Kiedy władzę przejmuje szaleństwo – Lena Najdecka, Rozgrywka

Wenclowie powracają! Lena Najdecka kazała czytelnikom długo czekać na finał sagi o rodzinie Wenclów. Jednak uwierzcie mi, że było warto, a po książkę mogą sięgnąć również ci, którzy poprzednich tomów nie znają.

Po burzliwych wydarzeniach z „Układu” przychodzi czas pozornego spokoju. Radca prawny Paweł Wencel odsunął się nieco w cień, by poukładać swoje sprawy rodzinne. Młodszy z braci Wenclów, Mateusz, jest po burzliwym rozwodzie i również próbuje ułożyć sobie życie na nowo. Niestety nie do końca sobie z tym radzi, co przekłada się często na jego pracę. W środowisku, co raz głośniej, omawiane są jego hulaszcze noce, mocno zakrapiane najdroższymi alkoholami, spędzane w towarzystwie kobiet. Tempa nie zwalnia tylko Mirosław Kwaśniak. Prawnik, karierowicz z prowincji, który za wszelką cenę w ramach zemsty pragnie pozbyć się swojego największego wroga Pawła Wencla i zdobyć jak najlepszą pozycję. Dzięki potajemnemu romansowi z posłanką Beatą Rząsą – Pracz, stał się szanowaną osobą w partii rządzącej. Zaś układy z mafią zapewniają mu tekę ministra infrastruktury. Kwaśniak ma za zadanie ustawić przetarg na budowę autostrady. Pierwsze przestępstwo wywołuje efekt domina. Smak wielkiej polityki zaczyna bardziej kusić, co jest zachętą do kolejnych niecnych występków. Do tego dochodzi szaleństwo, które co raz mocniej wdziera się w życie młodego ministra. Czy wszyscy go obserwują? Czy ktoś odkrył jego mroczne tajemnice? Na dodatek po piętach zaczyna mu deptać nie kto inny, jak Paweł Wencel. Do czego będzie zdolny posunąć się szalony polityk, by chronić własny sekret??

Fabułę „Rozgrywki” można by zaprezentować za pomocą sinusoidy. Zaczynamy od mocniejszego uderzenia, by potem nieco napięcie opadło i nastąpiła chwila wyciszenia czytelnika. Kiedy już zaczyna być spokojnie, autorka znów rzuca przysłowiową bombę i buduje napięcie, po tym bo po jakimś czasie ponownie ją wyciszyć. I tak jest do samego końca. Jest to duży plus dla tej książki, gdyż nie ma zbyt długiego napięcia, jak i zbyt długiego przestoju.

Narracja prowadzona jest trzecioosobowo, jednak skupia się przede wszystkim na naszych głównych postaciach, czyli dwojgu z braci Wenclów, Kwaśniaku oraz Beacie. Dzięki temu mamy pełny wgląd w toczące się, niezwykle ciekawe wydarzenia.

Zerknął na blat biurka, na którym leżała podróżna lektura – „Książę” Machiavellego. Fenomenalna pozycja na te czasy. W trakcie czytania włosy jeżyły mu się na głowie, wyglądało, jakby ktoś pisał wprost dla niego, cholera jasna. Aż ciarki po plecach przechodziły!

W „Rozgrywce”, dotychczas najbardziej aktywny z Wenclów, Paweł, idzie nieco w odstawkę. Jego postaci jest sporo mniej, jednak mniejsza ilość nie przekłada się absolutnie na jakość scen. Kiedy już się pojawia, robi się bardzo interesująco. Lena Najdecka skupia się za to bardziej na postaci Mateusza Wencla, średniego z braci, złotego chłopca marketingu, który wszystko wokół siebie obraca w pieniądze, niczym mityczny Midas w złoto. Możemy obserwować jego życie, problemy i sytuacje, które mocno namieszają w jego poukładanym świecie. To również on jest przyczyną wyciszenia Pawła, mającego mocne dowody obciążające Kwaśniaka. Niestety tamten ma równie twarde dowody na korupcję, której dopuścił się Mateusz Wencel, co powoduje trzymanie w szachu radcy prawnego. Jednak postacią, na której skupiona jest najbardziej uwaga, jest właśnie Kwaśniak. To on i jego intrygi znajdują się tu na pierwszym miejscu.

Autorka znakomicie pokazała, co może się stać, gdy szaleństwo przejmie władzę nad człowiekiem. Może być bardzo niebezpiecznie, a szalony człowiek marzący wyłącznie o jak największej władzy, okazać się bardzo groźną osobą. Do tego ponownie widzimy polityczne zagrywki, układy, przekupywanie ludzi na odpowiednich stanowiskach, a także korporacyjny świat.

Mieszając herbatę i wyciskają do niej cytrynę, Beata układała w głowie pobieżny plan. Ten bezlitosny człowiek najwyraźniej eliminował sukcesywnie wszystkich, którzy stali mu na drodze. Kaźmierczak był mu solą w oku, więc obmyślił sposób, jak się go pozbyć. To dlatego sprzymierzył się z Palimąką, który nie lubił Kaźmierczaka.

Układy i układziki, koneksje, korupcja, manipulacja, zastraszanie, podrzucanie spreparowanych dowodów, prowokacje, ustawiane przetargi. To wszystko i wiele innych znajdziecie w powieści Leny Najdeckiej. A ma ona niebywały talent do ubierania tego wszystkiego w odpowiednie słowa i tworzenia z tego niezwykle wciągającej i trzymającej w napięciu historii.

Przy „Rodzinie Wenclów” chowa się nawet „House of Cards”. Choć przedstawione wydarzenia dzieją się na rodzimym politycznym podwórku, „Rozgrywka” jest thrillerem politycznym na światowym poziomie. Gdyby książka ta została wydana w USA, bezapelacyjnie podbiłaby listy bestsellerów New York Timesa, zajmując tam miejsca w ścisłej czołówce. Mam nadzieję, że autorka pracuje już na kolejną powieścią, gdyż ma ewidentnie talent do tworzenia wciągających thrillerów z polityką w roli głównej.

Nie chciała reagować jak histeryczka, nie chciała też okazać się katastrofistką, ale wizja, do czego to wszystko mogło zmierzać, napawała ją przerażeniem. Czyżby w jej ojczyźnie po władzę sięgał człowiek chory na umyśle? Wszędzie węszący spisek schizofrenik, który maczał brudne łapy w rozmaitych przekrętach, który wrabiał, zastraszał, zacierał ślady swoich przestępstw i jak w efekcie śnieżnej kuli musiał wciąż popełniać nowe?

Nie zastanawiajcie się długo i sięgajcie po „Rozgrywkę”. Nie będziecie żałować. Czekają na Was godziny znakomitej rozrywki przy lekturze tego wyśmienitego, trzymającego w napięciu do samego końca, thrillera politycznego.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu

  • Aldona Jaworska

    Doskonała książka, polecam, czyta się jednym tchem. Pasjonująca, z przesłaniem i aktualna. Zapada w pamięć na długo.

    • Ewa

      Polecamy w takim razie dwie wcześniejsze książki tej autorki. Ich recenzje także są na portalu :)