„Kobiety nieidealne. Magda” – Magdalena Kawka i Małgorzata Hayles

Chcę Wam dzisiaj przybliżyć pierwszy tom serii o kilku przyjaciółkach. O kobietach jak ja, Wy, nieznajome na ulicy… Wzloty, upadki, pragnienia, uczucia, problemy. Każda z nas je ma. Jestem pewna, że kiedy rozpoczniecie lekturę książek Magdaleny Kawki i Małgorzaty Hayles, znajdziecie sporo znajomych elementów. Pierwsza z nich „Kobiety nieidealne. Magda” będzie bawić, intrygować, skłaniać do refleksji.

Łatwo się domyślić, że główną bohaterką pierwszego tomu jest Magda. Oprócz niej istotne są jej przyjaciółki: Baśka, Joanna i Iza. Każda z nich jest totalnie inną osobowością. Specjalizują się w różnych zawodach i mają różne podejście wobec siebie i związków. Co można powiedzieć o Magdzie i jaka jest fabuła powieści?

Kim jest Magda?

Już od pierwszych stron obserwujemy matkę nastoletniego chłopca. Magda próbuje ułożyć sobie życie po rozwodzie, do którego doprowadziła zdrada, jej zdrada. Kobieta musiała pójść do pracy, choć wcześniej nie pracowała, rozpamiętuje to, co było i samotność, która popchnęła ją w ramiona innej mężczyzny. Wygląda pospolicie, szara myszka nie wyróżniająca się niczym. Zniechęcona i ogarnięta pewną apatią. Chce jedynie wiązać koniec z końcem. Ale od czego są przyjaciółki? Pod wpływem rozluźniającego działania alkoholu, dziewczyny stroją Magdę i robią jej zdjęcia, a później zakładają profil na portalu randkowym. Co będzie dalej?

O kobietach dla kobiet

Chociaż na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że historia jest podobna do wielu innych, gdzie singielki angażują się w portale randkowe, tutaj mamy fabułę zupełnie inną. Poznany w sieci Kot Makawity narobi w życiu bohaterki sporo zamieszania. Jednocześnie książka nie jest ani trochę przesłodzona. Jest zabawna, bardzo przewrotna z licznymi zwrotami akcji, dojrzała i inteligentna. Fantastyczne dialogi, codzienne sprawy każdej kobiety. Byli mężowie, zbuntowani nastolatkowie, przyziemne sprawy jak zakupy, opłaty, potrzeba akceptacji i bycia atrakcyjną. Napisana o kobietach dla innych kobiet. Wszystkich, bez wyjątku.

„- Japończyk chciał się dogadać z Węgrem? – Joanna napełniła trzy kieliszki ciemnoczerwonym, aksamitnym winem. – To brzmi jak kawał. Zresztą, życie w ogóle brzmi jak kawał – wygłosiła głęboką prawdę, dla podkreślenia wagi słów unosząc kieliszek. – Wczoraj Luśka mówi do mnie: „Mamo, a ty miałaś fajne życie?”. Pytam z niepokojem: „Miałam?”. „No bo wiesz, tak znowu dużo to ci go już nie zostało…” Nie wiedziałam, że gadzinę wyhodowałam na własnym łonie”.


Za książkę do recenzji dziękujemy: