„Kryminalne przypadki Matyldy” Bożena Mazalik

Z twórczością Bożeny Mazalik zetknęłam się przy okazji książki „Ciosy słonia”. Niedawno premierę miała jej kolejna książka, tym razem komedia kryminalna „Kryminalne przypadki Matyldy”. Czy podobała mi się w równym stopniu, co poprzedni tytuł?

Książka jest jedną z tych, gdzie sam wstęp jest z przytupem. Kiedy poznajemy tytułową Matyldę, narzeczony zostawia ją przed ołtarzem. Cóż, mało optymistyczny początek. Kobiecie nie pozostaje nic innego, jak zabrać swoje rzeczy i wyjechać. Ale gdzie się zatrzymać? Na szczęście z pomocą przychodzi dawno niewidziany znajomy.

Szukanie samotności w zamku

Po tym, co przeszła Matylda, nie ma ochoty z nikim się widzieć, ani z nikim rozmawiać. Musi się zdystansować, a do tego przygotować serię obrazów na wystawę. Wydaje się, że Władek spadł jej z nieba. Ma dość dużą, choć pozostawiającą wiele do życzenia rodową posiadłość, a sam musi wyjechać. Matylda będzie sama, na odludziu. Brzmi kusząco dla kogoś, kto szuka samotności, ale znajdowanie zwłok już wcale takie kuszące nie jest…

Trupy, duchy i… upierdliwe zwierzęta

Tak się składa, że Matylda wyjątkowo przyciąga dziwne zdarzenia. W Sarnim Dworze są zwierzęta, którymi opiekuje się parobek. Do momentu aż nagle ginie… Kto i dlaczego zabił chłopa, który zajmuje się obejściem zamku? Chociaż wszystko wygląda na przypadek, jest to jedynie pierwsze kryminalne zdarzenie, z którym spotyka się Matylda. Kobieta nieznająca się na zwierzętach zmuszona jest zająć się nimi, choć niespecjalnie je lubi. Jej obawy budzi zwłaszcza krowa, którą podejrzewa o zabójstwo. I tryk, który nie lubi Matyldy z wzajemnością. Poza nieboszczykiem, szybko dochodzi do wniosku, że w zamku straszy. Czy na pewno propozycja Władka była taka kusząca?

Komedia czy nie?

Książka jest przedstawiana jako komedia. Jeśli miałabym ją porównywać z innymi komediami kryminalnymi, to niekonieczny byłaby moim faworytem. Jednocześnie jest całkiem fajną powieścią i tutaj dałabym ją w rankingu wyżej. Jest trochę śmiechu, trochę zagadek i przygody. Czyta się dobrze. Książka jest lekka, a więc w sam raz na leniwe wieczory.


Za książkę do recenzji dziękujemy: