„Królowa cukru” Natalie Baszile

Czy Stany Zjednoczone to kraj możliwości? Na pewno nie jest tak widziany przez mieszkańców Luizjany, gdzie wszystko zdaje się dawno stanęło w miejscu. Jak wygląda tamtejsza codzienność i jak bardzo przewrotne może być życie? Wszystkich lubiących piękne i poruszające historie, zachęcam do lektury debiutanckiej książki Natalie Baszile „Królowa cukru”.

W trakcie czytania dotykamy problemu dyskryminacji czarnoskórych. Mamy XXI wiek, a w dalszym ciągu są regiony w Ameryce, gdzie echo niewolnictwa wciąż jest wyraźne. Na kolejnych stronach książki poznajemy wielu ludzi, których życie jest odmienne od tego, jakie kojarzy się ze Stanami Zjednoczonymi. Cała akcja jest osadzona wśród rozległych pól trzciny cukrowej.

Kłopotliwy spadek

Główną bohaterką jest Charley Bordelon. Do tej pory mieszkała w Los Angeles i chociaż po śmierci męża wiodła skromny żywot ze swoją córką, kiedy dowiaduje się, że jej ojciec zostawił w spadku wielkie pola trzciny cukrowej, nie wie, co z tym zrobić. Przed śmiercią mężczyzna sprzedał wszystkie nieruchomości, jakie posiadał i kupił wiele hektarów ziemi uprawnej w swoich rodzinnych stronach. Dlaczego to zrobił i jak Charley ma sobie poradzić, kiedy życie w społeczności Luizjany jest tak różne od tego, które zna?

Wśród pól trciny cukrowej

Od razu, kiedy kobieta dojeżdża na miejsce wie, że przed nią ogromne wyzwanie, z którym sobie nie poradzi. Nie wie natomiast kompletnie nic o gospodarstwie, maszynach rolniczych i uprawach, nie mówiąc o wysokich wymaganiach i nakładzie pracy, z jakim wiąże się trzcina cukrowa. Czy poradzi sobie z tym i czy znajdą się ludzie, którzy jej w tym pomogą?

„Skarłowaciała trzcina, morze chwastów, rdzewiejący sprzęt, połamane narzędzia walające się w warsztacie, góra papierzysk, z których niewiele można było zrozumieć.

– Przecież jest niedziela – powiedziała Violet. – Wszystko pozamykane. Będziesz tylko zamartwiać się jak wariatka, załamując ręce. – Chwyciła Charley za ramiona i potrząsnęła nią lekko, jakby chciała ją obudzić ze złego snu. – Ej, dziewczyno! Oderwij się na moment. – Znowu nią potrząsnęła i popatrzyła wyczekująco. – To tylko kilka godzin. Przyda ci się chwila oddechu”.

„Królowa cukru” jest napisana żywym językiem i wszystko rozgrywa się wokół trzciny cukrowej. Czytamy o wielu czynnościach, jakie muszą poprzedzać zbiory, o wysiłku jaki trzeba włożyć, by rośliny były zdrowe. Oczyma wyobraźni można zobaczyć bezkres pól i małe domki tamtejszej ludności. Z książki bije ciepło, determinacja, piętno historii i tajemnice. Dla Charley to, co zrobił ojciec jest pozbawione sensu i logiki. Czy było to przemyślane i celowe działanie? Jeśli tak, to dlaczego?


Za książkę do recenzji dziękujemy: