Kiedy za rodzinną tragedię płacą pokolenia – „Znów nadejdzie świt” Anny J. Szepielak

2217_znow_nadejdzie_switRodzinne sekrety, tajemnice nigdy nie ujawnione i prawie 150 lat historii Polski w tle – tak w największym skrócie można opisać książkę Anny J. Szepielak „Znów nadejdzie świt”. To powieść obyczajowa, która pozostawia wiele miejsca na własne interpretacje, czytanie między wierszami i domyślanie się tego, co nie zostało powiedziane.

Karolina, Antonina, Franciszka, Izabela, Barbara, Matylda, Magdalena, Natalia, Elwira… – różne epoki, jedne drzewo genealogiczne i historia, która zatacza krąg. Jest rok 1867, zazdrosna i zaborcza panienka Halina przyczynia się do zabójstwa swojej bony, opiekunki, z której mężem planowała przyszłość. Śmierć Cecylii wygląda na wypadek, toteż nikt nie podejrzewa córki dziedzica. Niecały tydzień później Ludwik, mąż Cecylii popełnia samobójstwo zostawiając samą na świecie sześcioletnią wówczas Karolinę. Dręcząca się wewnątrz Halina oddaje Karolinie modlitewnik matki, w którym po francusku napisała wyznanie winy. Dziewczynkę nakazuje przyuczyć w kuchni, a sama wyjeżdża, by wyjść za hrabiego. Modlitewnik Cecylii jest pełen dat i informacji o ważnych rodzinnych wydarzeniach. Tradycja ta będzie kontynuowana przez pokolenia, by ostatecznie dać obraz niesamowitej rodzinnej przeszłości.

Wiele lat później ciężarna Karolina Florczak zostaje wezwana do dworu, aby pomogła w kuchni – tak brzmi wersja oficjalna.  Do domu wraca nie z jednym a dwójką nowo narodzonych dziewczynek – Antoniną i Franciszką. Nie opuszczają jej ból, lęk i strach przed przyszłością córek. Bliźniaczki nie są w żaden sposób do siebie podobne. Franciszka podobna do przodków męża ma ogniste włosy i dużo energii, Antonina jest słaba, blada, jej włosy są jasne i nie przypomina nikogo z rodziny. We wsi każdy zachodzi w głowę skąd nagle u Florczaków takie powodzenie i przyrost pieniędzy. Finalnie rodzina przeprowadza się do innej miejscowości, ale to nie łagodzi lęków Karoliny… A to dopiero początek.

Książka jest podzielona na kilka części i opisuje życie kilku kobiet z tej samej rodziny. Czytelnik obserwuje codzienne życie, ich problemy i rozterki. W tle rozgrywają się ważne dla naszego wydarzenia. Pomimo tego, że nie zawsze są one szczęśliwe dla Polski, nie mogłam nie poczuć pewnego sentymentu i ciepła, kiedy przed oczami ukazywała się XIX – wieczna wieś, życie w niewielkiej chacie, czas pracy i zbiorów. Wrażenia dopełnił swoisty dla tamtego okresu język. To samo dotyczy początku wieku XX i okresu PRL-u. Autorka oddała nastroje w sposób tak dokładny, że bez problemu można przenieść się w czasie i zobaczyć obraz tamtych dni.

W każdej kolejnej części pojawiają się nowe tajemnice i przewijają stare, które być może na zawsze pozostaną dla bohaterów nie odkryte, a czytelnik może się jedynie domyślać, gdzie jest rozwiązanie. Przez wiele lat w małżeństwach zawieranych w rodzinie albo panuje wielka, dozgonna miłość albo kończy się ono tragicznie, dlaczego? Skąd te skrajności, jakie winy trzeba odkupić? Dopiero, kiedy grzech będzie wybaczony, kiedy historia krąg zatoczy, los może się odwrócić. Powiew historii i obecność duchów przodków są wręcz namacalne. Podobnie jak ważne rodzinne przedmioty przechodzące z pokolenia na pokolenie…

Kiedy sięgnęłam po książkę, pierwszą rzeczą, na jaką zwróciłam uwagę była okładka, która mnie zauroczyła właśnie nawiązaniem do natury, prostoty życia i wsi. Jednak w trakcie czytania książki zorientowałam się, że żaden z elementów, jakie się na niej znajdują nie jest przypadkowy: modlitewnik, w którym zawarta jest historia pokoleń, koło, które było przy wozie, który potrącił Cecylię, skrzypce, które pojawiają się i są istotnym elementem w ostatniej części… Książka wzrusza, intryguje, uczy wybaczenia i pokazuje, że za każdą zbrodnię trzeba zapłacić… lub zrobią to potomni.


Egzemplarz recenzencki otrzymałyśmy dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia 

wydNK