Korpus Poszukiwaczy znów na tropie

Ponieważ wyjątkowo wciągnął mnie pierwszy tom „Poszukiwaczy”, od razu rozpoczęłam lekturę „Łańcucha Proroka”. Luis Montero Maglano po raz kolejny zabiera czytelnika w fascynującą i niebezpieczną podróż w stronę owianych tajemnicą artefaktów.

W pierwszej części, podczas wyprawy, w trakcie której Poszukiwacze mieli odnaleźć owiany wieloma legendami stół króla Salomona, pojawiło się kilka kwestii budzących pytania. Wtedy wydawało mi się, że są to po prostu dodatkowe wątki mające dodać smaku przygodzie. A jednak okazało się, że są bardzo istotne patrząc z perspektywy dalszych losów bohaterów. O ile w pierwszym tomie autor skupił się głównie na historii Korpusu Poszukiwaczy i trzymającej w napięciu akcji, o tyle w „Łańcuchu Proroka” rozwijane zostały kwestie wcześniej jedynie wspomniane. Poznajemy także przeszłość poszczególnych Poszukiwaczy.

Tajna misja w Afryce

Po wydarzeniach związanych ze stołem króla Salomona organizacja boryka się z wieloma problemami, a zamiast planowania kolejnej misji, członkowie zaczynają być przywiązani do biurek i dokumentów. Oczywiście nie potrafią poskromić swojej natury i planują wyprawę na własną rękę. Skłania ich do tego kradzież kodeksu „Mardud”. Czego dotyczy i gdzie prowadzi? I właśnie tutaj znaczenie mają wątki z pierwszej części i tajemniczy przedmiot, który trafił w ręce głównego bohatera, Tirsa Alfaro.

„Według Danny Mardud z Sewilli był prawdziwym skarbem nad skarbami. Chodziło o kodeks datowany na jedenasty wiek, sporządzony prawdopodobnie przez skrybów taify mającej stolicę w Sewilli. Zawierał on kompletną transkrypcję Koranu, przeplecioną apokryficznymi komentarzami. Owe komentarze zostały uznane za apokryficzne przez muzułmańskich dostojników religijnych, którzy przybyli do Hiszpanii z Almorawidami w czasach Cyda. To niemal cud, że Mardud z Sewilli zdołał się uchować przez ich cenzorskim zapałem”.

Piętrzące się przeciwności

W tej części udajemy się do gorącej Afryki i podążamy pełną niebezpieczeństw drogą ku kolejnym przedmiotom sprzed wieków. Wyprawa ponownie złączy ze sobą poczynania członków Korpusu Poszukiwaczy i pracowników korporacji Voynich. Komu uda się dotrzeć na miejsce? I co tam czeka? Do tego dochodzą międzynarodowe alerty i poszukiwanie Tirsa przez Interpol. Czy na tym koniec komplikacji?

Oczywiście zapraszam do lektury, zwłaszcza, że podobnie jak pierwsza część jest pełna emocji i fantastycznych zwrotów akcji, która wciąga niczym dobry film przygodowy. Jestem w trakcie czytania ostatniej części i wspomnę tylko tyle, że to, co znajdziecie w „Łańcuchu Proroka” to nie koniec zawrotnego tempa, jakie serwuje autor.


Za książkę do recenzji dziękujemy: