Jan Moran „Zapach wspomnień”

Nie wiem, czy do tej pory czytałam jakąkolwiek książkę, która byłaby do tego stopnia przesycona aromatem perfum, jak „Zapach wspomnień” Jan Moran. Autorka zabiera nas w niezwykłą podróż. Pomimo tego, że wokół unosi się woń cudownych aromatów, sama akcja rozgrywa się podczas terroru II wojny światowej.

Już na okładce czytamy, że „Zapach wspomnień” jest epickim romansem pełnym pasji. Zgadzam się z tym, ale ta książka to coś o wiele więcej. Jest opowieścią o rodzinnych więzach, dramacie tysięcy ludzi dotkniętych wojną, namiętności, która zdoła przezwyciężyć wszystko, walce o siebie i przyszłość. Wielowątkowość i dynamika nie pozwalają odłożyć książki nawet na moment…

W obliczu wojny

Główną bohaterką jest Danielle, która razem ze swoim mężem Maxem wyrusza w 1939 roku w podróż przez Atlantyk do Polski, by odnaleźć swojego kilkuletniego syna. Kiedy wydano komunikat o ataku Niemców, rodzice Nicky’ego długo nie czekali z podjęciem decyzji. Już na morzu spotyka ich tragedia, a ich statek jest zatopiony przez niemiecki okręt podwodny. Wbrew przeciwnościom docierają do Anglii i wiedzą, że się nie poddadzą, zanim ich syn się nie znajdzie. Max w charakterze agenta udaje się do Polski, a ciężarna Danielle do swojej rodziny we Francji.

Zapachy, o których zapomnieć nie można

Bretancourt jest rodem, który tworzy wyjątkowe perfumy, wiele z nich powstało dzięki fenomenalnemu zmysłowi Danielle, która potrafi wychwycić wszelkie zapachy i wyszczególnić ich składniki. Właśnie dzięki niej książka jest przesycona aromatami. Kiedy zostaje zmuszona, by z bliskimi uciec do Ameryki, tam też próbuje swoich sił i ponownie zaczyna tworzyć perfumy. Jej wspomnienia są przesycone różnymi kombinacjami. Jednak najbardziej wyraźny jest zapach, który kojarzy się z jednym mężczyzną i nie jest on jej mężem. Danielle i Max poznali Jona podczas rejsu do Europy, pomimo tego, że Danielle kocha męża, zapach Jona jest wyjątkowo odurzający…

Przyłożyła drżący palec do ust. Ale nie tylko myśl o zagrożeniu wzbudziła w niej popłoch. Swobodny, poufały sposób bycia Jona coraz częściej wywoływał w niej dreszcze. Na szczęście Max miał zbyt wiele godności, żeby robić zamieszanie o nic. „Bo przecież nic się nie dzieje”, pomyślała. Kochała męża. „Tylko ten zapach…” W głowie zaroiło jej się od rozmaitych doznań. „Orzeźwiający, cierpki, nasycony drewnem… Mogłabym odtworzyć chłód morza, dodać odrobinę paczuli…”

Jestem przekonana, że wszyscy kochający sentymentalne książki, przepełnione wieloma emocjami, zakochają się w „Zapachu wspomnień”. Nie można przejść wobec niej obojętnie. Jest jednym z tytułów, które zauroczą od początku do końca. Są w niej i uczucia, i walka Żydów i hollywoodzkie elity. Jest miłość, namiętność, zdrada, niebezpieczeństwo, strach. Czego chcieć więcej?


Za książkę do recenzji dziękujemy: