Każdy zasługuje na drugą szansę – Vi Keeland. MMA Fighter. Przebaczenie

Przyszła pora na finał gorącej, bestsellerowej trylogii romansów ze sportowcami w roli głównej. Spodobały się Wam poprzednie części? Jeśli tak, koniecznie musicie poznać ekscytującą, pełną zwrotów akcji historię Lily i Jaxa.

Jackson „Jax” Knight jest synem znanego senatora. Niestety jego ojciec jest znany nie tylko ze swojej politycznej działalności, lecz i wielkiego obyczajowego skandalu, ze sobą w roli głównej, który został ujawniony kilka miesięcy wcześniej. Pech chce, że odbija się to również na Jaxie, gdyż jest on regularnie nękany przez żądnych sensacji dziennikarzy. Ten znany ze swojej kultury i świetnie wychowany absolwent prestiżowej uczelni, prowadzący znakomicie prosperującą firmę, po godzinach uprawia boks, który trenuje od dziecka. Na sali gimnastycznej wyładowuje swoje pokłady energii i pozbywa się frustracji spowodowanej ostatnimi wydarzeniami. To właśnie tam, podczas pobytu w Nowym Jorku, poznaje Lily St. Claire, córkę legendarnego zawodnika „Sainta”, prowadzącą sieć klubów MMA. Choć wie, że powinna się trzymać z dala od Jaxa, coś ją do niego przyciąga. Dziewczyna jest po trudnym rozstaniu, a jej były facet nadal traktuje ją tak, jakby byli razem. Jednak Jax nie odpuszcza, gdyż Lily wpadła mu w oko, już podczas ich pierwszego spotkania.

Od pierwszych stron polubiłam Jaxa, choć po poznaniu go we fragmentach „Szansy”, nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Teraz miał szansę to zmienić, co mu się naprawdę udało. Jax jest przesympatycznym, pełnym kultury, znakomicie wychowanym, znającym swoją wartość młodym mężczyzną. Nie pochwala zachowania swojego ojca, stara się od niego odciąć i absolutnie nie powielać jego życiowych błędów. Pan perfekcyjny na co dzień, w łóżku zmienia się w dominującego, nieszczędzącego sprośności playboya. Swoim zachowaniem, postawą w różnych sytuacjach, walką o to, na czym mu zależy, skradł całkowicie moje serce, chociaż jeśli miałabym wybierać pomiędzy trzema głównymi bohaterami całej serii, to chyba nadal wygrywa Vince z „Szansy”. Ma jednak tylko niewielką przewagę nad swoim przyrodnim bratem.

Im bliżej poznawałam Jacksona Knighta, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że go lubię. Jest mądry, troskliwy i ma dobre maniery. Cóż, przynajmniej jest dżentelmenem na zewnątrz, jeśli chodzi o to, by przepuścić mnie pierwszą w drzwiach czy odsunąć dla mnie krzesło. Sytuacja jest zupełnie inna, gdy drzwi się za nami zamykają i jesteśmy w sypialni sam na sam. Nie słyszę już od niego „proszę”, ale „trzymaj ręce tam, gdzie ci kazałem”, a „dziękuję” zmienia się w „na kolana, aniele, już”.

 

Lily jest silną, samowystarczalną młodą kobietą po wielu przejściach. Kilka miesięcy wcześniej musiała zmierzyć się z nagłą śmiercią swojego taty, osoby, która była dla niej całym światem. Teraz musi mierzyć się z trudnościami życia codziennego oraz uporać się z byłym facetem, który nie może zrozumieć, że nic go już z Lily nie łączy. Sprawy nie ułatwia sytuacja, że Caden jest bratankiem Joego, dawniej wspólnika ojca dziewczyny, a teraz również jej. Na dodatek trenuje i pracuje w zarządzanej przez Lily siłowni.

Autorka zastosowała tu naprzemienną narrację pierwszoosobową, pokazując historię zarówno z perspektywy Lily i Jaxa. Dzięki temu poznajemy nie tylko bieżące wydarzenia z nimi związane, ich przemyślenia na temat siebie nawzajem, dylematy, z którymi muszą się zmagać, lecz także tajemnice z ich przeszłości, szczególnie te, wpływające na ich związek. Autorka poprzednią częścią wysoko podniosła sobie poprzeczkę, ale udało się jej ją przeskoczyć, nawet bez najdelikatniejszego otarcia.

Sześć miesięcy temu dowiedziałem się, że mam brata, który w dodatku jest tylko kilka tygodni młodszy ode mnie. To owoc miłości przyszłego senatora i uzależnionej od narkotyków striptizerki. A co najlepsze – mój przyrodni brat, kolejny szatański pomiot, jest bokserem, który niedawno został mistrzem wagi półciężkiej. Marzyłem o tym, odkąd byłem dzieciakiem, ale cały czas wmawiano mi, że nie byłbym wtedy poważnym człowiekiem, że to kariera nie dla mnie. Ironia to suka.

 

Vi Keeland napisała każdą z powieści w taki sposób, że można je czytać osobno, nie znając pozostałych. Jednak, jeśli czytaliście „Walkę” i „Szansę”, będziecie od początku w temacie poruszanym w powieści. Od razu zrozumiecie, co łączyło i łączy poszczególnych bohaterów pojawiających się w książce. Jeśli jednak Wasza przygoda z serią MMA Fighter zaczyna się dopiero od „Przeznaczenia”, nie martwcie się. Wszystko będzie dla Was zrozumiałe, każda z pojawiających się postaci czy wspomniane wydarzenie będzie objaśnione na tyle, żeby zrozumieć kto jest kim lub o co chodzi. A po jej lekturze z pewnością sięgniecie po wcześniejsze powieści.

Czytając „Przebaczenie” widać jak bardzo rozwinęła się Vi Keeland od napisania jednej z pierwszych powieści, jaką była rozpoczynająca serię MMA Fighter „Walka”. Jej styl poprawia się z książki na książkę. Bohaterowie są nakreśleni w jeszcze ciekawszy sposób niż na początku. Im nowsze historie, tym trudniej jest się od nich oderwać. Żałuję, że to już koniec serii o seksownych wojownikach. Brakuje mi tu dodatkowej, czwartej książki, która opowiada historię całej trójki kilka lub kilkanaście lat po wydarzeniach, których byliśmy świadkami. Takie szczęśliwe zamknięcie tej niezwykłej historii, która z każdym kolejnym tomem kradła moje serce coraz bardziej.

Jestem jednocześnie bardzo ciekawa, która z książek autorki zostanie wydana w Polsce jako kolejna. Tego wydawnictwo dotychczas jeszcze nie zdradziło, ale mam nadzieję, że zmieni się to już wkrótce. Liczę również na to, że Wydawnictwo Kobiece uraczy nas powieściami, które Vi Keeland napisała m.in. wspólnie z Penelope Ward, zapowiadającymi się niezwykle ciekawie.

Na mężczyznę są tylko dwa sposoby. Wybacz mu lub zapomnij o nim. Jeśli nie potrafisz zrobić tego drugiego, to musisz mu wybaczyć, bo już skradł twoje serce.

 

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy