Kto się czubi, ten się lubi – L.A. Casey, Bracia Slater. Dominic

Rzesze czytelniczek śledzących portal goodreads.com czekało niecierpliwie na wydanie tej serii. I w końcu się to stało. Teraz każdy w naszym kraju będzie mógł poznać braci Slater. A wszystko za sprawą Wydawnictwa Kobiecego, które tej jesieni i zimy szczególnie rozpieszcza fanów gorących romansów. Zapewne znacie powiedzenie, że kto się czubi, ten się lubi. Pasuje ono idealnie do opisu relacji pomiędzy Bronagh a Dominiciem. Jesteście gotowi?

Bronagh Murphy jest osiemnastoletnią uczennicą liceum. Gdy była dzieckiem, jej rodzice zginęli w wypadku. Od tamtej pory obowiązki i prawną opiekę nad nią przejęła jej siostra, Branna. Bronagh zaś zamknęła się swoim świecie, odcinając się od ludzi. Nie chcąc już nigdy więcej cierpieć, postanowiła nie wdawać się w żadne bliższe relacje z ludźmi. Nie ma przyjaciół, chłopaka, nie rozmawia z nikim w szkole. Czas między lekcjami spędza na słuchaniu muzyki, do klasy wchodzi pierwsza, a wychodzi ostatnia. Kontakt z rówieśnikami ogranicza do minimum. Wszyscy, znając jej naturę odludka, zostawiają ją w spokoju. Do czasu, aż w jej klasie pojawia się Dominic Slater i jego brat bliźniak, Damien. Bracia przeprowadzili się wraz z trójką starszego rodzeństwa do Irlandii, aż ze Stanów Zjednoczonych. Prawie każda z dziewcząt nieomal mdleje na ich widok. Ale nie Bronagh. Na dodatek ich pierwsze spotkanie kończy się konfliktem. Bliźniacy zajęli jej miejsce w ławce, a ona nie ma zamiaru im tego odpuścić, postanawiając walczyć o swoją ławkę. Zadziorny Dominic staje się oficjalnie jej wrogiem numer jeden. Jednak Bronagh ma problem. Wpadła w oko Dominicowi, a on nie odpuszcza. Zdobywa to, czego pragnie. Chłopak zaczyna robić wszystko, by zwrócić na siebie jej uwagę. Konflikt narasta, gdyż metody Dominica na zdobycie serca dziewczyny są mocno niekonwencjolne, a jednym ze środków do tego będzie użycie siły.

Dominic przeszedł przez pomieszczenie i otworzył zamrażarkę, by wyjąć z niej woreczek z lodem. Po drodze do mnie wziął jeszcze ściereczkę. Zmarszczyłam brwi, widząc to.

– To ty masz rozciętą brew i pokiereszowaną twarz. Bardziej potrzebujesz okładu z lodu niż ja, księżniczko.

Bracia Dominica parsknęli śmiechem.

– Już ją lubię – oznajmił Ryder.

– Ja lubię ją coraz bardziej za każdym razem, gdy go obraża – dodał Damien.

– Pieprzcie się obaj – odparł Dominic z uśmiechem, idąc w moim kierunku.

Obrócił mnie i przyłożył rękę do moich pleców, popychając do przodu.

– To już zaczyna mnie wkurzać, Dominic  przyznałam z niezadowoleniem.  Przestań mną tak pomiatać. I w ogóle przestań mnie dotykać!

– A więc to mu się podoba? – zapytał miękko Ryder, a potem wymamrotał: – Chce mieć coś, czego nie może mieć.

Od nienawiści do miłości

Dawno nie czytałam książki, która miałaby za głównych bohaterów dwie tak silne osobowości. Bronagh jest bardziej męska, niż wielu jej rówieśników płci przeciwnej. To dziewczyna, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Słynie z ciętego języka, walczy o swoje, nie daje sobą pomiatać, a kiedy trzeba potrafi warknąć. Lepiej nie wchodzić jej w paradę, gdyż spotkanie z nią może zaboleć, fizycznie. Do tego jest piękna. Czy może być ciekawsze połączenie? Na pewno nie dla Dominica, którego ta brunetka wprost opętała. To chyba jedna z najlepiej wykreowanych żeńskich postaci, jakie dane mi było poznać w czytanych książkach. Zadziorna, konkretna, żadne ciepłe kluchy. Po prostu ją kocham, bo Bronagh nie da się nie kochać. Dominic natomiast na początku nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Typowy, zapatrzony w siebie przystojniak, który przyzwyczaił się do tego, że zawsze jest w centrum uwagi, a wokół niego znajduje się łańcuszek chętnych dziewczyn. Jest nieustępliwy, dominujący, postępuje wg własnych zasad. Z kolejnymi stronami zmieniałam o nim zdanie, bo myliłam się w jego sprawie bardzo mocno. Po prostu później ujawnił swoje prawdziwe oblicze.  Ta dwójka jest zdecydowanie najbardziej szaloną parą bohaterów, których historię dotychczas czytałam.

– Mógłbym cię w tej chwili udusić, jesteś niemożliwa!

– A ja bym cię zabiła, gdyby tylko nie było to nielegalne! – odgryzłam się. Dominic obnażył zęby, potrząsając głową.

– Mógłbym powiedzieć to samo, ślicznotko.

Prychnęłam, a on spojrzał na mnie wilkiem. Pochylił nade mną głowę. Wstrzymałam oddech, gdy potarł czubkiem nosa mój nos. Serce zaczęło mi bić mocniej w piersi.

– Nienawidzę cię – wydusiłam. Dominicowi drgnęła powieka.

– Ja też cię nienawidzę.

A potem zmiażdżył moje usta i zaczął mnie całować żarliwie i intensywnie. Zaskoczyło mnie to.

 

Znakomita rozrywka na każdą okazję

„Dominic” liczy sobie prawie 500 stron tekstu. To naprawdę sporo. Jednak w tym przypadku, strony po prostu przelatują pod palcami. Ta powieść wciąga od samego początku do tego stopnia, że wykorzystuje się każdą chwilę na czytanie. Absolutnie nie nuży. Skończyłam ją zaledwie po kilku godzinach. „Dominica” wzięłam ze sobą w podróż do lekarza. Czytałam na dworcu czekając na pociąg, w pociągu, w komunikacji miejskiej, czekając na wizytę pod lekarskim gabinetem. Musiałam się bardzo hamować, żeby nie wybuchnąć śmiechem podczas jej lektury. Mimo to, miny, które robiłam podczas czytania oraz ledwo kontrolowane parsknięcia śmiechem pod nosem, zwracały na mnie uwagę przebywających wokół ludzi. Jeśli więc planujecie czytać tę książkę w miejscu publicznym, naszykujcie się na dziwne spojrzenia kierowane w Waszym kierunku, albo czytajcie ją w jakimś ustronnym miejscu, z dala od publiczności.

Nie myślcie sobie, że skoro głównymi bohaterami jest para osiemnastolatków, to będzie to nastoletni, szkolny romans. Nic bardziej mylnego. To historia z drugim dnem. I to dnem, które jest bardzo niebezpieczne, a związek Bronagh i Dominica, to tylko szczyt góry lodowej. Tak naprawdę scen zbliżeń pomiędzy bohaterami jest tu jak na lekarstwo. Od samego początku jest jednak coś, czego nie da się nie zauważyć. To napięcie i pożądanie między bohaterami, doprawione nienawiścią. Mieszanka iście wybuchowa. Atmosfera między nimi jest tak gęsta, że można by ją kroić nożem.

Oprócz Dominica i Bronagh poznać możemy pozostałych Slaterów, czyli Damiena, brata bliźniaka Dominica, ich trzech starszych braci, czyli Aleca, Kane’a i Rydera a także Brannę, siostrę Bronagh. Autorka zdradza nieco informacji na temat każdego z nich, co dodatkowo zachęca do sięgnięcia po następne tomy serii.

Jasne, nadal strasznie mnie wkurzał, ale to nie była nienawiść. Nie zgadzaliśmy się ze sobą chyba w żadnej kwestii, lecz jego nieustępliwe zaloty powoli, ale chyba dobrym rezultatem, nakłaniały mnie, by przymknąć oko na fakt, że bylibyśmy prawdopodobnie najgorzej dopasowaną parą we wszechświecie. Do tej pory trzymałam ludzi na dystans, a teraz miałam takiej osobie pozwolić wejść do mojego życia? Był dla mnie ryzykiem, a ja zamiast automatycznie odrzucić ten pomysł, zastanawiałam się ,czy tego ryzyka nie podjąć.

 

Osoby o słabych nerwach lub lubiące raczej delikatne historie ostrzegam, że jest to książka mocno przesycona wulgaryzmami, przemocą i agresją. Nasza dwójka głównych bohaterów przez większość czasu pała do siebie nienawiścią, ciągle się kłócą, skaczą sobie do gardeł, wyzywają, dogryzają, biją się, ale jednocześnie pożądają, co nie do końca jest na rękę Bronagh, kiedy się w tym orientuje. Zdecydujcie więc sami, czy jesteście gotowi na taką fabułę.

To kolejna znakomita seria opowiadająca o braciach, na którą trafiłam. Niedawno pisałam Wam o książce „Until November”, w której rolę główną odgrywa czwórka braci Maysonów. Tutaj mamy pięcioosobowe rodzeństwo Slaterów. Każdy całkowicie inny od pozostałych, ale równie interesujący. Czekam niecierpliwie na styczeń i książkę o Alecu, który jest dość oryginalną postacią i zapewne nie raz zaskoczy czytelnika. Cała seria liczyć będzie aż 11 tomów, gdyż Wydawnictwo Kobiece postanowiło wydać również tzw. połówki, czyli uzupełniające części historii, dużo krótsze niż podstawowe historie o każdy z braci. Kocham je za to. Ostatni tom, jeszcze nie opublikowany przez autorkę, ale już zapowiedziany, będzie za to opowiadał o całej piątce.

Musicie koniecznie sięgnąć po Braci Slater i podzielić się z nami swoją opinią. A może już jesteście po jej lekturze? Czekam niecierpliwie na Wasze zdanie.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy