Jest źle? Może być gorzej!

„Tożsamość NN”, tak brzmi tytuł pierwszej książki Karoliny Wójciak, autorki, której nazwisko nie jest szczególnie znane. Szkoda, bo książka rewelacyjna. Ostatnio skończyłam lekturę jej najnowszej powieści – „Matylda”. Upewniła mnie ona, że to, co wychodzi spod pióra tej autorki jest warte uwagi i wzbudza wiele emocji.

To, co podobało mi się w obu tytułach i stanowiło coś wspólnego, to świetny styl. Mimo szybkiej akcji i zaskakujących zwrotów, czytelnik nie czuje się zdezorientowany, czy zirytowany. Podobają mi się również dialogi. Dzieje się bardzo dużo, barwnych bohaterów i ich problemów jest równie wiele. Chociaż w obu książkach mamy do czynienia z parą postaci pierwszoplanowych, pojawiają się ciekawe osoby drugoplanowe. Jednym i drugim tytule mamy także do czynienia z dwoma różnymi, kontrastującymi ze sobą podejściami do życia i środowiskami, w jakich obracają się bohaterowie. Na tym podobieństwa się kończą. Zainteresowanych poznaniem zarysu fabuły tytułu „Tożsamość NN” odsyłam do wcześniejszej recenzji, a co znajdziemy w „Matyldzie”?

Kim jest Matylda?

Jak łatwo się domyślić główna bohaterka ma na imię Matylda. Kiedy ją poznajemy rozpoczyna praktyki w korporacji  i ma nadzieję, że jej początkująca kariera nabierze tempa. Autorka przybliża nam atmosferę panującą w tego typu firmie, bezduszność, interesowne podejście do relacji i stawianie sfery zawodowej na pierwszym miejscu. Drugą postacią jest Kostek. Przerwał studia i zatrudnia się jako barman a potem kurier. Obserwujemy jego lekkie podejście wobec kobiet i problemy, do jakich go to doprowadziło.

W zasadzie oboje niewiele chcą od życia, dziewczyna rozwinąć się zawodowo, chłopak związać koniec z końcem. A jednak przewrotny los i to im utrudnia. Szczęśliwy finał? O tym nie może być mowy. W wielu książkach panuje zasada, by wierzyć, że po burzy nadejdzie słońce. W „Matyldzie”? Cóż, nigdy nie ma tak źle, by mogło być jeszcze gorzej. Nie będę oczywiście zdradzać finału ani tego, jakie relacje połączą Matyldę i Kostka. Wspomnę jedynie tyle, że zakończenie wmurowało mnie w fotel.

Powieść, czy kryminał?

Jak już wspomniałam na wstępie, książki Karoliny Wójciak są warte uwagi. Życiowe, emocjonalne i trzymające w napięciu od początku do końca. O ile „Tożsamość NN” była głównie powieścią, o tyle przy „Matyldzie” pokusiłabym się o sformułowanie, że jest to coś na pograniczu powieści, kryminału i thrillera. Czyżby kierunek pisarstwa ewoluował w stronę bardziej mrocznych klimatów?


Za książkę do recenzji dziękujemy autorce.