Jakie grzechy ukrywamy pod maskami zła?

Maskizla_okladka_500_pksKsiążki Iwony Banach są od dawna znane naszej redakcji i bardzo lubiane – zarówno przez nas, jak i przez naszych Czytelników. Pisarka do tej pory serwowała nam pozycje lekkie i przyjemne w odbiorze, przy których salwy śmiechu były gwarantowane, jak chociażby „Klątwa utopców„, „Czarci krąg” czy „Szczęśliwy pech„.  Z ogromną przyjemnością mogę Wam dzisiaj przedstawić kolejną książkę pani Iwony – tym razem jest to mroczny, trzymający w napięciu do ostatniej chwili thriller „Maski zła”. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się nad tym, ile zła kryje się w człowieku, do czego jest zdolna istota ludzka gdy w grę wchodzą olbrzymie pieniądze, urojenia i chore, a zarazem niebezpieczne ambicje to w tej książce znajdziecie odpowiedź – bez lukrowania, bez owijania w bawełnę i bez znieczulenia.

Akcja thrilleru została osadzona w Zawiszynie – małym, spokojnym miasteczku, w którym wszyscy się znają i wszystko o sobie wiedzą. Miasteczko ma swoją hierarchię oraz miejscową elitę, którą nie wszyscy kochają, ale oficjalnie wyrażają o niej same pochlebne opinie. Sielankę przerywa odnalezienie ciał trzech kobiet, które zapewne zginęły z ręki tego samego mordercy. Wszyscy są wzburzeni: seryjny morderca w tak spokojnej okolicy, napadający starsze kobiety?! Policja pracuje w pocie czoła żeby złapać sprawcę, jednak szybko wychodzi na jaw, że sprawa nie zostanie zakończona tak szybko, jakby sobie tego życzył komendant miejscowego posterunku – okazuje się ona znacznie bardziej skomplikowana i powiązana z nieistniejącym już instytutem – dawnym domem opieki dla chorych umysłowo i niepełnosprawnych dzieci. Na jaw zaczynają wychodzić mroczne sekrety mieszkańców Zawiszyna, a przeszłość domaga się by dawne grzechy zostały pomszczone…

– Ja chcę tylko znaleźć mordercę.

– Po tylu latach? – Ksiądz popatrzył na Małeckiego z dezaprobatą i dopiero wtedy zorientował się, co właściwie powiedział. Odwrócił się gwałtownie do okna i głośno westchnął. – Proszę już iść – dodał po chwili. – Ja panu nie pomogę.

To, co powiedział, uświadomiło policjantowi, że w miasteczku jest więcej tajemnic, niż mogłoby się wydawać. I niestety więcej morderstw.

Paulina, młoda dziennikarka wierzy, że ten temat stanie się jej trampoliną do sławy, postanawia więc nawiązać współpracę z jednym z policjantów i na własną rękę znaleźć mordercę. Młodzi „detektywi” będą deptać po piętach przybyłemu z Wrocławia komisarzowi Małeckiemu, który nikomu nie odpuszcza, za nic ma miejscową elitę i gdy raz złapie ślad nie spocznie zanim nie doprowadzi do tryumfu sprawiedliwości… Głęboko skrywane tajemnice powoli wychodzą na jaw, co komplikuje śledztwo. Nagle okazuje się, że żaden mieszkaniec Zawiszyna nie ma nieskazitelnie białego sumienia, a nocne koszmary uwalniają w ludziach demony, często łaknące krwi.  Wizyta tajemniczej Francuzki powoli rozwiązuje języki miejscowych plotkarek. Do jakiej zbrodni doszło przed laty w instytucie? Jaki będzie finał tej historii? Kto okaże się mordercą? Jaki związek istnieje pomiędzy owianym złą sławą instytutem a morderstwem trzech staruszek? I kim jest tajemnicza Joanna, o której szepcze się po kątach…?

Każde miasto ma swoje tajemnice, które chroni przez lata za wszelką cenę. Ich kaliber bywa różny. Mogą to być romanse burmistrza, lewe interesy sędziego czy paskudna wpadka któregoś z notabli, kto wie, może lekarza, może policjanta, może jakiegoś duchownego.

Ukrywanie trwa i trwa, ale w końcu kiedyś sprawa wychodzi na jaw i wszystko dookoła zaczyna cuchnąć zgnilizną. Może dlatego niektórzy ludzie strzegą swoich tajemnic, czasami za cenę życia innych ludzi. 

Nie chcę Wam za dużo zdradzać, zabierając tym samym cała frajdę z delektowania się tym znakomitym thrillerem. Gwarantuję Wam jedno – nie będziecie żałować ani jednej minuty przy nim spędzonej.

Książka jest mocna, przejmująca, trafiająca w punkt. Nikt nie będzie w stanie obojętnie przejść nad jej treścią. Zostawia gorzki posmak, zmienia światopogląd. Uświadamia nam, że mordercą może być zarówno najbliższa nam osoba, jak i człowiek, którego spotkaliśmy przypadkowo na ulicy lub w metrze. Uczy, że nie należy osądzać po pozorach i należy podchodzić do ludzi z pewną dozą niepewności, ponieważ nigdy nie wiemy z kim mamy do czynienia. Ludzie noszą maski każdego dnia, wiele różnych masek, dlatego powinniśmy bacznie się im przyglądać i nie wierzyć bezgranicznie.

„Maski zła” to jeden z najlepszych thrillerów, jaki w swoim życiu czytałam. Jest nieoczywisty, zaskakujący, nieprzewidywalny, okraszony mistrzowskimi scenami szaleństwa, zakończony w niekonwencjonalny sposób. Nie mogłam oderwać się od książki, dopóki całej nie przeczytałam. Dzięki „Maskom zła” mogłam sobie wyobrazić, co dzieje się w głowie osoby chorej umysłowo. Śledziłam jak rozwija się szaleństwo, przez jakie fazy przechodzi, jaką krzywdę wyrządza człowiekowi. Dopiero na ostatnich kartkach zrozumiałam,jak kluczowe dla przebiegu całej fabuły są sceny o czarownicy, Alinie, Jasiu, Kasi, Annie i chłopcu z kilkoma twarzami – pokazują jak funkcjonuje człowiek owładnięty chorobą umysłową.

„Maski zła” to mrok, zło, krew, niepewność, czarne sumienia ludzi bez żadnych skrupułów i hamulców moralnych. To świat, który wciąga w spiralę zła, ukazuje jego mechanizmy. Na pewno po lekturze tej książki nie odnajdziecie spokoju ducha. Być może spędzicie niejedną bezsenną noc, rozmyślając o tej historii i analizując, czy coś podobnego mogło wydarzyć się w Waszej okolicy. Być może zwątpicie w gatunek ludzki. A może docenicie, że świat, w którym żyjecie, jest kolorowy i pełen prozaicznych, „normalnych” problemów…

Czytelniku, czy odważysz się sięgnąć po najmroczniejszy thriller ostatnich miesięcy? Przy nim „Dziewczyna z pociągu” wydaje się tylko niewinną opowiastką…


Dla osób, którym spodobała się recenzja mamy dobrą wiadomość: książka ta została objęta patronatem medialnym przez Kulturantki, a już niedługo na naszym FB pojawi się konkurs, w którym będzie można wygrać kilka egzemplarzy „Masek zła”. Już teraz gorąco zachęcam do wzięcia udziału w konkursie. 

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu

logoszara