„Dzisiaj śpisz ze mną” Anna Szczypczyńska

Długo zastanawiałam się, co napisać o książce, którą dzisiaj chcę przybliżyć. Dlaczego miałam aż taki problem? „Dzisiaj śpisz ze mną” Anny Szczypczyńskiej to tytuł, który w połączeniu z okładką, od razu skojarzył mi się z erotykiem i romansem. Elementy tych gatunków oczywiście się pojawiają, ale są przedstawione w dość ciekawy sposób.

Wydawałoby się, że fabuła jest prosta. Jest ona, dziennikarka, matka i żona, która tęskni za studenckimi czasami. I są mężczyźni jej życia. Zdrada, wyrzuty, kontynuacja romansu – banał. A jednak język, w jakim jest napisana powieść, sprawia, że jest wciągająca. Z jednej strony mamy sceny z seksem, a z drugiej subtelne mgiełki emocji, niczym pyłek, które unoszą się wśród gęstniejącego napięcia.

Z tęsknoty za przeszłością

Nina wiedzie bardzo poukładane życie. Praca w redakcji, dwójka dzieci, przystojny mąż. Wszystko zdaje się w najlepszym porządku. Choć gdzieś w podświadomości wciąż tlą się wspomnienia, pierwsze miłosne uniesienia. Mimo wszystko wydaje się, że należy to do przeszłości, aż pewnego dnia, pojawia się młody stażysta, Jan. Od pierwszego przywitania, delikatnego dotyku dłoni, iskrzy między nimi, pomimo różnicy wieku. Chociaż kobieta początkowo broni się przed tymi uczuciami, kiedy namiętność wybucha między tym dwojgiem, widać, że romans będzie trwał.

„Z Kamilem spałam w sumie dwa, może trzy razy w życiu. Mowa o śnie, nie o igraszkach. Z perspektywy czasu myślę, że to i tak niezły wynik. Szkoda, bo taka z pozoru nic nieznacząca noc w jednym łóżku często zbliża bardziej niż dziesiątki czy nawet setki orgazmów. Ktoś musi się czuć przy tobie na tyle dobrze, na tyle bezpiecznie, by wtulić się w twoje ciało i odpłynąć. Twój zapach musi grać z jego zapachem, a oddechy zlać się w jedną melodię. To intymniejsze niż jakakolwiek pieszczota, ale wtedy jeszcze tego nie wiedziałam. Tym bardziej Kamil”.

Wszystko ma swój czas

Kobieta wie, że to, co robi, jest niewłaściwe, z drugiej strony nie może tego przerwać. Wraca wspomnieniami do przeszłości, jej wyobraźnia podpowiada kolejne pełne namiętności obrazy, a jednocześnie przeżywa coś zupełnie nowego, coś, przez co jej zmysły eksplodują. Jak to się potoczy? Puenta, jaka nasuwa mi się po lekturze tej książki, jest taka, że na wszystko jest czas i miejsce. Nic nie może zdarzyć się dwa razy. Nic nie może zdarzyć się w innym momencie. Książka jest niezwykle zmysłowa, napisana prostym językiem, a jednak w tak niepowtarzalny sposób, że nawet się nie zorientujecie, kiedy dobrniecie do końca.


Za książkę do recenzji dziękujemy: