„Grzechy ojców” Ruth Rendell

Chociaż każdy sam kształtuje swoją tożsamość i powinien być odpowiedzialny sam za siebie, to decyzje i działania rodziców, nie pozostają bez echa. W książce „Grzechy ojców” Ruth Rendell jest to dokładnie pokazane. Mamy do czynienia z morderstwem, które po latach wciąż jest brzemienne w skutkach.

„Grzechy ojców” to wyjątkowy kryminał. Kiedy zaczynamy go czytać „nic się nie dzieje”, to znaczy nikt nikogo nie zabija, nikt nikogo zabić nie planuje. Już samo to sprawia, że się wyróżnia na tle innych. O co w takim razie chodzi? O wyjaśnienie, czy przed laty skazano na śmierć mordercę, a nie niewinną ofiarę.

Skazany za niewinność?

Pani Primero była bogatą staruszką, którą brutalnie zamordowano toporem we własnym domu. Jej ciało znalazła kilkuletnia dziewczynka. Wszystkie dowody i sama relacja świadka wskazują na pracownika kobiety – Paintera. Mieszkał razem z żoną i kilkuletnią córką w tym samym domu, co pracodawczyni, a jego wina zdaje się przesądzona. Szybko został schwytany i skazany na śmierć. Nie było żadnych wątpliwości. Co więc się musiało stać, by sprawa znów wypłynęła w przyszłości?

„Gdyby ktoś go poprosił, by przewidział przyszłość osoby takiej jak Theresa Painter, co by dla niej nakreślił? Dzieci takie jak ona, pomyślał Wexford, gdy otrząsnął się już z drugiego zaskoczenia, dzieci takie jak dziewuszka Painterów wchodzą w życie, dźwigając ciężar i skazę na honorze. Często sprawę pogarsza jeszcze ocalały rodzic, kierujący się najlepszymi intencjami krewni i okrutni koledzy w szkolni. Aż do dziś w ogóle nie myślał o losie tego dziecka”.

Do prowadzącego sprawę inspektora zwraca się wielebny Archery. Jego syn ma poślubić córkę skazanego mężczyzny. Dziewczyna ciągle słyszy od matki, że jej ojciec nie zabił. Czy wątpliwości są uzasadnione? Dokąd zaprowadzi wznowienie śledztwa?

Wyróżnienie za pomysł

Autorzy kryminałów mają mniej lub bardziej oryginalne pomysły na ukierunkowanie akcji. Czasem jej przebieg jest przewidywalny, czasem nie. Ruth Rendell stworzyła fabułę bez wyścigu za mordercą, bez mrożącej krew w żyłach fabuły. Pokazuje, jak morderstwo sprzed lat wpłynęło na dalsze życie ludzi, którzy mieli z nim styczność. Stopniowo, krok po kroku, są ujawniane fakty, które niekoniecznie były brane pod uwagę przez śledczych. O ile podobnie jak w każdym kryminale mamy zabójstwo, o tyle daje 5+ za pomysł na unikatową akcję i oryginale spojrzenie na śledztwo.


Za książkę do recenzji dziękujemy: