Karolina Wójciak „Tożsamość nieznana, NN”

Rozpoczynając lekturę książki Karoliny Wójciak „Tożsamość nieznana, NN” spodziewałam się wielu kontrastów, być może kontrowersji. Przynajmniej tak nastawiłam się na podstawie opisu na okładce. Po przeczytaniu całości okazało się, że finał jest zupełnie inny niż się spodziewałam. W zupełnie odmiennym kierunku podążyła akcja. Ale po kolei, o czym jest książka?

Lena i Krystian żyją na dwóch skrajnych biegunach, jeżeli weźmiemy pod uwagę standard życia. To genialny obraz polaryzacji polskiego społeczeństwa. Po jednej stronie stoją ci, których bogactwo jest niewyobrażalne, po drugiej ci, którzy są na totalnym dnie. Lena ma pieniądze, nie ma wolności. Krystian ma wolność, ale nie ma pieniędzy. Co może zdarzyć się po zderzeniu obu światów?

Bohaterowie z różnych światów

W książce poznajemy dwójkę bohaterów i skrajnie różne dwa wymiary życia. Lena jest dziewczyną z „dobrego domu”. Dla jej ojca nie jest problemem kupno nowego porsche albo budowa domu. Jest dobrze opłacanym prawnikiem. Pieniądze nigdy nie były kłopotem, Lena zawsze obracała się wśród elit. Ale do szczęścia jej daleko… czuje się więźniem własnego ojca. Wieczny monitoring, zakaz chodzenia do pracy, zakaz organizowania życia tak, jakby tego chciała.

W opozycji do jej historii jest pokazane życie Krystiana. Kiedy był nastolatkiem jego mama miała śmiertelny wypadek w pracy, a „opiekę” nad nim i młodszą siostrą miał sprawować ojciec. Niestety ciągłe libacje, głód i narkotyki prowadzą do tego, że Krystian jest wyrzucony z domu. Jako bezdomny nastolatek próbuje poradzić sobie na ulicy. Łatwo się domyślić, że najprościej wstąpić na drogę przestępczą.

„Wykrzyczałem mu, że to jego wina, że to przez niego mieliśmy takie złe życie, że to on doprowadził mamę do choroby, że nie był w stanie sam zarobić na rodzinę, a jego dzieci gniły w brudzie i smrodzie, bo dla niego dupy i wóda były ważniejsze. Wyrzucił mnie za drzwi. Zamknął je na zamek i kazał nigdy nie wracać. Krzyknął jeszcze, że już nigdy nie pomyśli o mnie jak o swoim synu i że od tamtej pory już dla niego nie istniałem.

Tego dnia zostałem bezdomnym szesnastolatkiem”.

Powieść obyczajowa?

Nastawiłam się na ciekawą lekturę, jednak spodziewałam się czegoś lżejszego, czegoś na miarę współczesnego Kopciuszka. Nic bardziej mylnego. Opisy przemawiają do wyobraźni, przez co książka staje się bardziej prawdziwa. Jest w nich także wiele emocji, często żalu, smutku, które potrafią udzielić się czytelnikowi. Przez pierwszych kilkadziesiąt stron czułam, że czytam książkę obyczajową. Im bardziej zaawansowana była fabuła, tym bliżej było jej do książki sensacyjnej. „Tożsamość nieznana, NN” to splot wielu zaskakujących zwrotów akcji, które co rusz mogą wprawić w zdziwienie. Wiele poruszanych problemów jest trudnych, czasem tabu, a mimo to czyta się dobrze, a to dzięki temu że, autorka prezentuje łatwy w odbiorze styl pisania.


Za książkę do recenzji dziękujemy autorce.