Kryminał z przymrużeniem oka – „Pani Henryka i morderstwo w autokarze”

Pod koniec lutego w ręce czytelników trafiła kolejna książka Katarzyny Gurnard o przygodach sympatycznej starszej pani.

Detektywka-amatorka Henryka Orłowska znów próbuje samodzielnie rozwikłać sprawę zagadkowej śmierci. Tym razem wszystko zaczyna się w autokarze, w drodze do Paryża. Henia wybiera się na wycieczkę organizowaną przez nieco nietypowe biuro podróży Niezapomniane Doznania. Jednak zamiast cieszyć się urokami miasta miłości, zostaje wplątana w zabójstwo pewnego mężczyzny. Mając już niemałe doświadczenie w tego rodzaju sytuacjach (żeby dowiedzieć się dlaczego, trzeba zajrzeć do książki „Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie”, pierwszego tomu cyklu), odważnie decyduje się na śledztwo w pojedynkę.

 Katarzyna Gurnard, źródło: Facebook

Główna bohaterka jest bardzo udaną postacią. Okrzyknięta polską panną Marple, rzeczywiście przypomina detektywkę stworzoną przez Agathę Christie. Nieprzypadkowo. Katarzyna Gurnard podobno przepada za dziełami królowej brytyjskiego kryminału i widać, że z nich czerpie inspiracje. Odbija się to w języku, jakim się posługuje, w sposobie kreowania bohaterów i strukturze fabularnej. Przy czym udaje się jej zręcznie zaadaptować ten styl do polskich realiów, co daje ciekawy efekt.

Perypetie sprytnej staruszki wciągają i bawią. Autorka powieści ma lekkie pióro, akcja toczy się wartko, bohaterowie są sprawnie „zaprojektowani”. Przy tej książce naprawdę miło spędza się czas.

Katarzyna Gurnard – podobnie jak panią Henrykę, najłatwiej złapać ją w Łodzi. Jeśli wierzyć facebookowemu profilowi pisarki, najlepszą przynętą będzie gorące latte, ewentualnie jakiś rzadki okaz… łyżeczki. Poza Henią Orłowską, do jej literackich dzieci należy również Wioletka Koperek („Wioletka na tropie zbrodni”).


Za książkę do recenzji dziękujemy: