„Klątwa przeznaczenia” – książka fantasy, czy bajka dla dorosłych?

klatwaWiem, że wśród naszych czytelników są zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy książek fantasy. Chcę Wam przybliżyć książkę, która mogłaby spodobać się jednej i drugiej grupie. „Klątwa przeznaczenia” jest debiutem literackim Moniki Magoskiej-Suchar i Sylwii Dubieleckiej. Książka jest opasła, bo ma przeszło osiemset stron, a to jak na debiut dużo. Co można znaleźć w środku?

Jeśli mam do wyboru książkę fantastyczną i kryminał albo thriller, zdecydowanie wybieram to drugie. Dlatego też byłam mile zaskoczona, że „Klątwę przeznaczenia” nie tylko doczytałam do końca, ale z chęcią śledziłam losy bohaterów. Znalazły się pewne drobne niedociągnięcia, ale całość oceniam pozytywnie i sądzę, że nie tylko mi może się ten tytuł podobać.

Kontrastujący ze sobą bohaterowie

Cała akcja rozgrywa się w Ravillonie, w Zakonie zdominowanym przez mężczyzn. Jest to miejsce kierujące się sztywnymi zasadami. Istotne są magia, siła, determinacja. Kobiety, o ile są wśród uczniów, są sprowadzane do poziomu służek i nałożnic. Te, które mają szczęście stają się Milady danego Mistrza – czyli „kochanką na wyłączność”, inne określenie niestety mi się nie nasuwa. Generalnie, Ravillon to mało przyjazne miejsce, a właśnie tam ma schronić się Arienne, szesnastoletnia czarodziejka. Przez urodę i zdolności szybko zostaje zauważona przez Mistrza Walk, Severo. Silnego, potężnego mężczyznę, dwadzieścia lat od niej starszego. Podczas uczty, gdzie brutalnie traci dziewictwo, zostaje naznaczona na Milady Mistrza Walk. Para jest zestawieniem wielu sprzeczności i kontrastów. Mimo to, stopniowo zaczynają się do siebie zbliżać nie tylko fizycznie.

„Tyle przecież słyszałam o Ravillonie – kolebce przestępców, gwałcicieli i morderców. Podobno mam tu wyznaczoną opiekunkę, która będzie czuwać nad moim bezpieczeństwem, jednak nie mogę odpędzić od siebie wrażenia, że jedna osoba do chronienia mnie przed całym złem tego miejsca to stanowczo za mało. Poza tym – mimo że przebywając w Salmansarze, zdobyłam wiele umiejętności, które pozwolą mi zadbać o siebie – i tak mam obawy, że posiadana przeze mnie wiedza magiczna może okazać się niewystarczająca do obrony w chwili prawdziwego zagrożenia.”

Czy będzie ciąg dalszy?

Od początku w książce pojawia się bardzo wiele pytań. Na jedne z nich otrzymujemy odpowiedzi od razu, na inne dopiero na końcu książki. Jednak bardzo szybko okazuje się, że nic nie jest takie, jakie mogłoby się wydawać na początku. Chociaż książka jest uznana za fantastyczną, dla mnie jest ona z pogranicza bajki dla dorosłych, romansu i erotyku. Autorki zrobiły nietuzinkową narrację, przez co na początku trudno się odnaleźć, ale jeśli wejdziemy w rytm, lektura staje się przyjemnością.

Zakończenie było dla mnie zaskoczeniem, i to mało przyjemnym, dlatego mimo wszystko mam nadzieję, że finałowa scena stanie się punktem wyjścia dla nowej książki autorek. Liczę na to, że książka fantastyczna może rządzić się swoimi prawami i… pokona klątwę przeznaczenia, która zdaje się wypełniła się w końcówce.


Za książkę do recenzji dziękujemy autorkom „Klątwy przeznaczenia”. Zapraszamy również do odwiedzenia fanpage’a autorek.

16900006_10202897736960568_1897574088_n