Jak bawiono się w wieku XIX?

8962XIX wiek stanowi tło dla wielu książek i filmów. Nic dziwnego, wyjątkowo barwna epoka. Huczne bale, teatry, przejażdżki dorożkami. Ileż z naszych Czytelniczek rozpływało się podczas lektury o młodych debiutantkach, które szukają na balu swojego księcia? Tyle, jeśli chodzi o fikcję, a jak wyglądało naprawdę? Tego dowiecie się z książki „Życie towarzyskie w XIX wieku” Agnieszki Lisak.

Brzmi interesująco prawda? A zawartość książki jest równie ciekawa. Znajduje się w niej wszystko, co dotyczy wieku XIX. Są rozrywki wszystkich warstw społecznych. Oczywiście wiele miejsca jest poświęconego najbogatszej części społeczeństwa. Są reguły, jakie kierowały poszczególnymi zabawami, stosowny ubiór, zwroty.

Bal to był, czy stypa?

Słowo „bal” kojarzy nam się z wyśmienitą zabawą, choć po lekturze książki wcale nie jestem tego taka pewna. W literaturze jest wiele tytułów, w których opisane są towarzyskie mezalianse, kontrowersyjne uczucia i potajemne schadzki. Cóż, po lekturze książki Agnieszki Lisak wcale nie jestem pewna, czy chciałabym brać udział w tego typu „imprezach”. Brak rozmów z sąsiadką, jeżeli jej nie znam. Zapisywanie w karneciku kandydatów w kolejce do tańców. Brak możliwości odmowy tańca. Grobowa mina. Stanie pod ścianą niczym towar, który mężczyźni mogą dowolnie wybierać. To tylko część… Kiedy czytałam o wszystkich zasadach i atmosferze, jakie towarzyszyły balom, bardziej przypominały mi stypy.

dsc_2446-2

Jednak to nie były jedyne formy rozrywki. Równie chętnie chodzono do teatru (nie tylko na spektakl, ale także aby popatrzeć, kto z kim rozmawia, kto z kim siedzi), do cyrku, na wystawy i widowiska. Każda z tych rozrywek była opisana pod względem zachowania i stroju.

„Zimą w parkach urządzano ślizgawki. Jazda na łyżwach był to jeden z nielicznych sportów dozwolonych kobietom. Dla bardziej wygodnych dam konstruowano podobne do sanek krzesła na łozach, popychane przez służących. Bawiącym się na lodzie niejednokrotnie przygrywała wojskowa orkiestra, zdarzały się też pokazy sztucznych ogni.”

Rozrywka, czy styl życia?

Najbogatsi prowadzili próżniaczy styl życia, rozrywka była ich głównym zajęciem. Potem była grupa, która rozrywka owszem, ale po pracy. I tak, im niższa warstwa społeczna, tym mniej miejsca na rozrywkę. Nie mniej, po lekturze nie mogę pozbyć się wrażenia, że rozrywka nie oznacza zabawy a styl życia. Agnieszka Lisiak dokładnie opisuje jak powinien wyglądać ubiór, co się je, jak się zachować i przygotować na podróż. Pisze o kawie, herbacie, kartach i hazardzie. Nie brakuje też osobnych rozdziałów poświęconych rozrywkom najuboższym i życiu towarzyskiemu na wsi.

dsc_2445-2

Ogromny plus, a może i dwa przyznaję książce za przeogromną ilość anegdot, dokumentów historycznych, dziewiętnastowiecznych wycinków prasowych, zaproszeń i ciekawostek, które czynią z ten tytuł wyjątkowym. Nie raz byłam wprawiona w zdumienie. Czy wiedzieliście np. jak wyglądało menu restauracyjne albo jak uregulowany prawnie był zawód prostytutki? Tutaj, jeden z punktów regulaminu tego „rzemiosła”:

„Kobieta zarejestrowana, chcąca opuścić swe hańbiące rzemiosło, winna zgłosić się osobiście w biórze* i żądać wykreślenia z listy, podając okoliczności, które ją do tego skłaniają.”

*w XIX wieku słowo biuro było pisane przez „ó” – bióro.

dsc_2447-2


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy:

logo-bellona-220x90