Fallen Crest. Szkoła – Tijan

Uwaga! Uwaga! Bracia Kade powracają! Co planują tym razem? Jaka będzie w tym rola Samanthy? Jesteście gotowi na trzecią odsłonę serii Fallen Crest?

Samantha zaczyna naukę w nowej szkole, do której chodzą Mason i Logan. Już pierwszego dnia wiadomo, że Sam będzie miała wielu wrogów w nowym miejscu. Jednym z nich jest Kate, która najwyraźniej uknuła już jakąś intrygę. Jednak przetrwanie w nowej szkole to tylko jedno ze zmartwień Samanthy. W powietrzu wisi znacznie poważniejszy problem: konflikt między miastami Roussou i Fallen Crest się zaognia. Teraz Sam będzie musiała zrobić wszystko, żeby Mason nie spędził ostatniego semestru w areszcie lub szpitalu. Czy ochrona Masona i Logana wystarczy, żeby Sam czuła się bezpieczna w nowej szkole?

Jeśli śledzicie portal, zapewne jest Wam znana moja sympatia do powieści Tijan, w szczególności do serii Fallen Crest, której nie mogłam się doczekać. Co prawda od premiery minęło już ponad sześć tygodni, ale dopiero teraz miałam możliwość ją przeczytać. Lektura była znakomitą rekompensatą tego czasu. Szybko i bezproblemowo odnalazłam się w fabule, delektując się intrygami i problemami Sam, Masona, Logana i bliskich im osób. Ponownie dzieje się tu naprawdę sporo, a jeszcze więcej zapowiada się w następnej części.

Jeśli myśleliście, że w „Fallen Crest. Rodzina” zrobił się niezły bałagan, a to, co nadciągało, można było nazwać katastrofą, to teraz czeka Was istne tsunami. To chyba najlepsze porównanie dla tego, co czeka tę trójkę. Tak nerwowo i niebezpiecznie jeszcze nie było. Na Sam w nowej szkole czekają już nie tylko niechętne spojrzenia na korytarzu czy złośliwe komentarze innych uczniów. Teraz czyha na nią realne niebezpieczeństwo, ze strony zarówno Kate i jej kliki, jak i braci Broudou z liceum w Roussou, z którymi Mason Kade ma na pieńku od kilku lat. Budd Broudou w końcu chce zemścić się na starszym z braci i planuje do tego wykorzystać właśnie jego dziewczynę. Jak widzicie, nie będzie zbyt spokojnie. Ten czas już minął.

Kogo spotkacie tym razem? Większość poznanych wcześniej bohaterów. Oprócz naszych „trojaczków” Kade, spotkacie też Nate’a, Heather, z którą zaprzyjaźniła się Sam i jest jedyną osobą w szkole pozytywnie do niej nastawioną. Pojawi się również ojciec Sam, David oraz Malinda, z którą jest obecnie w związku. Nie zabraknie oczywiście matki Masona i Logana. Nie spotkacie za to ich ojca oraz matki Samanthy, którzy swoje pięć minut mieli w poprzedniej części.

Widziałam w nim wewnętrzny konflikt. Był bezlitosny, bezwzględny i to mnie załamywało. Chciałam go chronić tak jak on mnie.

 

Z naszymi bohaterami śmiałam się (choć tego było najmniej), przeżywałam chwile stresu, strachu, nerwów i wzruszenia. Tijan dba o czytelników i ich odczucia, oferując im cały wachlarz emocji podczas lektury. Wraz z Sam stresowałam się trudnymi początkami w Liceum Publicznym Fallen Crest, a z Masonem przeżywałam stres związany z zapewnieniem Sam bezpieczeństwa. A skoro nawet on się martwi, a wręcz boi, to znaczy, że będzie naprawdę nieciekawie. Ponownie dominują tu raczej mroczne klimaty. Znajdziecie więcej dramatów, niż zabawnych momentów.

Autorka podzieliła narrację fabuły pomiędzy Samanthę i Masona, dając oczywiście większe pole do popisu dziewczynie. Fragmenty czy rozdziały przedstawione przez Masona są bardziej uzupełnieniem fabuły, dodatkiem, który dodaje smaku całości. Bez względu na to, z czyjego punktu widzenia prowadzona jest narracja, akcja jest prowadzona bardzo dynamicznie. Kolejne strony i rozdziały zachęcają do dalszego czytania. Tijan zadbała o odpowiednią ilość zwrotów akcji, które momentami wręcz wbijają w fotel. Strony wprost przelatują pod palcami i nawet nie wiecie kiedy, a kończycie książkę. Mimo, że powieść liczy ponad czterysta stron, to czyta się ją ekspresowo. Mi zajęło to, dosłownie, kilka godzin.

Tijan, serią Fallen Crest, skradła moje serce już w momencie, gdy czytałam pierwszy tom „Fallen Crest. Akademia. Wiedziałam, że będę chciała przeczytać kolejne, jeszcze zanim skończyłam jego lekturę. Obecnie mamy wydane na rynku już trzy, a ja niecierpliwie czekam na kolejne. Przyznam Wam szczerze, że nie martwię się, czy Wydawnictwo Kobiece ma w planach wydanie wszystkich tomów, a jest ich siedem i do tego dwie tzw. połówki, czyli dodatkowe historie, w tym przypadku dotyczące Masona i Logana. Obserwując ich działania i wydawanie tego typu historii pobocznych lub uzupełniających do innych serii, jestem o to spokojna. Są jeszcze dodatkowe krótkie nowelki dopisane przez Tijan dla fanów, jednak były one dostępne bezpłatnie, wyłącznie w wersji elektronicznej, więc na te nie liczę i będzie trzeba doczytać je po angielsku.

– Czyli tak to wygląda.

– Co takiego? – zapytał ostrożnie.

– Kłamstwo. Tak to wygląda, kiedy kłamiesz.

Potem, mimo że tak bardzo go kochałam, odwróciłam się i odeszłam. Mason mnie okłamał. Wiedziałam o tym. On też to wiedział. Straciłam już rachubę, ile razy się okłamaliśmy. Zmierzaliśmy w złym kierunku i nie miałam pojęcia, jak to powstrzymać.

 

Po takim zakończeniu, jakie zafundowała nam Tijan, nie pozostaje nic innego, jak czekać na kolejny tom telenoweli z mieszkańcami Fallen Crest w roli głównej. Mam nadzieję, że Wydawnictwo Kobiece nie będzie znęcać się nad czytelnikami i postanowi wydać czwartą część jeszcze przed końcem roku.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu