich. Należą do niej mama Dorota, tata Jan, trzecioklasistka Justyna i jej rok młodszy brat Janek oraz ostatni członek rodziny, czyli kot Barnaba. To właśnie w ich, z pozoru zwyczajnej kuchni, dzieją się cuda. Cuda w kuchni zaczynają się od imieninowej kolacji, na której to mama planuje podać … muchomory! Krótkie opowieści o codziennym życiu w okresie PRL towarzyszą również każdemu przepisowi. Możecie dowiedzieć się z nich, jak doszło do powstania danej potrawy. Oczywiście cała historia autorstwa Marii Terlikowskiej, okraszona została przepięknymi, stylowymi ilustracjami Ewy Salamon. Jeśli same przepisy nie zachęciły Was i Waszych pociech do upichcenia czegoś pysznego, to po obejrzeniu tych wspaniałych ilustracji na pewno nie będziecie w stanie przejść obok nich obojętnie. Na samym końcu znalazło się również pięć stron z miejscem na własne przepisy, oczywiście utrzymanych w klimacie całej książki.

W kuchni każdy cud się uda,

gdy się umie robić cuda.

A kto umie?

Kto się stara.

A nie umie kto?

Niezdara.

Trochę chęci, trochę trudu,

odrobina cierpliwości –

i jest kuchnia pełna cudów,

niespodzianek i radości.

Nowe wydanie ma praktycznie dwa razy większą ilość stron, mimo, iż treściowo jest w niej to samo. Stało się to za sprawą większego rozmiaru czcionki użytego w tekście. Jest to bardzo dobry pomysł, gdyż książka ta przeznaczona jest przede wszystkim dla młodszych dzieci, w tym tych, które dopiero uczą się czytać. Z tak dużymi literami będzie im dużo wygodniej samodzielnie zapoznawać się z opowiadaniami związanymi z konkretnymi potrawami, jak i samymi przepisami. Zwłaszcza, że teksty są proste i łatwe w odbiorze dla najmłodszych. Myślę też, że tak pomysłowe potrawy, zachęcą do jedzenia nawet największe niejadki, a dodatkowo wspólne gotowanie stanie się okazją, do spędzenia czasu w gronie rodzinnym.

Kto z Was robił muchomorki z jajka na twardo i pomidora, myszki z sera, regaty na liściach sałaty czy też psa z kiełbaski? Teraz Wasze dzieci będą miały możliwość skosztować potraw z dzieciństwa swoich rodziców, a przede wszystkim będą mogły samodzielnie lub z pomocą rodziców je przygotować. „Kuchnia pełna cudów” to idealny prezent dla dzieci np. z okazji dnia dziecka. A może sami chcielibyście mieć na swojej półce książkę z Waszego dzieciństwa? Gorąco Was do tego zachęcam.

 

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu Axis Mundi