„Która jego jest” – na tropie tajemnic Kościoła

be8d7Kilka dni temu mieliście okazję przeczytać recenzję książki „Ani żadnej rzeczy” Sandry Borowiecky. Jak zapowiedziałam, od razu wzięłam się za lekturę drugiej części – „Która jego jest”. Czy jej tempo jest równie zawrotne? Zapraszam do lektury!

„Ani żadnej rzeczy” to książka, która wciągnęła mnie bez reszty od początku do końca. Została przerwana w momencie, kiedy nic nie jest wyjaśnione, a główna bohaterka jest w trakcie prywatnego śledztwa. Zoja chce dowiedzieć się, jakie tajemnice z przeszłości kryją się za dziwnymi wydarzeniami wokół niej i jakie sekrety skrywa Kościół.

„- A, właśnie! – Generał wycelował palec w pierś Teda, jakby chciał pokazać mu plamę na mundurze. – Chciałbym cię prosić, żebyś był bardzo, bardzo ostrożny. Wdepnąłeś właśnie w największe gówno, jakie nasze kochane DIA próbuje zamieść pod dywan od ponad czterdziestu lat. Radzę ci, zanim wrócisz z Europy, wytrzyj dobrze buty.”

Na tropie Ewangelii Apostolic

Rozpoczynając lekturę drugiej książki Sandry Borowiecky wiemy już co nieco o przeszłości Zoi. Także tej mniej przyjemnej, dotyczącej nazistów, a raczej powiązań rodzinnych, o których główna bohaterka nawet nie wiedziała. Dostała cztery dni na znalezienie Ewangelii Apostolic, w przeciwnym razie jej córka zginie. Tylko dlaczego to właśnie Zoja a nie ktoś inny może ją znaleźć? Przecież kobieta do niedawna nie wiedziała o jej istnieniu…

Rozpoczyna się prawdziwy wyścig z czasem, w którym już nie dni, a godziny są liczone. Pojawiają się nowi bohaterowie, jest też grupa tych, których dobrze znamy z „Ani żadnej rzeczy”. Dopiero teraz w pełni wyjaśnia się znaczenie odciętej ręki zakonnicy i symboli na niej umieszczonych. Dowiadujemy się też, kim była ukrzyżowana w Rzymie kobieta. W nowych okolicznościach Zoja zaczyna postrzegać inaczej wiele wydarzeń i w dalszym ciągu wygląda na to, że każdy może oszukiwać, grać po dwóch stronach barykady. Ale w świetle nowych faktów, która strona jest tą dobrą?

„Zoja zrobiła wielkie oczy. Dzięki Serge’owi i Pietrowi dowiedziała się już sporo na temat kłamstw, jakimi posługuje się Kościół, żeby ukryć prawdę o początkach chrześcijaństwa. Sądziła, że po tym, co przed nią odkryli i co jej pokazali w grocie La Sainte-Baume, a także po opowieści Serge’a o prawdziwych losach Jezusa i Marii Magdaleny, nic już nie zdoła jej zaskoczyć. Tymczasem im dłużej słuchała Dullego, tym bardziej czuła, że to dopiero początek odkrywania wielkiej tajemnicy… Drgnęła, słysząc za plecami głos papieża.”

Rozwiązane sekrety

„Która jego jest” to tytuł, który podobnie jak pierwszy nie daje czytelnikowi czasu na odpoczynek. Akcja goni akcję i trzeba bardzo dokładnie czytać, żeby nie zgubić wątków. Wyjaśnia bardzo wiele drobnych szczegółów z wcześniejszej książki. Nagle wszystko zaczęło się zazębiać. „Ani żadnej rzeczy” i „Która jego jest” to książki, których nie tylko tytuł łączy się całość. Aby w pełni zrozumieć sens przekazu i fabułę, koniecznie trzeba je przeczytać obie, po kolei. W przeciwnym razie czytelnik wiele straci.

Mam wrażenie, że w tej części nazizm pojawia się nieco mniej niż w pierwszej, za to bardziej wyeksponowane są mroczne sekrety Kościoła, intrygi i zdrady. Nie zmienia to faktu, że książka jest ciekawa i interesująca. Jest w niej co prawda nieco literówek, ale biorąc pod uwagę całą kompozycję, nie wpływa to znacząco na jakość czytania.


Książkę objęłyśmy patronatem medialnym dzięki współpracy z:

szpaltamagazyn_transparent