Jaki jest Twój „Deadline na szczęście”?

deadline na szczęścieWydaje nam się, że na wszystko mamy jeszcze czas – gonimy za pieniędzmi, spędzamy więcej czasu w pracy niż w domu, a korporacyjna machina pochłania całą naszą energię, aż wypluje – ograbionych z marzeń, czasu dla najbliższych i ze złudzeń. A kiedy zadamy sobie pytanie: „Co jest dla mnie najważniejsze?”, jaką uzyskamy odpowiedź…?

Ewa jest kobietą sukcesu. Pracuje jako menadżer w dużej korporacji, nie waha się podejmować szybkich i trudnych decyzji. Jej kariera z roku na rok nabiera tempa. Wszyscy ją chwalą i doceniają jej osiągnięcia. Dobra passa w życiu zawodowym idzie u Ewy w parze z życiem prywatnym – ma kochającego męża, wyjeżdża na zagraniczne wycieczki i dostaje wszystko, czego chce. Wraz z mężem ustaliła, że nie będą się spieszyć z  powiększaniem rodziny. Wszak oboje mają swoje zwyczaje i przyzwyczajenia, z którymi trudno im walczyć.

Co jest twoim priorytetem?

Ewa żyje w swoim bezpiecznym, uporządkowanym świecie, w którym rządzi rutyna. Do czasu, aż jeden telefon wywraca jej uporządkowane życie do góry nogami, wprowadzając w nie kompletny chaos. Kobieta musi niespodziewanie stawić czoła nowej sytuacji, zweryfikować swoje priorytety i podjąć szybką decyzję, która zaważy na całym jej życiu. Co okaże się ważniejsze: ukochana praca i wizja kolejnego awansu czy bliskie osoby, które potrzebują jej czasu i uwagi?

Nie zamierzała poświęcać zbyt wiele czasu swojej nowej podwładnej. Gdy Ewa zaczynała pracę jako lider zespołu, lubiła wprowadzać nowe osoby w ich obowiązki. Podobało jej się, jak nieco onieśmieleni wpatrywali się w nią z niemal nabożnym szacunkiem i chłonęli w skupieniu każde jej słowo, nie chcąc pominąć żadnej ważnej informacji. Po jakimś czasie jednak straciło to swój urok, tłumaczenie po raz kolejny tych samych zasad zaczęło ją nużyć. Ograniczała się więc do przedstawienia niezbędnego minimum, resztę zostawiając innym doświadczonym członkom Teamu 5.  

Korporacja na celowniku

„Deadline na szczęście” to ciepła i wzruszająca historia, skłaniająca do refleksji nad własnym życiem i priorytetami. Anna Tabak pokazała, że dojrzała od czasu swojego literackiego debiutu, czyli Bursztynowego anioła. I bardzo mnie to cieszy, bo już wtedy wiedziałam, że autorka ta ma w sobie potencjał i stać ją na więcej. Oczywiście „Bursztynowy anioł” bardzo mi się podobał, ale z niecierpliwością czekałam na kolejną książkę. I się doczekałam.

W swojej najnowszej książce Anna Tabak pokazała, że nieobca jest jest korporacyjna machina – bardzo barwnie i realistycznie nakreśliła obraz pracy w korporacji. Sprawnie przedstawiła wszelkie zakulisowe rozgrywki, w dialogi wplotła elementy „korpo mowy” i ukazała mechanizm działania takich instytucji.

Słodko-gorzka okazała się to książka, ale dzięki temu jest taka życiowa. Autorka jest dobrą obserwatorką i psychologiem. Bezbłędnie opisała obraz współczesnej kobiety – superwoman, która goni za karierą i zatraca w tym pędzie siebie.  Zapomina o sobie, najbliższych, odkłada macierzyństwo na później. A jeśli w życiu powinien liczyć sie tylko jeden deadline – ten na szczęście? Pora zacząć żyć i być szczęśliwym – jest później niż nam się wydaje. 


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy: