„Fajna mama” – macierzyństwo w zgodzie z naturą

fajna-mamaKsiążka jaka w ostatnim czasie trafiła do moich rąk jest zupełnie inna niż pozycje, jakie do tej pory recenzowałam, zarówno pod względem konstrukcji, jak i tematyki. „Fajna mama. Naturalne i szczęśliwe macierzyństwo: od poczęcia, poprzez ciążę, poród i pierwsze wspólne dni” Alicii Silverstone to rodzaj poradnika dla kobiet, które marzą o dziecku, starają się o nie, są w ciąży lub właśnie zostały młodymi mamami. Ponieważ sama jestem mamą trzyletniego buntownika i nie planuję kolejnego dziecka, książkę wzięłam do ręki troszkę z przymrużeniem oka i z nastawieniem: zobaczmy, czy mnie czymś zaskoczy? Ciekawe, czy dowiem się czegoś nowego?

Myślę, że większość młodych mam i kobiet, które przymierzają się do macierzyństwa, zgodzi się ze mną, że poradników na temat ciąży i pierwszych miesięcy życia dziecka jest od groma. Pomimo wielości tytułów, wnętrze wygląda podobnie: objawy ciąży, dolegliwości ciążowe, rozwój płodu, karmienie dziecka itp. Stąd moja pierwsza myśl przy „Fajnej mamie” dotyczyła tego, czy może pojawić się w niej coś nowego. Przyznam, jestem pod wrażeniem. Dlaczego?

Nie ma w niej kompletnie NIC z tego, co jest w innych poradnikach. Autorka już na wstępie o tym napisała, przez co bardzo mnie zaintrygowała mnie tym, co jest dalej. Przede wszystkim jest weganką, co bardzo dokładnie uzasadnia. Podaje m.in. wiele naturalnych (roślinnych) sposobów na podniesienie płodności, walkę z ciążowymi niedogodnościami. Sporo było dla mnie nowością, ale nie podważam tej wiedzy. Większość podparto profesjonalnymi badaniami. Poza tym, sama jestem wegetarianką i częściowo zawarte w książce twierdzenia mogłam zweryfikować z moimi doświadczeniami.

M2650008 (2)

Przykład. Kiedy byłam w ciąży, wiele osób usiłowało mi wmówić i zmusić do jedzenia mięsa, co dla mnie jest nie do przyjęcia. Rzekomo, przez ryzyko anemii i niedobory żelaza w trakcie ciąży i tuż po. Co na ten temat mówi Alicia Silverstone? Przy odpowiedniej diecie roślinnej, weganie mają dużo wyższy poziom żelaza niż osoby spożywające mięso. Absurd? Kiedy miałam badaną krew po porodzie, poziom mojego żelaza był najlepszy na oddziale, tadam! Zaznaczę, że najbardziej mięsożerne Panie, były zmuszone do jego suplementacji.

Przykładów mogłabym przytoczyć dużo, ale ponieważ książka jest bardzo obszerna i kompleksowo traktuje przygotowanie do macierzyństwa, trudno w kilku zdaniach opisać całą jej treść. Jest ona swego rodzaju opowieścią o tym, jak w zgodzie z naturą można się przygotować na poród, czy opiekę nad małym człowieczkiem. Jak w przypadku każdej książki, która ma charakter poradnika, nie mogę powiedzieć, żebym zgodziła się dosłownie ze wszystkim, ale zdecydowana większość albo jest mi znajoma albo przynajmniej się z nią zgadzam.

M2650011 (2)

„Powiem ci także, jak zapobiegać (albo wyleczyć) takie dolegliwości, jak: PMS, nieregularne miesiączki, nadciśnienie, bezsenność, alergie, tendencje do tycia, problemy z tarczycą, toczeń czy stwardnienie rozsiane – obniżając jednocześnie ryzyko zachorowania na choroby serca, cukrzycę lub raka. Pobudzimy do działania twój układ odpornościowy i oczyścimy umysł. Będziesz mieć więcej energii, będziesz lepiej sypiać i bez problemu utrzymasz idealną wagę. Roztoczysz wokół siebie blask będący czymś więcej niż tylko kobiecym powabem. Nauczysz się rozpoznawać prawdziwe potrzeby swojego organizmu i po prostu cieszyć się życiem.

To nie jest książka o tym, jak z dnia na dzień płód zmienia się w macicy. Ta książka to recepta na to, by twoja ciąża, poród i całe życie były wolne od strachu, złości i wszystkich nieprzyjemnych uczuć, o których mówi się, że są nieuniknione.”

Nie ma w niej oklepanych banałów, czy sztywnych regułek. A co znaleźć możecie? Jak prawidłowo się odżywiać, jak odczytywać sygnały swojego organizmu, jak redukować ciążowe problemy (wielu z nich pozbędziecie się dzięki diecie!), dlaczego plastikowe zabawki są złe, dlaczego nie wolno gotować plastikowych butelek, jak nauczyć roczne dziecko sygnalizowania potrzeb i wiele, wiele innych. Na końcowych stronach książki znajduje się spis witamin i minerałów z informacją o tym, gdzie można je znaleźć oraz wykaz najpopularniejszych dolegliwości dziecięcych (w tym katar, kaszel, zaparcia) i jak szybko, naturalnie i bez leków z nimi walczyć.

W książce pojawia się też załącznik z przepisami, które sprzyjają nie tylko przyszłej mamie, dziecku, ale każdej innej osobie. Zatem do zajrzenia tam zachęcam wszystkich, którzy szukają pomysłów na zdrowe dania. Zresztą, w treści nie raz pojawia się informacja o najzdrowszych produktach, które powinny często gościć na naszych talerzach. Muszę przyznać, że jak na razie, żadnej z zamieszczonych receptur nie testowałam, co wynika z tego, że często znajdują się w nich pojedyncze składniki, o których wcześniej nie słyszałam. Prawdopodobnie wystarczy ich tylko poszukać, co zresztą zamierzam zrobić. Samą książkę polecam z czystym sumieniem, choć początkowo, kiedy mowa o diecie, osoby jedzące mięso, nabiał i jajka, mogą się nieco bulwersować. Mimo to, myślę, że kolejne rozdziały mogą być satysfakcjonujące nie tylko dla osób, które wykluczyły ze swojego menu produkty pochodzenia zwierzęcego.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Kobiecemu

site-logoTK_fajnamama_rotator