Interpretacja Szekspira w wydaniu Jo Nesbo

Jo Nesbo jest pisarzem, którego znają wszyscy wielbiciele kryminałów. Nie ukrywajmy, jego książki są krwiste, zaskakujące, trzymające w napięciu. Do niedawna wydawało mi się, że jak wielu pisarzy ma swój charakterystyczny styl, który od razu rozpoznam, a jednak zaskoczył mnie do tego stopnia, że gdybym nie wiedziała, że książka wyszła spod jego pióra, na pewno bym się nie domyśliła, kto jest jej autorem. „Macbeth” to tytuł, który był inspirowany Szekspirem. Zdziwieni?

Wielokrotnie śledzę twórczość pisarzy, których lubię. Sprawdzam, kiedy ma być premiera najbliższej książki i o czym ona będzie. Jakoś tak się złożyło, że nie wyłapałam tego, że na polskim rynku pojawi się nowy tytuł Jo Nesbo. Nie przeczytałam też opisu na tylnej okładce, dlatego tym większe było moje zdziwienie, kiedy zaczęłam lekturę.

Wraz z otwarciem spodziewałam się, że będzie to kolejny tom, w którym główną rolę dostanie Harry Hole. A jednak nie! Choć nie zorientowałam się na pierwszej stronie. Myślałam, że tytuł jak zawsze jest rodzajem zabawy słownej, przenośni, a tymczasem jest to imię głównego bohatera. Robi się coraz ciekawiej, prawda?

Macbeth i Lady

Mamy Macbetha, więc pojawia się też Lady. Przenosimy się do skorumpowanego miasta z lat 70. Tytułowy bohater jest policjantem. Jako jeden z nielicznych jest osobą nieprzekupną. Ma za sobą burzliwą przeszłość narkotykową, a kiedy go poznajemy dowodzi jednostką specjalną. Bierze udział w walce z narkotykowymi gigantami, nie zdaje sobie jednak sprawy, że wśród nich są wybitni gracze, perfekcyjnie znający ludzką psychikę. W nieoczekiwany sposób jego kariera nabiera tempa, a wspiera go jego ukochana Lady, starsza od niego wpływowa właścicielka kasyna. Akcja nabiera rozpędu i zmierza w coraz bardziej niebezpiecznym kierunku…

„- Ludzka ambicja jest jak oset zawsze będzie wyciągać się ku słońcu, zasłaniać wszystkiemu innemu dostęp do światła i zabijać wszystko wokół siebie.

– Miejmy nadzieję, że tak się stanie.

– Oni są ostatni i nic na to nie poradzą. Są źli i głupi. Jeśli zobaczą, że pierwsza przepowiednia wieszczki się spełniła, to będą ślepo wierzyć w kolejną. A Macbeth już się dowiedział, że to on zostanie nowym szefem Pezetu. Pozostaje tylko zadać pytanie, czy Macbeth ma w sobie dość ambicji ostu. I okrucieństwa niezbędnego, żeby przejść całą drogę do końca.

– Macbeth tego nie ma – orzekł Hekate. – Ale ona owszem.

– Ona?

– Lady. Jego ukochana władczyni. Nigdy jej nie spotkałem, a mimo to znam jej najgłębsze tajemnice i rozumiem ją lepiej niż ciebie, Strego. Lady potrzebuje jedynie trochę czasu, żeby dojść do nieuchronnej konkluzji. Uwierz mi”.

Zaglądając w ludzką psychikę

Wszystkie książki Jo Nesbo są dopracowane w każdym calu. Nie inaczej jest z „Macbethem”. Tym razem jednak nie ma wybitnie krwawych zbrodni. Za to zagłębiamy się w psychikę i ludzkie słabości. Jestem pod wrażeniem tego, że autor równie dobrze, jak pisze kryminały, odnalazł się w książce o podłożu psychologicznym. Nie chciałabym zdradzać zbyt wiele, nadmienię tylko, ze wraz z rozwojem fabuły robi się coraz bardziej intrygująco, a cała książka nawiązuje do sztuki Szekspira, ale w zupełnie innym wydaniu.


Za książkę do recenzji dziękujemy: