Ewa Ostrowska „O zmierzchu”

Życie nie zawsze układa się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Wielokrotnie możemy poczuć, jak przewrotny los rzuca nam kłody pod nogi. O odcieniach szarości, zdradach, uczuciach i przyjaźni, opowiada książka Ewy Ostrowskiej „ O zmierzchu”. Opisuje losy kilku kobiet, które widziane są z perspektywy jednej z nich – chorej na depresję Małgorzaty.

Kiedy czytelnik poznaje Małgorzatę, jej lata młodości dawno minęły. Widzimy rozmawiającą samą ze sobą i z duchami w swoim umyśle kobietę, która nie ma ochoty, by wyjść z łóżka. Bije z niej żal, rozgoryczenie. Zdawkowo wspomina o swojej przeszłości, jednak nie wiemy dokładnie, jak ona wyglądała.

Przeszłość Małgorzaty

Następnie cofamy się w czasie. Do okresu, kiedy Małgorzata była dzieckiem, a później młodą kobietą. Przenosimy się do czasów PRL-u, by tam zobaczyć dziewczynkę, którą samotnie wychowuje matka. Po tym, jak przez ideologię obie panie przeprowadzają się w inne miejsce, Małgorzata poznaje Laurkę i Halinkę. Dziewczynki szybko się zaprzyjaźniają i są razem nie tylko w szkole, ale również w życiu dorosłym, aż rozdzieli je śmierć… Ta od początku jest zagadką. Wiemy, że nie żyje ani matka Małgorzaty ani Laurka ani Halinka. Co się z nimi stało, gdzie je rzucił los?

„- A ja wolałabym, aby mama zapomniała o tacie. Zapomniała, wyszła drugi raz za mąż i nie musiałaby tak harować na dwa etaty! Dźwigać stosów zeszytów, nad którymi ślęczy do późnej nocy! Wystawać na tych swoich opuchniętych nogach w kolejkach, również i dla ciebie Laurko, kawusię, czekolady, pomarańczki, mięso na kotleciki, trzy ogromne dla nas, a jeden malusieńkie dla siebie!”

Trzy historie życia

Książka nie jest szczególnie optymistyczna, ale też nie jest przerysowana. Opisane jest życie, takie jakie jest. Ze wzlotami i upadkami. Podczas lektury spotykamy się z kilkoma życiowymi historiami, które diametralnie się od siebie różnią, jednak wszystkie są takie, że mogłyby się stać udziałem każdej osoby. Czytając można zauważyć, że Małgorzata skacze po swoich wspomnieniach. Czasem jesteśmy w teraźniejszości, czasem wracamy w różne okresy jej życia. Jeżeli szukacie czegoś lekkiego, nie obiecuję, że „O zmierzchu” spełni Wasze oczekiwania, ale jeśli chcecie poczytać coś prawdziwego, życiowego, to zawarta na kartach książki opowieść może wciągnąć i być może zastanowicie się również nad swoim własnym życiem.


Za książkę do recenzji dziękujemy: