Kane bierze to, co chce – L.A. Casey, Bracia Slater, Kane

Kolejny raz wracamy w towarzystwie braci Slater do Dublina. Tym razem w centrum uwagi znajdzie się „średni” z braci, czyli Kane. Jesteście gotowi poznać bliżej tego pokiereszowanego wielkoluda?

Aideen Collins wcześnie straciła matkę i wychowała się praktycznie wśród samych mężczyzn. Potrafi walczyć o siebie, postawić na swoim, nie owija w bawełnę i przede wszystkim, umie radzić sobie z facetami. Kane Slater nie przepada za ludźmi. To wielki facet wywołujący lęk w nieznających go ludziach.  Jego ciało i twarz pokrywają blizny, które odstraszają i budzą w wielu osobach strach. Nikt nie wie jednak, skąd się one wzięły i co naprawdę nosi w sercu i duszy ten mężczyzna. Relacja łącząca Kane’a i Aideen od początku jest trudna i wybuchowa. Jedno niczym nie ustępuje drugiemu w ich słownych utarczkach. Nie spodziewają się jednak, że połączy ich coś więcej, niż tylko wzajemna niechęć. To właśnie Aideen okaże się być dla niego oparciem, gdy ten ciężko zachoruje, a także, gdy powróci najgorszy koszmar z przeszłości Kane’a. No i pozostaje jeszcze niespodziewana i nieplanowana ciąża…

Hate – love

Aideen i Kane to po prostu wybuchowa para. Że oni się dotychczas nie pozabijali, to jest jakiś cud. Kane działa na Aideen niczym płachta na byka. A jednak, mimo to, coś ich połączyło. I nie był to wyłącznie dziki seks, który miał spowodować jedynie rozładowanie gromadzącego się i wiszącego pomiędzy nimi seksualnego napięcia. Wytworzyła się pomiędzy nimi jakaś niewidzialna więź prowadząca do zaufania. To właśnie Aideen jest jedyną osobą, którą w obliczu choroby dopuszcza do siebie Kane. Relacja pomiędzy nimi jest trudna i skomplikowana. Dla wielu osób może być również niezrozumiała, a nawet niesmaczna. Jeśli ktoś z Was nie lubi motywu hate – love w książkach, zdecydowanie nie powinien sięgać po tę pozycję, gdyż właśnie taka relacje ma tam miejsce.

– Nigdy nie pozwalasz mi mieć ostatniego słowa.

– Bo to cię wkurza – odparł Kane. – Bawi mnie, gdy się tak na mnie złościsz.

– Bawi cię wkurzanie mnie?

Kane wzruszył ramionami.

– Po prostu podoba mi się to, że wzbudzam w tobie jakieś uczucia, nawet jeśli jest to tylko gniew.

 

Największym zaskoczeniem okazało się jednak dla mnie prawdziwe oblicze Slatera. Dotychczas niewiele wiedzieliśmy na jego temat. Pojawiał się raczej epizodycznie lub niewiele udzielał się wśród braci. Ten wyglądający jak niebezpieczny „typ spod ciemnej gwiazdy” mężczyzna, okazuje się mieć uczucia i potrafić je dobrze wykorzystać. Uwierzcie mi, będziecie zaskoczeni.

Oczywiście nie zabrakło tutaj pozostałych braci. Jeśli tęskniliście za Dominikiem i Alekiem, to będziecie tu ich mieli naprawdę sporo. Również ich szalonych drugich połówek oraz spotykających ich perypetii. Pojawią się oczywiście także pozostali bracia (tak, również wspomniany zostanie Damien). Poznacie bliżej wybuchowych braci Aideen, z udziałem których powstało kilka ciekawych scen.

Plusy i minusy

Autorka zaserwowała nam kilka zaskakujących i dramatycznych zwrotów akcji. Nudno by było, gdyby coś porządnie nie potrząsnęło światem piątki braci. Oczywiście jest to coś, co jest ściśle związane z ich niezbyt chlubną przeszłością. Będzie ciekawie i będzie się dużo działo. Z całą pewnością nudzić się nie będziecie. Mimo to fabułę możemy rozrysować jako sinusoidę. Mamy momenty wyciszenia wydarzeń, spokojniejsze, w dużej mierze odwracające uwagę, a następnie autorka dokopuje nam czymś konkretnym, burzącym zbudowany porządek. Mimo pewnych schematów, książkę czyta się naprawdę ekspresowo. Im dalej w fabułę, tym szybsze tempo, przy jednocześnie coraz bardziej zmieniających się relacjach pomiędzy bohaterami. Obserwujemy ich ewoluujące uczucia i walkę z trudnościami, które los rzuca im pod nogi.

Oczywiście zdarzyło się kilka minusów, takich jak chociażby przegadanie niektórych scen, wyolbrzymienie drobnych problemów do rangi życiowego dramatu czy też przerysowanie niektórych sytuacji. Ale w ogólnym rozrachunku można na nie po prostu przymknąć oko. Nie stanowią one wielkiego mankamentu, na który należy aż tak zwracać uwagę. Dla wielu osób minusem mogą być również dialogi pomiędzy bohaterami. Ostre, żartobliwe, często również wulgarne, a nawet chamskie. Bardzo specyficzne, ze względu na ich charaktery. Tak, jak wspominałam wcześniej. Nie sięgajcie, jeśli nie czujecie takiego klimatu. W tekście jest również sporo wulgaryzmów, co nie musi każdemu odpowiadać.

L.A. Casey udało się mnie zaskoczyć już na początku, kiedy ujawniła chorobę Kane’a. Byłam przekonana, że zafunduje mu jakiś nowotwór i walkę z chorobą, a tu niespodzianka. Cukrzyca typu 1. Aż się uśmiechnęłam w tym momencie, bo jest mi ona dobrze znana. Wątek tej choroby i lęku Kane’a przed zastrzykami z insuliny jest bardzo ważny, gdyż dzięki niemu dowiadujemy się wiele o przeszłości Slatera i jego funkcji w czasach, gdy wszyscy pracowali dla gangstera, Marco Milesa. Autorka znalazła złoty środek, pokazując zarówno przeszłość, jak i teraźniejszość oraz szanse na przyszłość dla naszych bohaterów.

„Kane” jest trzecią (pełną, nie dodatkową) częścią z serii „Bracia Slater”. Możecie oczywiście zacząć przygodę ze Slaterami od właśnie tego tomu, jednak zdecydowanie polecam Wam rozpocząć czytanie tej serii w odpowiedniej kolejności, czyli od „Dominica”. Będziecie wówczas wiedzieli doskonale, kto jest z kim, jak do tego doszło, czy chociażby z czego wynikają pewne sytuacje mające miejsce obecnie. Naprawdę warto sięgnąć po tę jednocześnie zabawną i wnoszącą wiele w dyskretny sposób historię.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy